sobota, 19 kwietnia 2014
Rozdział 18
Pochodziliśmy jeszcze po parku i Niall poszedł mnie odprowadzić. Przy moim domu pocałował mnie i poszedł. Gdy szukałam kluczy ktoś chwycił mnie za nadgarstek. Spojrzałam się i był to Louis. Przestraszyłam się przez to co było wcześniej. Poza tym Niall już poszedł.
-Nareszcie jesteśmy sami.- powiedział
-Czego ty ode mnie chcesz?
-Przecież dobrze wiesz czego chce.
-Już ci mówiłam,że nie mogę do ciebie wrócić. Po pierwsze mam chłopaka,a po drugie już ci nie ufam.
-Mam uwierzyć, że to z Niallem to na poważnie? Nie żartuj sobie ze mnie. Co do zaufania to zawszę mogę je odbudować.
-Nie, nie jesteś tym samym człowiekiem, którego znałam i kochałam. Zmieniłeś się Louis i wcale nie na lepsze. Nie wiem co się z tobą stało. Byłeś taki ciepły, kochający, pomocny, ale już taki nie jesteś.
-Dla ciebie mogę się z powrotem zmienić.
-To, że mnie nachodzisz świadczy o tym, że chcesz mnie odzyskać, ale twoja zmiana byłaby udawana i ja bym o tym wiedziała.
-Daj spokój. Chociaż spróbujmy..
-Nie, straciłeś swoją szansę. Idź już.
-Poczekaj najpierw muszę cię przekonać do tego, że mam rację.
-Zrozum, że to nic nie da. To nie ma sensu. Odpuść sobie.
-Nie mogę.- nagle z zaskoczenia mnie pocałował.
-Louis! Mówiłam ci żebyś przestał! Idź już! Mam cię dość! Pa!
-Vicky poczekaj. Przepraszam. Ja napra...-już go nie słyszałam, bo weszłam do domu i zatrzasnęłam drzwi. To nie miało sensu. Po co mnie nachodził skoro jasno dałam mu do zrozumienia, że nic z tego nie będzie. To co on robi jest niedorzeczne. Nir chcąc więcej o tym myśleć wzięłam długą i relaksującą kąpiel, po czym poszłam spać.
*perspektywa Natalie*
Obudziłam się gdy było już jasno. Na szczęście dzisiaj mnie wypisywali. Miałam plan spotkać się z Harrym.
Wypisali mnie po południu. Poszłam do domu się przebrać i ubrać małą. Później zebrałam się i wzięłam Darcy w nosidełko po czym poszłyśmy do Hazzy. On też chciał ze mną pogadać więc chętnie mnie wpuścił. Postawiłam małą w nosidełku obok mnie. Harry usiadł na przeciwko.
-Nie wiem od czego zacząć. W sumie chciałem pogadać o tym co będzie.
-Podjąłeś już decyzję?
-Tak już wiem.
-Czyli jak będzie?
********************************************************************************
Sorki, że tak późno. Nie wiem kiedy będzie next. Mam nadzieję, że się podobało. Komentujcie proszę. Macie dużo zdjęć. <3
piątek, 11 kwietnia 2014
Rozdział 17
-Nie wiem co z resztą. Czuję, że coraz bardziej przywiązuje się do małej i do ciebie, ale Paula też nie jest mi obojętna.
-Zapytam prosto. Co do niej czujesz?
-Nie jest to takie samo uczucie jak na początku, ale nadal ją kocham. Nie wiem. Jestem zagubiony. Muszę to przemyśleć.
-Dobrze. Poczekam, aż zadecydujesz. Tylko pamiętaj żeby iść za głosem serca.
-Będę pamiętać. Muszę już lecieć. Pa.
-Pa.- oddał mi małą, przytulił i wyszedł.
Po chwili weszła cała reszta. Oczywiście jak zawsze uśmiechnięci. Vicky i Niall wyglądali razem słodko. Byli razem tacy szczęśliwi.
-Jak się czujesz?- spytała Vik
-Nawet dobrze, a co tam u was?
-Jest ok.
-To dobrze. Wpadniecie jutro? Chciałabym trochę odpocząć.
-Jasne. Pa
-Pa.
*perspektywa Vicky*
Zostawiliśmy Nat by odpoczęła i pojechaliśmy do domu. Razem z Niallem postanowiliśmy wybrać się wieczorem na spacer. Każdy z nas pojechał do swojego domu. Ja od razu poszłam się przebrać. Ubrałam fioletową sukienkę.
Potem jeszcze się uczesałam i lekko pomalowałam. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół by poczekać na Nialla. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Nialler, ale się myliłam. To był Louis. Nie wiedziałam co tu robił. Nim zdążyłam go powstrzymać wszedł do środka.
-Lou co ty tu robisz?
-Przyszedłem do ciebie.- zaczął się niebezpiecznie zbliżać
-O co ci chodzi?
-Przecież wiem, że nadal mnie kochasz. Niall to tylko przykrywka. Taka kara dla mnie, ale nie pomyślałaś, że mnie nie nabierzesz kotku.
-Louis przestań! Zrozum, że kocham Nialla. Nie chcę cię nabierać. Idź do tej swojej Elki!
-O nie. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
Zaczął mnie całować. Próbowałam go odepchnąć, ale był dużo silniejszy. Na szczęście po chwili usłyszałam głos mojego chłopaka.
-Louis puść ją!- ten się odwrócił
-Co ty tu robisz?!
-Przyszedłem po swoją dziewczynę. I jak widzę w dobrą porę. Najpierw ją ranisz, a potem przychodzisz i całujesz.
-To nie twoja sprawa co robię!
-Jeżeli chodzi o moją dziewczynę to moja. Spadaj!
-Dobra już idę,ale wiedzcie, że to nie koniec i będę o nią walczył.
Gdy sobie poszedł mocno wtuliłam się w Nialla. Gdy już się trochę uspokoiłam, pocałowałam go i złapałam za rękę. Poszliśmy w stronę parku, który był blisko mojego domu.Moje kochanie wyglądało dzisiaj cudnie.
Szliśmy jedną z alejek przy świetle księżyca. Było bardzo romantycznie. Cieszyłam się tą chwilą wolną od problemów.
-Vicky zobacz! Spadająca gwiazda. Pomyśl życzenie.- zawołał Niall. Wymarzyłam sobie by wszystko ułożyło się dobrze i tak jak powinno. Nie tak jak chcą ludzie, ale tak jak powinno być. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to możemy mieć skutki w przyszłości.
-Pomyślałaś?
-Tak.
-A o czym?
-Nie mogę powiedzieć, bo się nie spełni.
-Szkoda. Ale jak się spełni to powiesz.
-Jasne, że tak kochanie.- wtedy pocałowaliśmy się w świetle księżyca. Było jak w bajce.
********************************************************************************
Wiem, że krótki, ale nie miałam weny. Nie wiem kiedy następny. Pozostaje wam czekać. Jakie wasze reakcje na zachowanie Lou? Wiki
-Zapytam prosto. Co do niej czujesz?
-Nie jest to takie samo uczucie jak na początku, ale nadal ją kocham. Nie wiem. Jestem zagubiony. Muszę to przemyśleć.
-Dobrze. Poczekam, aż zadecydujesz. Tylko pamiętaj żeby iść za głosem serca.
-Będę pamiętać. Muszę już lecieć. Pa.
-Pa.- oddał mi małą, przytulił i wyszedł.
Po chwili weszła cała reszta. Oczywiście jak zawsze uśmiechnięci. Vicky i Niall wyglądali razem słodko. Byli razem tacy szczęśliwi.
-Jak się czujesz?- spytała Vik
-Nawet dobrze, a co tam u was?
-Jest ok.
-To dobrze. Wpadniecie jutro? Chciałabym trochę odpocząć.
-Jasne. Pa
-Pa.
*perspektywa Vicky*
Zostawiliśmy Nat by odpoczęła i pojechaliśmy do domu. Razem z Niallem postanowiliśmy wybrać się wieczorem na spacer. Każdy z nas pojechał do swojego domu. Ja od razu poszłam się przebrać. Ubrałam fioletową sukienkę.
Potem jeszcze się uczesałam i lekko pomalowałam. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół by poczekać na Nialla. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Nialler, ale się myliłam. To był Louis. Nie wiedziałam co tu robił. Nim zdążyłam go powstrzymać wszedł do środka.
-Lou co ty tu robisz?
-Przyszedłem do ciebie.- zaczął się niebezpiecznie zbliżać
-O co ci chodzi?
-Przecież wiem, że nadal mnie kochasz. Niall to tylko przykrywka. Taka kara dla mnie, ale nie pomyślałaś, że mnie nie nabierzesz kotku.
-Louis przestań! Zrozum, że kocham Nialla. Nie chcę cię nabierać. Idź do tej swojej Elki!
-O nie. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
Zaczął mnie całować. Próbowałam go odepchnąć, ale był dużo silniejszy. Na szczęście po chwili usłyszałam głos mojego chłopaka.
-Louis puść ją!- ten się odwrócił
-Co ty tu robisz?!
-Przyszedłem po swoją dziewczynę. I jak widzę w dobrą porę. Najpierw ją ranisz, a potem przychodzisz i całujesz.
-To nie twoja sprawa co robię!
-Jeżeli chodzi o moją dziewczynę to moja. Spadaj!
-Dobra już idę,ale wiedzcie, że to nie koniec i będę o nią walczył.
Gdy sobie poszedł mocno wtuliłam się w Nialla. Gdy już się trochę uspokoiłam, pocałowałam go i złapałam za rękę. Poszliśmy w stronę parku, który był blisko mojego domu.Moje kochanie wyglądało dzisiaj cudnie.
Szliśmy jedną z alejek przy świetle księżyca. Było bardzo romantycznie. Cieszyłam się tą chwilą wolną od problemów.
-Vicky zobacz! Spadająca gwiazda. Pomyśl życzenie.- zawołał Niall. Wymarzyłam sobie by wszystko ułożyło się dobrze i tak jak powinno. Nie tak jak chcą ludzie, ale tak jak powinno być. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to możemy mieć skutki w przyszłości.
-Pomyślałaś?
-Tak.
-A o czym?
-Nie mogę powiedzieć, bo się nie spełni.
-Szkoda. Ale jak się spełni to powiesz.
-Jasne, że tak kochanie.- wtedy pocałowaliśmy się w świetle księżyca. Było jak w bajce.
********************************************************************************
Wiem, że krótki, ale nie miałam weny. Nie wiem kiedy następny. Pozostaje wam czekać. Jakie wasze reakcje na zachowanie Lou? Wiki
wtorek, 8 kwietnia 2014
Rozdział 16
Rozdział z dedykacją dla Kasi, która zgadła co odpowie Vicky, Niallowi. Specjalną dedykację daję także NATALII. Ten rozdział na pewno jej się spodoba.
Ważna informacja pod postem!!!!
*************************************************************************************
-Jasne. Jesteś chyba najmilszym chłopakiem jakiego do tej pory poznałam.
-Miło mi to od ciebie usłyszeć.- uśmiechnęliśmy się
-Wiesz może kiedy mnie wypisują?
-Muszą ci jeszcze zmienić szwy. Właśnie przyszli. Do zobaczenia.
-Pa.- pocałowałem ją i wyszedłem.
Po jakimś czasie przywieźli ją z powrotem na salę. Lekarz powiedział, że jak będzie się dobrze czuła to wypiszą ją jutro. Umówiliśmy się, że przyjadę po nią rano. Pocałowaliśmy się i poszedłem do samochodu. Zadzwoniłem do Hazzy.
-Hejka. Gdzie jesteści?
-U mnie. Wychodzisz już?
-Tak. Wypiszą ją prawdopodobnie jutro. Mam przyjechać do niej rano. No wiesz muszę odebrać moją dziewczynę ze szpitala.
-Dziewczynę?- spytał nieco ciszej.- Od kiedy?
-Jakiś pare godzin. Mogę wpaść?
-Jasne. Czekamy.- byłem po chwili w salonie Hazzy
-Siemka.
-Hej. Jak tam Vik?- spytała Paula
-Jutro ją wypisują. Jadę po nią rano.
-Czemu ty?- zapytał Lou
-Chyba wypada odebrać swoją dziewczynę ze szpitala.
-Dziewczynę?!
-No, a co?
-Wiesz jak mi na niej zależało! Chciałem ją odzyskać!
-Nie było tego widać gdy obściskiwałeś się w parku z Eleanor. Ona tak ci ufała. Teraz nie uważa twoich słów za szczere.
-Niall przeginasz!
-Kiedy to prawda. Zapytasz się jej jak wróci.
-Właśnie Lou. Uspokój się. Musisz pogadać z nią. Wiesz, mogła stracić do ciebie zaufanie.- powiedział Liam
-Racja.- skwitował Zayn
-No ok. Wiem, że przegiąłem, ale naprawdę mi na niej zależy.
-Było myśleć o tym wcześniej.- powiedział Harry
-Właśnie Lou.- powiedziała Nat
-Ok rozumiem. Widzę, że nic nie wskóram. Dobra muszę już lecieć. Mam... zajęcia taneczne. Narka.
-Pa.- odpowiedzieliśmy
*perspektywa Vicky*
Nie mogłam się doczekać wyjścia z tego miejsca. To było słodkie ze strony Nialla. Wiedział, że potrzebuję teraz wsparcia. Cieszę się, że jest moim chłopakiem, bo mu ufam. Nie skrzywdził mnie tak jak Louis. Lou stracił moje zaufanie, a Niall nie. Byłam już zmęczona więc postanowiłam się położyć.
Gdy się obudziłam zobaczyłam w mojej sali uśmiechniętego blondynka. Przywitaliśmy się. Niall powiedział, że zrobią mi podstawowe badania i jeżeli będą pozytywne to dostane wypis. Po trzydziestu minutach dostałam wypis i mogłam wyjść ze szpitala razem z moim chłopakiem. Aww jak to słodko brzmi.
*perspektywa Natalie*
Termin porodu zbliżał się w szybkim tępię. Był to już 34 tydzień. Jeszcze dwa tygodnie i moja, eh nasza mała córeczka przyjdzie na świat. Nie mogłam się odczekać tego momentu. Miałam nadzieję, że gdy mała się urodzi Harry przejrzy na oczy.
*perspektywa Vicky*
Pojechaliśmy do Hazzy gdzie byli wszyscy. Przywitaliśmy się i usiedliśmy na kanapach. Gadaliśmy już dobre parę godzin. Nagle usłyszeliśmy krzyk Nat.
-Zaczęlo się.- powiedziała Dan
Szybko wpakowaliśmy się do samochodów. Po chwili byliśmy już w szpitalu. Cały ten czas Harry był przy niej. W sumie nie wiem czy nie przeżywał tego bardziej niż ona. ;)
*jakiś czas później*
Weszliśmy na salę gdzie leżała Natalie. Po chwili przyszła pielęgniarka z małą. Harry wziął ją na ręce.
-Jak ją nazwiecie?- spytałam
-Darcy.- powiedzieli równo i uśmiechnęli się do siebie.
-Przyjdziemy później.- powiedziałam wypraszając z sali wszystkich poza Hazzą.- Wy sobie pogadajcie.
*perspektywa Nat*
-Ma śliczne oczka.- powiedziałam
-No. Cudne.
-Po tatusiu.
-Nie, ona ma ładniejsze.
-Hihi.- zaśmiałam się.- Harry?
-Tak?
-Co teraz będzie? Z małą, z nami i wogóle?
-Nie wiem. To jest trudne.
-Rozumiem, ale musisz podjąć jakąś decyzję.
-Wiem, że chcę się zajmować małą, ale....
-Ale co?
*******************************************************************************
Bardzo mi przykro, że nie udzielacie się w komentarzach. Zastanawiam się nad pisaniem kolejnego bloga. Też o 1D. Co o tym sądzicie? Następny rozdział w piątek. Proszę was komentujcie. + Mam nadzieję, że się podobało.
Ważna informacja pod postem!!!!
*************************************************************************************
-Jasne. Jesteś chyba najmilszym chłopakiem jakiego do tej pory poznałam.
-Miło mi to od ciebie usłyszeć.- uśmiechnęliśmy się
-Wiesz może kiedy mnie wypisują?
-Muszą ci jeszcze zmienić szwy. Właśnie przyszli. Do zobaczenia.
-Pa.- pocałowałem ją i wyszedłem.
Po jakimś czasie przywieźli ją z powrotem na salę. Lekarz powiedział, że jak będzie się dobrze czuła to wypiszą ją jutro. Umówiliśmy się, że przyjadę po nią rano. Pocałowaliśmy się i poszedłem do samochodu. Zadzwoniłem do Hazzy.
-Hejka. Gdzie jesteści?
-U mnie. Wychodzisz już?
-Tak. Wypiszą ją prawdopodobnie jutro. Mam przyjechać do niej rano. No wiesz muszę odebrać moją dziewczynę ze szpitala.
-Dziewczynę?- spytał nieco ciszej.- Od kiedy?
-Jakiś pare godzin. Mogę wpaść?
-Jasne. Czekamy.- byłem po chwili w salonie Hazzy
-Siemka.
-Hej. Jak tam Vik?- spytała Paula
-Jutro ją wypisują. Jadę po nią rano.
-Czemu ty?- zapytał Lou
-Chyba wypada odebrać swoją dziewczynę ze szpitala.
-Dziewczynę?!
-No, a co?
-Wiesz jak mi na niej zależało! Chciałem ją odzyskać!
-Nie było tego widać gdy obściskiwałeś się w parku z Eleanor. Ona tak ci ufała. Teraz nie uważa twoich słów za szczere.
-Niall przeginasz!
-Kiedy to prawda. Zapytasz się jej jak wróci.
-Właśnie Lou. Uspokój się. Musisz pogadać z nią. Wiesz, mogła stracić do ciebie zaufanie.- powiedział Liam
-Racja.- skwitował Zayn
-No ok. Wiem, że przegiąłem, ale naprawdę mi na niej zależy.
-Było myśleć o tym wcześniej.- powiedział Harry
-Właśnie Lou.- powiedziała Nat
-Ok rozumiem. Widzę, że nic nie wskóram. Dobra muszę już lecieć. Mam... zajęcia taneczne. Narka.
-Pa.- odpowiedzieliśmy
*perspektywa Vicky*
Nie mogłam się doczekać wyjścia z tego miejsca. To było słodkie ze strony Nialla. Wiedział, że potrzebuję teraz wsparcia. Cieszę się, że jest moim chłopakiem, bo mu ufam. Nie skrzywdził mnie tak jak Louis. Lou stracił moje zaufanie, a Niall nie. Byłam już zmęczona więc postanowiłam się położyć.
Gdy się obudziłam zobaczyłam w mojej sali uśmiechniętego blondynka. Przywitaliśmy się. Niall powiedział, że zrobią mi podstawowe badania i jeżeli będą pozytywne to dostane wypis. Po trzydziestu minutach dostałam wypis i mogłam wyjść ze szpitala razem z moim chłopakiem. Aww jak to słodko brzmi.
*perspektywa Natalie*
Termin porodu zbliżał się w szybkim tępię. Był to już 34 tydzień. Jeszcze dwa tygodnie i moja, eh nasza mała córeczka przyjdzie na świat. Nie mogłam się odczekać tego momentu. Miałam nadzieję, że gdy mała się urodzi Harry przejrzy na oczy.
*perspektywa Vicky*
Pojechaliśmy do Hazzy gdzie byli wszyscy. Przywitaliśmy się i usiedliśmy na kanapach. Gadaliśmy już dobre parę godzin. Nagle usłyszeliśmy krzyk Nat.
-Zaczęlo się.- powiedziała Dan
Szybko wpakowaliśmy się do samochodów. Po chwili byliśmy już w szpitalu. Cały ten czas Harry był przy niej. W sumie nie wiem czy nie przeżywał tego bardziej niż ona. ;)
*jakiś czas później*
Weszliśmy na salę gdzie leżała Natalie. Po chwili przyszła pielęgniarka z małą. Harry wziął ją na ręce.
-Jak ją nazwiecie?- spytałam
-Darcy.- powiedzieli równo i uśmiechnęli się do siebie.
-Przyjdziemy później.- powiedziałam wypraszając z sali wszystkich poza Hazzą.- Wy sobie pogadajcie.
*perspektywa Nat*
-Ma śliczne oczka.- powiedziałam
-No. Cudne.
-Po tatusiu.
-Nie, ona ma ładniejsze.
-Hihi.- zaśmiałam się.- Harry?
-Tak?
-Co teraz będzie? Z małą, z nami i wogóle?
-Nie wiem. To jest trudne.
-Rozumiem, ale musisz podjąć jakąś decyzję.
-Wiem, że chcę się zajmować małą, ale....
-Ale co?
*******************************************************************************
Bardzo mi przykro, że nie udzielacie się w komentarzach. Zastanawiam się nad pisaniem kolejnego bloga. Też o 1D. Co o tym sądzicie? Następny rozdział w piątek. Proszę was komentujcie. + Mam nadzieję, że się podobało.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















