Wszyscy byliśmy w szoku. Miałem nadzieję, że nic jej się nie stało.
- Co się tam stało, że zaczęła uciekać przed tobą? Przecież bez powodu by tego nie zrobiła.- mówił Niall
-Ja... oh. Później wam powiem.- nie chciałem teraz jeszcze bardziej denerwować Nialla, który i tak był na mnie zły.
-Nie możesz teraz? O co się pokłóciliście?- drążył
-No, bo widziała mnie jak... Całowałem się z Eleanor. Potem na mnie nakrzyczała i nie słuchając mnie zaczęła biec ze łzami w oczach. Naprawdę tego nie chciałem, ale ona mnie nie słuchała.- wydusiłem
-Czy ty myślisz? Tak bardzo chciałeś z nią być, a teraz sam zaprzepaszczasz swoje szanse. Do tego ona wpadła pod rozpędzony samochód.- powiedział Zayn
-Wiem, że to nie było fair w stosunku do niej, ale nawet nie pamiętam jak do tego doszło. Nie chciałem jej całować.
-Teraz jest już za późno. Czasu nie cofniemy. Trzeba było działać wcześniej. Już jesteśmy.- powiedział Harry
Wszyscy wysiedliśmy z samochodu. Ja i Niall poszliśmy do recepcji zapytać co z nią, a reszta udała się poczekać na krzesełka.
-Dzień dobry. Gdzie leży Vicky? Ta nastolatka z wypadku samochodowego?
-W sali 205 na drugim piętrze.
-Dziękujemy.- powiedzieliśmy i poszliśmy do reszty. Następnie wspólnie udaliśmy się pod salę. Właśnie wychodził z niej lekarz.
-Panie doktorze co z nią?- zapytałem
-A kim pan jest?
-Jej byłym chłopakiem.
-Więc przykro mi. Nie mogę panu udzielić żadnych informacji.
-Ja jestem jej chłopakiem.- powiedział Niall. Chciałem oś powiedzieć, ale on mnie porozumiewawczo szturchnął
-No dobrze. Stan jest w miarę stabilny, ale jeszcze ją zatrzymamy. Jest przytomna.
-Czy możemy do niej wejść?- spytał
Tak, ale nie na długo. Musi odpoczywać. Czeka ją jeszcze zmiana szwów.
-Dziękujemy.- weszliśmy do sali.
Leżała tam przypięta do różnych pikających urządzeń. Gdy nas zobaczyła uśmiechnęła się.
*perspektywa Nialla*
-Hejka.- powiedziałem
-Cześć. Jak się dowiedzieliście co mi jest> Przecież lekarze mogą mówić tylko najbliższym.
-Niall podał się za twojego chłopaka.
-Aha. To ok, bo jesteście.
-Jak się czujesz?- spytał Liam. Ah ten nadopiekuńczy Liam
-Bywało lepiej, ale ok.
-Dobra my musimy lecieć. Tylko Niall może zostać, bo my mamy ważną sprawę.- powiedział Zayn
-To pa. Tylko najpierw was przytulę.- przytuliła już każdego oprócz Lou, który stał kawałek od niej - No chodź tu. Ciebie też chcę przytulić. - jego też przytuliła i wyszli.
-Dzięki, że pomyślałeś i dzięki temu mogliście wejść.
-Nie ma sprawy. Co się tam wogóle stało?
-No.. Właśnie wracałam od Nat gdy w parku zauważyłam Lou całującego się z El. Nawrzeszczałam na niego, że mówił o walczeniu o mnie, a teraz całuje inną. On stwierdził, że to przypadek, że to ona zaczęła, a on nie chciał. Nie chciałam go słuchać i zaczęłam uciekać ze łzami w oczach. No i nie zauważyłam pędzącego samochodu. - zaczęła płakać więc ją przytuliłem
-Nie płacz już. To idiota. Spokojnie. Powiem ci coś. :
"Wole być dzieciakiem i bawić się papierowymi samolotami, niż być facetem, który bawi się sercami kobiet."
-Piękny cytat. Czyj on jest?
-Mój.
-Śliczny. Dziękuję Niall. Naprawdę nie chcę go słuchać. Najpierw mówi jedno, a potem robi drugie.
-Ja ci obiecałem coś i tego dotrzymam. On to po prostu pacan i tyle.
-Wiem dlatego bardzo ci dziękuję.
-To.. chciałabyś zostać moją dziewczyną?
**********************************************************************************
Jak myślicie czy Vicky się zgodzi? Jak potoczy się dalsza akcja? Zapraszam do dalszego czytania. Teraz żeby zachęcić was do komentowania następny rozdział będzie gdy pojawi się siedem komów. ~Wiki
poniedziałek, 24 marca 2014
sobota, 15 marca 2014
Rozdział 14
Klaudia domyśliła się kogo spotka Vicky więc dedykuje jej ten rozdział. :*
*****************************************************************************************
Nie mogłam uwierzyć, że mi to zrobił. Mówił, że mu na mnie zależy,a teraz obściskiwał się z tą lalą. Miałam już łzy w oczach. Przyglądałam się im jeszcze chwilę,a potem postanowiłam do nich podejść.
*perspektywa Eleanor*
Z daleka widziałam Vicky. Dobrze się składało. Może w końcu zostawi Lou w spokoju. Wiedziałam, że Louis odda ten pocałunek. Nigdy mi się nie oparł.
*tego samego dnia parę godzin wcześniej*
*perspektywa Eleanor*
Miałam plan. Wiedziałam, że Vicky będzie dzisiaj u Nat. Zadzwonił do Louisa i zapytałam czy wybierze się ze mną na przyjacielski spacer. Jakoś musiałam wyciągnąć go z domu. Zgodził się. Byliśmy umówieni na 17. Przeszliśmy się trochę i po chwili zauważyłam Vicky idącą w tą stronę. Od razu zaczęłam całować Lou. Najpierw był zdziwiony, ale po chwili oddał pocałunek. Widziałam jak brunetce zbierają się łzy w oczach. Jeszcze mocniej przylgnęłam do Lou.
*perspektywa Vicky*
Zaczęłam iść w ich stronę. Lou mnie nie widział, bo był odwrócony tyłem. Odciągnęłam go od niej (ona się uśmiechnęła) i wymierzyłam mu siarczystego .
-I ty mówiłeś, że mnie kochasz?! Że będziesz o mnie walczyć?! Jesteś zwykłym dupkiem! Nie chcę cię znać! Nie kontaktuj się ze mną! Mam cię dość! Jesteś najgorszym chłopakiem jakiego z znam! I to wszystko przez nią! A podobno z nią zerwałeś!- wykrzyczałam mu prosto w twarz i zaczęłam biec. Słyszałam jego krzyki próbujące mnie zatrzymać.
-Vicky! Proszę zatrzymaj się! Ja nie chciałem! To ona zaczęła mnie całować! Nadal mi na tobie zależy!
Nie chciałam go słuchać i biegłam ile sił w nogach ze łzami w oczach. Nagle usłyszałam ponowny krzyk Lou.
-Vicky uważaj!
Ale było za późno. Wpadłam na pędzący samochód i widziałam już tylko ciemność.
*perspektywa Lou*
Widziałem jak wbiegła na ulice, a rozpędzony samochód jedzie w jej stronę. Krzyknąłem żeby uważała, ale było już za późno. Samochód ją potrącił. Leżała tam nieprzytomna. Szybko zadzwoniłem po pogotowie i chłopaków. Potem do niej podbiegłem. Teraz miałem cały mój mały świat w rękach. Po chwili przyjechało pogotowie i ją zabrało. Ja pojechałem do szpitala z chłopakami, Nat i Paulą którzy już zdążyli przyjechać.
*****************************************************************************************
Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałam weny. Sorki, że bez zdjęć, ale nie miałam jak wstawić. Następny rozdział jeszcze nie wiem kiedy, ale niedługo. :* Zostawiajcie komentarze i piszcie jeżeli ktoś chce rozdział z dedykacją. :*
*****************************************************************************************
Nie mogłam uwierzyć, że mi to zrobił. Mówił, że mu na mnie zależy,a teraz obściskiwał się z tą lalą. Miałam już łzy w oczach. Przyglądałam się im jeszcze chwilę,a potem postanowiłam do nich podejść.
*perspektywa Eleanor*
Z daleka widziałam Vicky. Dobrze się składało. Może w końcu zostawi Lou w spokoju. Wiedziałam, że Louis odda ten pocałunek. Nigdy mi się nie oparł.
*tego samego dnia parę godzin wcześniej*
*perspektywa Eleanor*
Miałam plan. Wiedziałam, że Vicky będzie dzisiaj u Nat. Zadzwonił do Louisa i zapytałam czy wybierze się ze mną na przyjacielski spacer. Jakoś musiałam wyciągnąć go z domu. Zgodził się. Byliśmy umówieni na 17. Przeszliśmy się trochę i po chwili zauważyłam Vicky idącą w tą stronę. Od razu zaczęłam całować Lou. Najpierw był zdziwiony, ale po chwili oddał pocałunek. Widziałam jak brunetce zbierają się łzy w oczach. Jeszcze mocniej przylgnęłam do Lou.
*perspektywa Vicky*
Zaczęłam iść w ich stronę. Lou mnie nie widział, bo był odwrócony tyłem. Odciągnęłam go od niej (ona się uśmiechnęła) i wymierzyłam mu siarczystego .
-I ty mówiłeś, że mnie kochasz?! Że będziesz o mnie walczyć?! Jesteś zwykłym dupkiem! Nie chcę cię znać! Nie kontaktuj się ze mną! Mam cię dość! Jesteś najgorszym chłopakiem jakiego z znam! I to wszystko przez nią! A podobno z nią zerwałeś!- wykrzyczałam mu prosto w twarz i zaczęłam biec. Słyszałam jego krzyki próbujące mnie zatrzymać.
-Vicky! Proszę zatrzymaj się! Ja nie chciałem! To ona zaczęła mnie całować! Nadal mi na tobie zależy!
Nie chciałam go słuchać i biegłam ile sił w nogach ze łzami w oczach. Nagle usłyszałam ponowny krzyk Lou.
-Vicky uważaj!
Ale było za późno. Wpadłam na pędzący samochód i widziałam już tylko ciemność.
*perspektywa Lou*
Widziałem jak wbiegła na ulice, a rozpędzony samochód jedzie w jej stronę. Krzyknąłem żeby uważała, ale było już za późno. Samochód ją potrącił. Leżała tam nieprzytomna. Szybko zadzwoniłem po pogotowie i chłopaków. Potem do niej podbiegłem. Teraz miałem cały mój mały świat w rękach. Po chwili przyjechało pogotowie i ją zabrało. Ja pojechałem do szpitala z chłopakami, Nat i Paulą którzy już zdążyli przyjechać.
*****************************************************************************************
Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałam weny. Sorki, że bez zdjęć, ale nie miałam jak wstawić. Następny rozdział jeszcze nie wiem kiedy, ale niedługo. :* Zostawiajcie komentarze i piszcie jeżeli ktoś chce rozdział z dedykacją. :*
czwartek, 13 marca 2014
Rozdział 13
-No,a co my do tego mamy? No i oczywiście gratulacje.- powiedziała Paulina
-Kto jest ojcem?- spytał Harry
-No i o to właśnie chodzi, że ty.- Vicky
-Czekaj co?- Harry
-Jak to?- Paulina
-No normalnie. Słuchajcie wiem, że możecie być zszokowani, ale tak jest.- Vicky
-No ok. Pomogę ci je wychować. Nie martw się. Teraz muszę już lecieć. Umówiłem się z chłopakami.
-To pa.
-Podrzucić cię?- Paula
-Jakbyś mogła. To pa dziewczyny.
-Pa.- przytuliłyśmy się na pożegnanie i Hazza z Paulą wyszli. My włączyłyśmy sobie film. Było nawet ok. Przyjął to w miarę dobrze. Ciekawe tylko co będzie dalej.
*perspektywa Pauliny*
-Harry?
-Tak?
-Co teraz będzie z nami?- nie wiedziałam co myśleć
-Co masz na myśli?
-Będziesz musiał poświęcać czas Nat, a gdy się urodzi maluch pokochasz go i co wtedy? Będziesz chciał związać z Natalie, a mnie zostawisz. Po prostu się o to boję.- na tą wersję łzy zaczęły zbierać się w moich oczach.
-Paula nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Przecież wiesz, że cię kocham. Gdy urodzi się maluch będę się nim zajmował, ale to nie znaczy, że przestanę cię kochać. Jesteś dla mnie wszystkim. Już jesteśmy. Pa i nie martw się.- czule mnie pocałował i wysiadł z samochodu. Teraz już się nie martwiłam. Harry jest wspaniałym chłopakiem. Dzięki jego zapewnieniu czuję się o wiele lepiej. Wróciłam do domu z dobrym humorem. Wykąpałam się i położyłam spać.
*perspektywa Vicky*
Pomogłam Natalie to powiedzieć. Moim zdaniem dobrze, że to zrobiła i w miarę spokojnie to przyjęli. Ciekawe jak to wszystko się ułoży. Mam nadzieję, że Hazza i Paula się nie rozstaną. To fajna para. Posiedziałam jeszcze chwilę z Nat i poszłam do domu. Rozmyślałam o tym wszystkim. O tym co się działo u mnie i o tym co się działo u Nat. Naprawdę nie wiem którego z nich wybrać. Może gdy poczekam sprawa sama się rozwiąże. Gdy to pomyślałam właśnie przechodziłam przez park. To co tam zobaczyłam rozwiało wszystkie moje wątpliwości. Przekonałam się który z nich jest w stanie się dla mnie poświęcić, a który z nich nie jest godzien mojej uwagi, bo mu na mnie nie zależy.
***********************************************************************************
Przepraszam, że taki krótki. Za to dużo obrazków. :) Nie miałam weny. Następny rozdział będzie najprawdopodobniej w sobotę. Jak myślicie co będzie z Hazzą i Paulą? Czy Harry zwiąże się z Nat? Kogo zobaczyła Vik? Proszę o zostawianie komentarzy. :* Buziaki dla tych co czytają.
-Kto jest ojcem?- spytał Harry
-No i o to właśnie chodzi, że ty.- Vicky
-Czekaj co?- Harry
-Jak to?- Paulina
-No normalnie. Słuchajcie wiem, że możecie być zszokowani, ale tak jest.- Vicky
-No ok. Pomogę ci je wychować. Nie martw się. Teraz muszę już lecieć. Umówiłem się z chłopakami.
-To pa.
-Podrzucić cię?- Paula
-Jakbyś mogła. To pa dziewczyny.
-Pa.- przytuliłyśmy się na pożegnanie i Hazza z Paulą wyszli. My włączyłyśmy sobie film. Było nawet ok. Przyjął to w miarę dobrze. Ciekawe tylko co będzie dalej.
*perspektywa Pauliny*
-Harry?
-Tak?
-Co teraz będzie z nami?- nie wiedziałam co myśleć
-Co masz na myśli?
-Będziesz musiał poświęcać czas Nat, a gdy się urodzi maluch pokochasz go i co wtedy? Będziesz chciał związać z Natalie, a mnie zostawisz. Po prostu się o to boję.- na tą wersję łzy zaczęły zbierać się w moich oczach.
-Paula nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Przecież wiesz, że cię kocham. Gdy urodzi się maluch będę się nim zajmował, ale to nie znaczy, że przestanę cię kochać. Jesteś dla mnie wszystkim. Już jesteśmy. Pa i nie martw się.- czule mnie pocałował i wysiadł z samochodu. Teraz już się nie martwiłam. Harry jest wspaniałym chłopakiem. Dzięki jego zapewnieniu czuję się o wiele lepiej. Wróciłam do domu z dobrym humorem. Wykąpałam się i położyłam spać.
*perspektywa Vicky*
Pomogłam Natalie to powiedzieć. Moim zdaniem dobrze, że to zrobiła i w miarę spokojnie to przyjęli. Ciekawe jak to wszystko się ułoży. Mam nadzieję, że Hazza i Paula się nie rozstaną. To fajna para. Posiedziałam jeszcze chwilę z Nat i poszłam do domu. Rozmyślałam o tym wszystkim. O tym co się działo u mnie i o tym co się działo u Nat. Naprawdę nie wiem którego z nich wybrać. Może gdy poczekam sprawa sama się rozwiąże. Gdy to pomyślałam właśnie przechodziłam przez park. To co tam zobaczyłam rozwiało wszystkie moje wątpliwości. Przekonałam się który z nich jest w stanie się dla mnie poświęcić, a który z nich nie jest godzien mojej uwagi, bo mu na mnie nie zależy.
***********************************************************************************
Przepraszam, że taki krótki. Za to dużo obrazków. :) Nie miałam weny. Następny rozdział będzie najprawdopodobniej w sobotę. Jak myślicie co będzie z Hazzą i Paulą? Czy Harry zwiąże się z Nat? Kogo zobaczyła Vik? Proszę o zostawianie komentarzy. :* Buziaki dla tych co czytają.
czwartek, 6 marca 2014
Rozdział 12
-Co?! Zamierzasz mu powiedzieć?
-Nie wiem. Nie myślałam jeszcze nad tym, bo przeraziłam się tym zajściem.
-Dobra. Pierwsze to się uspokój. Drugie to radziłabym ci raczej powiedzieć.
-Chyba masz rację. Dziękuję.
-Nie masz za co. Przyjaciołom się pomaga.
-Mimo wszystko dzięki.- uśmiechnęła się do mnie co odwzajemniłam
-Muszę lecieć. Jeżeli nie chcesz mówić tego sama to jutro się z tobą wybiorę.
-Jeżelibyś mogła. To mi bardzo pomoże.
-Spoko. To pa.
-Pa.- przytuliłyśmy się i wyszłam. Miałam do domu kawałek, ale przynajmniej będę mogła wszystko "przetrawić". Nagle zadzwonił mój telefon wyrywając mnie z przemyśleń.
-Hej Vicky.
-Cześć Paula.
-I co? Wszystko u Nat ok?
-Tak. Spoko.
-Możemy się jutro spotkać?
-Jasne. Gdzie i o której?
-Hm... Może przyjadę po ciebie o 12. Pasuje ci?
-Myślę, że tak.
-To do zobaczenia.
- Papatki.- rozłączyłam się i szłam dalej w ciszy. Po chwili obok mnie zatrzymał się jakiś samochód. Przystanęłam zdziwiona. Okazało się, że to Niall.
-O cześć Niall. Co ty tu robisz?
-Przejeżdżałem tędy i cię zauważyłem. Podwieźć się?
-Jeżeli to nie kłopot.
-Ty nigdy nie jesteś kłopotem.- lekko się zarumieniłam i wsiadłam. Ruszyliśmy i po 10 minutach byliśmy.
-Już jesteśmy.
-Dziękuję ci.
-Nie ma za co.
-Jest. Jeszcze raz dzię...- nie dokończyłam, bo Niall mnie pocałował.
-Takie podziękowanie jest ok.
-Niall!- udałam obrażoną.- Do zobaczenia.- uśmiechnęłam się i chciałam go pocałować w policzek, ale on w ostatnim momencie odwrócił głowę i wyszło na to, że pocałowałam go w usta.
-Osz ty!- poczochrałam go po włosach.- Muszę lecieć. Pa.
-Pa.
-Powtarzam się, ale dzięki za podwózkę.
-Spoko. Do zobaczenia.
-Cześć.- wysiadłam z samochodu blondyna i weszłam do domu. Poszłam do góry i włączyłam laptopa. Weszłam na kilka stronek i poszłam napuścić wody do wanny. Po wyjściu z wanny ubrałam spodnie dresowe i bluzkę z krótkim rękawem. Poszłam do pokoju i włączyłam film.
Rano niestety musiałam zwlec się z łóżka. Wzięłam z szafy czarne rurki, fioletową bluzkę i złotą bransoletkę. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Włosy spięłam w koka. Ubrałam jeszcze czarną marynarkę i converse w tym samym kolorze.
Poszłam zjeść śniadanie. Gdy skończyłam była 11:50. Za 10 minut miała być po mnie Paulina. Wzięłam jeszcze tylko torebkę i wyszłam na zewnątrz. Po chwili podjechała Paula. Przywitałam się z nią i wsiadłam do auta. Gdy ruszyłyśmy zapytała:
-I co tam z Nat?
-Jest ok.
-Na pewno?
-Tak.
-To ok. Za chwilę będziemy. Uwielbiam to centrum handlowe.
-Też je lubię. Mają kilka super sklepów.
Trochę nam zajęło chodzenie po sklepach. Nakupowałyśmy mnóstwo rzeczy. Ja kupiłam między innymi: kilka par kolorowych rurek, kilka ślicznych bluzek, cztery kolorowe marynarki i trzy pary butów. Do tego jeszcze kilka dodatków. Paulina zrobiła podobne zakupy tylko nie kupowała marynarek. Zamiast nich kupiła sobie jakieś bluzy.Po skończonych zakupach poszłyśmy coś zjeść. Zamówiłyśmy sobie jedzenie i usuadłyśmy do stolika.
-Może pojedziemy dzisiaj do Nat?- spytałam
-Super pomysł. Zjemy i do niej pojedziemy?
-Spoko. Tylko do niej zadzwonię.- wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Nat. Odebrała po chwili.
-Halo?
-Cześć Nat. Możemy wpaść do ciebie z Paulą?
-Ok, a będzie Harry?
-Nie wiem. Zapytam się Pauliny.- zapytałam się na co ona pokiwała twierdząco głową.
-I co?
-Będzie z nami. Nie przeszkadza ci to?
-Nie.
-Ok. Będziemy za jakieś pół godziny.
-Dobra.- pożegnałyśmy się i rozłączyłyśmy. Skończyłyśmy jeść i poszłyśmy na zewnątrz poczekać na Hazze. Gdy przyszedł wsiedliśmy do samochodu Pauliny i pojechaliśmy do Nat. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Gdy dotarliśmy otworzyła nam Nat. Weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie.
-Chcecie coś do picia?- zapytała
-Tak.- powiedzieliśmy
*perspektywa Natalie*
Byłam cała w nerwach. Na niczym nie mogłam się skupić. Myślałam tylko o tym jak wszyscy zareagują. Gdy ich zobaczyłam to jeszcze bardziej spanikowałam. By się chwile uspokoić poszłam do kuchni zrobić im coś do picia. Ręce mi się trzęsły.
-Vicky możesz mi pomóc?
-Jasne.- przyszła do mnie do kuchni.
-Nie wiem co robić. Jestem cała w nerwach.
-Spokojnie, nie denerwuj się. Chodź.
-Dobra.- weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy.
-Nie martw się.- szepnęła mi Vicky.- słuchajcie musimy wam coś powiedzieć.
-No?- spytała Paulina
-Ja....ja..- nie mogłam wykrztusić z siebie zdania.
-Chodzi o to, że Nat jest w ciąży.- powiedziała za mnie Vicky.
**********************************************************************************
Następny rozdział w czwartek, bo teoretycznie miałam szlaban do poniedziałku. Przez to, że wstawiam rozdział dzisiaj mam przedłużony szlaban do środy. Jak myślicie co powiedzą Harry i Paulina? Miłego czekania.
-Nie wiem. Nie myślałam jeszcze nad tym, bo przeraziłam się tym zajściem.
-Dobra. Pierwsze to się uspokój. Drugie to radziłabym ci raczej powiedzieć.
-Chyba masz rację. Dziękuję.
-Nie masz za co. Przyjaciołom się pomaga.
-Mimo wszystko dzięki.- uśmiechnęła się do mnie co odwzajemniłam
-Muszę lecieć. Jeżeli nie chcesz mówić tego sama to jutro się z tobą wybiorę.
-Jeżelibyś mogła. To mi bardzo pomoże.
-Spoko. To pa.
-Pa.- przytuliłyśmy się i wyszłam. Miałam do domu kawałek, ale przynajmniej będę mogła wszystko "przetrawić". Nagle zadzwonił mój telefon wyrywając mnie z przemyśleń.
-Hej Vicky.
-Cześć Paula.
-I co? Wszystko u Nat ok?
-Tak. Spoko.
-Możemy się jutro spotkać?
-Jasne. Gdzie i o której?
-Hm... Może przyjadę po ciebie o 12. Pasuje ci?
-Myślę, że tak.
-To do zobaczenia.
- Papatki.- rozłączyłam się i szłam dalej w ciszy. Po chwili obok mnie zatrzymał się jakiś samochód. Przystanęłam zdziwiona. Okazało się, że to Niall.
-O cześć Niall. Co ty tu robisz?
-Przejeżdżałem tędy i cię zauważyłem. Podwieźć się?
-Jeżeli to nie kłopot.
-Ty nigdy nie jesteś kłopotem.- lekko się zarumieniłam i wsiadłam. Ruszyliśmy i po 10 minutach byliśmy.
-Już jesteśmy.
-Dziękuję ci.
-Nie ma za co.
-Jest. Jeszcze raz dzię...- nie dokończyłam, bo Niall mnie pocałował.
-Takie podziękowanie jest ok.
-Niall!- udałam obrażoną.- Do zobaczenia.- uśmiechnęłam się i chciałam go pocałować w policzek, ale on w ostatnim momencie odwrócił głowę i wyszło na to, że pocałowałam go w usta.
-Osz ty!- poczochrałam go po włosach.- Muszę lecieć. Pa.
-Pa.
-Powtarzam się, ale dzięki za podwózkę.
-Spoko. Do zobaczenia.
-Cześć.- wysiadłam z samochodu blondyna i weszłam do domu. Poszłam do góry i włączyłam laptopa. Weszłam na kilka stronek i poszłam napuścić wody do wanny. Po wyjściu z wanny ubrałam spodnie dresowe i bluzkę z krótkim rękawem. Poszłam do pokoju i włączyłam film.
Rano niestety musiałam zwlec się z łóżka. Wzięłam z szafy czarne rurki, fioletową bluzkę i złotą bransoletkę. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Włosy spięłam w koka. Ubrałam jeszcze czarną marynarkę i converse w tym samym kolorze.
Poszłam zjeść śniadanie. Gdy skończyłam była 11:50. Za 10 minut miała być po mnie Paulina. Wzięłam jeszcze tylko torebkę i wyszłam na zewnątrz. Po chwili podjechała Paula. Przywitałam się z nią i wsiadłam do auta. Gdy ruszyłyśmy zapytała:
-I co tam z Nat?
-Jest ok.
-Na pewno?
-Tak.
-To ok. Za chwilę będziemy. Uwielbiam to centrum handlowe.
-Też je lubię. Mają kilka super sklepów.
Trochę nam zajęło chodzenie po sklepach. Nakupowałyśmy mnóstwo rzeczy. Ja kupiłam między innymi: kilka par kolorowych rurek, kilka ślicznych bluzek, cztery kolorowe marynarki i trzy pary butów. Do tego jeszcze kilka dodatków. Paulina zrobiła podobne zakupy tylko nie kupowała marynarek. Zamiast nich kupiła sobie jakieś bluzy.Po skończonych zakupach poszłyśmy coś zjeść. Zamówiłyśmy sobie jedzenie i usuadłyśmy do stolika.
-Może pojedziemy dzisiaj do Nat?- spytałam
-Super pomysł. Zjemy i do niej pojedziemy?
-Spoko. Tylko do niej zadzwonię.- wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Nat. Odebrała po chwili.
-Halo?
-Cześć Nat. Możemy wpaść do ciebie z Paulą?
-Ok, a będzie Harry?
-Nie wiem. Zapytam się Pauliny.- zapytałam się na co ona pokiwała twierdząco głową.
-I co?
-Będzie z nami. Nie przeszkadza ci to?
-Nie.
-Ok. Będziemy za jakieś pół godziny.
-Dobra.- pożegnałyśmy się i rozłączyłyśmy. Skończyłyśmy jeść i poszłyśmy na zewnątrz poczekać na Hazze. Gdy przyszedł wsiedliśmy do samochodu Pauliny i pojechaliśmy do Nat. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Gdy dotarliśmy otworzyła nam Nat. Weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie.
-Chcecie coś do picia?- zapytała
-Tak.- powiedzieliśmy
*perspektywa Natalie*
Byłam cała w nerwach. Na niczym nie mogłam się skupić. Myślałam tylko o tym jak wszyscy zareagują. Gdy ich zobaczyłam to jeszcze bardziej spanikowałam. By się chwile uspokoić poszłam do kuchni zrobić im coś do picia. Ręce mi się trzęsły.
-Vicky możesz mi pomóc?
-Jasne.- przyszła do mnie do kuchni.
-Nie wiem co robić. Jestem cała w nerwach.
-Spokojnie, nie denerwuj się. Chodź.
-Dobra.- weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy.
-Nie martw się.- szepnęła mi Vicky.- słuchajcie musimy wam coś powiedzieć.
-No?- spytała Paulina
-Ja....ja..- nie mogłam wykrztusić z siebie zdania.
-Chodzi o to, że Nat jest w ciąży.- powiedziała za mnie Vicky.
**********************************************************************************
Następny rozdział w czwartek, bo teoretycznie miałam szlaban do poniedziałku. Przez to, że wstawiam rozdział dzisiaj mam przedłużony szlaban do środy. Jak myślicie co powiedzą Harry i Paulina? Miłego czekania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















