* perspektywa Hazzy* następny dzień*
Po południu spotkałem się z
Pauliną. Była strasznie wkurzona. Byłem strasznie zdziwiony.
Zastanawiałem się co jest. Nigdy nie widziałem jej tak zdenerwowanej.
Nawet podczas tamtej kłótni.
-Co jest Paula?- spytałem obejmując ją ramieniem
-Nie uwierzysz co wczoraj z Vicky widziałyśmy.
-No?
-Lou obściskiwał się z jakąś dziewczyną. Nie mogli się od siebie oderwać. Vicky jest w dołku. Siedzi i płacze.
-To może do niej pojedziemy?
-To dobry pomysł.
* 15 minut później dom Vicky*
-Ja rozumiem, że pocałowałam Horana, ale przestałam i to nie była moja wina. Po nim wręcz było widać, że mu to pasuje.
-Nie płacz. Chodź pojedziemy do niego.
-Ok. Chodźmy.
-Są u Niallera.- powiedziałem. pojechaliśmy moim samochodem i byliśmy po chwili.
-Hejka Niall. Przyszliśmy do Louisa. Jest?- spytałem
-Tak jest w salonie. Wchodźcie. Lou to do ciebie!- krzyknął po czym weszliśmy do salonu.
-O cześć. Co wy tu robicie?
-Wiesz raczej powinniśmy spytać co ty robiłeś wczoraj w parku?- powiedziała Paulina
-O co wam chodzi? Przecież ja nic nie robiłem.
-Czyli już nie pamiętasz obściskiwania się z jakąś laską?!- wykrzyczała Vicky przez łzy, a Paulina od razu ją przytuliła
-To nie mogłem być ja.
-Nie ściemniaj, bo dobrze widziałyśmy. Kim ona jest?- spytała Paula
-To był mały buziaczek. O co wam chodzi?
-Mały buziaczek? Człowieku kleiłeś się do niej. Miej trochę godności i się przyznaj.-Paulina
-No może trochę.
-Harry weź mnie trzymaj, bo zaraz mu coś mu zrobię!- mówiła sorry krzyczała Paulina- To jak ona się nazywa?
-Nie pamiętam.
-Nie pamiętasz?! Normalnie zaraz cię trafie. Gadaj i to już.
-No nie wiem.
-Louis powiedz. Nie pogarszaj sytuacji.- powiedziałem, bo widziałem, że Paulina i Vicky są na skraju wytrzymałości.
-No dobra. Nazywa się Eleanor.
-Czekaj, czekaj Eleanor Calder?- spytała Vicky
-No tak... Znasz ją?
-Nienawidziła
mnie od początku szkoły. Ja też za nie nie przepadałam. Jadę do niej.
Złoże jej niezapowiedzianą wizytę.-powiedziała Vicky
-Po co?- spytał zaniepokojony Louis
-Co nagle taki wystraszony? Boisz się, że powie coś co ty zataiłeś?
-Dobra
powiem ci wszystko tylko spokojnie. Usiądź.- usiedliśmy wszyscy na
kanapie i słuchaliśmy co Louis ma nam do powiedzenia.- Więc spotykałem
się z nią od dwóch tygodni. Gdy ty zostałaś moją dziewczyną próbowałem z
nią zerwać, ale za każdym razem wychodziło na to, że się całowaliśmy.
Ona ma na mnie dziwny wpływ. Nie umiałem tego przerwać. Przepraszam.-
powiedział ze skruszoną miną.
-Co? Okłamywałeś mnie tyle czasu?
Zaufałam ci, ale ty się mną tylko bawiłeś. Myślałeś, że się nie dowiem.
Jest parszywym kłamcą. Nie pokazuj mi się więcej na oczy. To koniec! Idź
do tej swojej Eleanor!-krzyczała Vicky przez łzy
-Proszę cię daj mi jeszcze jedną szansę. Proszę.-Lous robił błagalną minę, ale Vicky to nie ruszało
-Nie
to koniec tego związku. Teraz już wiem co robiłeś gdy Harry kłócił się z
dziewczynami,a ty rzekomo nie miałeś czasu. Byłeś na mnie zły, że całowałam się z Niallem, a sam obściskiwałeś się z jakąś lalą. Ja przynajmniej się przyznałam, a ty co?
Wszystko ukryłeś!
-Przepraszam cię. Naprawię to i z nią zerwę, ale daj mi jeszcze szanse. Proszę.-Lou zrobił błagalną minę
-Związek opiera się na zaufaniu, a ja już go do ciebie nie mam. Przykro mi, ale nie.
-Ja naprawdę cię kocham i chce z tobą być. Przepraszam. Mam jeszcze szanse odzyskać twoje zaufanie?
-Nie wiem Louis. naprawdę nie wiem.
-Nadal będę o ciebie walczyć. Za bardzo cię kocham żeby odpuścić.
-Musze już iść.
-Odwiozę cię. Jesteś za bardzo zdenerwowana żeby wracać sama.-powiedział Niall
-Ok.
* perspektywa Vicky*
Pożegnałam się z Harrym i Pauliną którzy też zbierali się do wyjścia.
Wsiadłam z Niallem do samochodu i pojechaliśmy. Na początku nic nie
mówiliśmy jednak po chwili Horan postanowił przerwać tą ciszę.
-Jak się czujesz?
-Trochę lepiej, ale nadal jestem wściekła. Hej to nie jest droga do mojego domu.
-Wiem, bo zabieram cię na ciasto i gorącą czekoladę. Może być?
-Tak....Niall.
-Hm?
-Dziękuję.
-Nie masz za co.
-Mam. Zabrałeś mnie od niego i próbujesz poprawić mi nastrój. To miłe z twojej strony. Nigdy nie miałam lepszego przyjaciela.
-Miło
mi to słyszeć. Szczególnie od tak fajnej dziewczyny jak ty. Chce żebyś o
nim zapomniała. Wyobraź sobie, że to zamknięty rozdział. Daleka
przeszłość. Czasami pomaga.- uśmiechnął się do mnie co mimo mojego
humoru odwzajemniłam.- Już prawie jesteśmy. Dają tu najlepsze ciasta.
-Jesteś wspaniały.
-Nie przesadzaj.
-Nie
przesadzam. Naprawdę dziękuję.- weszliśmy do środka i zamówiliśmy
ciasto czekoladowe i gorącą czekoladę. Podczas jedzenia rozmawialiśmy.
Zbliżała się 16 więc postanowiliśmy jeszcze przejść się na spacer.
Doszliśmy pod London Eye.
-Jak to ślicznie wygląda wieczorem. Wjedziemy na górę?- spytałam
-Jeżeli chcesz to oczywiście.
-Super. Dziękuje.- dałam ma buziaka w policzek i weszliśmy do jednej z kapsuł.
Podczas wjeżdżania na górę cały czas rozmawialiśmy. Gdy byliśmy na samej
górze powiedziałam:
-Ślicznie tu. - odwróciłam się w stronę
Irlandczyka. Stał bardzo blisko mnie. Nasze twarze dzieliło pare
centymetrów. Po chwili złączyliśmy nasze usta w pocałunku. Gdy się od
siebie odsunęliśmy Niall powiedział:
-Przepraszam nie powinienem. Wiem, że dopiero co rozstałaś się z chłopakiem.
-Nie
masz za co przepraszać. To chyba najlepszy wieczór w moim życiu. Jesteś
naprawdę super, ale na razie pozostańmy przyjaciółmi.
*******************************************************************************
Mam nadzieję, że wam się podobało. Następny rozdział będzie w środę. Nie obiecuję, że wszystko się między nimi ułoży. Chociaż kto wie. :-) Naprawdę proszę żebyście zostawili po sobie ślad w postaci komentarza. To naprawdę motywuje do dalszego pisania. Zapomniałam dodać przy wszystkich bohaterach jednej cechy,a mianowicie, że są mega zabawni. :-) Pozdrawiam



Fajne ale szybciej dodawaj te roździały. :D
OdpowiedzUsuń