
* perspektywa Hazzy*
Dzisiaj miałem mieć randkę z Pauliną. Strasznie się
denerwowałem. O 17:30 wyszedłem z domu. Po pół godzinie byłem po nią.
Była ubrana w czarną sukienkę przed kolano bez rękawów. Wyglądała
zjawiskowo. Pojechaliśmy na kolację. Miło nam się rozmawiało.
Spędzaliśmy razem wesoło czas. Po kolacji poszliśmy na krótki spacer po
którym odwiozłem ją do domu. Gdy się żegnaliśmy powoli zbliżaliśmy nasze
twarze po czym nasz usta złączyły się w długim i namiętnym pocałunku.
Pożegnałem się z nią i poszedłem w stronę samochodu. Po chwili zadzwonił
telefon. Spojrzałem na wyświetlacz była to Natalie. Odebrałem od razu.
-Cześć co u ciebie?
-Hej Hazza. Co tam? U mnie ok.
-Dobrze. Co chciałaś?
-Zapytać czy miałbyś ochotę gdzieś jutro ze mną wyskoczyć?
-Jasne. Z tobą zawsze chętnie wychodzę. Jesteś jedną z moich ulubionych dziewczyn.
-Jedną z ilu?
-Oj tak powiedziałem. To może zrobimy sobie piknik pod gwiazdami?
-Doskonały pomysł.
-To do zobaczenia.
-Pa Kocie.
-Hej..Dobra nie wiem jak cię nazwać..Może.o wiem! Pa Misiaku.
-Hi hi pa.
Następnego dnia byłem gotowy o 18 i pół godziny później byłem po Natalie. Gdy wyszła z domu oniemiałem. Była piękna. Miała włosy spięte w
koka i śliczną krwawo czerwoną sukienkę. Była przed kolano. Stałem tak
jak słup, a ona podeszła i przywitaliśmy się buziakiem w policzek.
-Co się stało? Źle wyglądam?
-Nie wręcz przeciwnie. Wyglądasz zjawiskowo.
-Dzięki. To gdzie jedziemy na ten piknik?
-To niespodzianka. Wsiadaj

Wsiadła. Jechaliśmy w milczeniu, ale to nie była niezręczna cisz tylko
taka przyjemna. Nie musieliśmy nic mówić żeby czuć się dobrze w swoim
towarzystwie. W końcu dojechaliśmy do..
* perspektywa Lou*
Wczorajszy dzień był najlepszy w moim życiu i uczynił mnie
najszczęśliwszych chłopakiem na ziemi. Nadal nie mogłem uwierzyć, że się
zgodziła. Dzisiaj mieliśmy wyjść razem wieczorem na spacer. Nie mogłem
się doczekać. Była 17:30. Za pół godziny miałem być po moją dziewczynę
Vicky ( jak to super brzmi moja dziewczyna). Ubrałem jeansy i białą bluzkę w niebieskie paski.. Do tego ubrałem niebieską bluzę z kapturem i wziąłem szarą czapkę. Wychodząc ubrałem
ulubione czarne tenisówki. Byłem na miejscu 5 minut przed czasem.
Zadzwoniłem do drzwi. Po chwili otworzyła mi Vicky. Była ubrana w jasno
szare rurki i czerwono-czarną koszule w kratę. Do tego miała ubraną
różową bluzę i czarną skórzaną kurtkę. Ubrała czarne tenisówki i
wyszliśmy. Oczywiście dostałem buziaka
.-Wyglądasz pięknie Vicky.
-Dziękuje. Ty też.
-Nie przesadzaj. To gdzie idziemy?
-Może na gorącą czekoladę?
-Pewnie.
-Co tam u Hazzy?
-Wczoraj był na randce z jakąś dziewczyną, a teraz jest na randce z jakąś inną. Co chcesz mu podokuczać?
-Wyślij do niego sms gdzie jest.
Do Harry "Gdzie jesteś?"
Od Harry" Co cię to obchodzi. Nie interesuj się nie swoimi sprawami."
Do Harry "No powiedz gdzie jesteście? Nie bądź taki Hazzuś"
Od Harry "No dobra niech ci będzie. Jesteśmy na tej polance u dołu doliny róży."
Do Harry "Spoko. My jesteśmy na spacerze."
-Vicky mam pomysł. Wbijamy do nich?
-Jasne. zrobimy mu trochę siary.- pojechaliśmy w stronę miejsca w którym się znajdowali.
* perspektywa Hazzy*
Siedzieliśmy obok siebie na kocu i rozmawialiśmy. Nachylałem się
właśnie ku niej by ją pocałować gdy usłyszałem warkot silnika.
Odwróciłem głowę i zobaczyłem samochód Lou. Wkurzyłem się. Po co ja mu
mówiłem gdzie jesteśmy. W sumie mogłem się tego po nim spodziewać.
-Hejka Harry. Co tam u was?
-Louis! Po co tu przyjechaliście?
-Nie złość się. Chcieliśmy was odwiedzić.
-Poważnie? Teraz? Chodź na słowo.- odeszliśmy kawałek
-Po jasną cholerę tu przyszliście? Nie widzisz, że mam randkę z Natalie.
-A co z Pauliną? Znudziła ci się?
-Byłem z nią wczoraj na randce, a dzisiaj jestem z Natalie. Coś ci nie pasuje?
-Powinieneś albo jedną wybrać albo im powiedzieć. Całowałeś się z którąś?
-Nic nie będę wybierał! To się okaże. Nie będę nic mówił. I tak z Pauliną, a z Natalie miałem zamiar, ale mi przeszkodziłeś!
-Spokojnie. Zaraz jedziemy z powrotem. Nie gorączkuj się tak.
-Dobra. Chodźmy do dziewczyn.- podeszliśmy do rozmawiających dziewczyn.
-Co tam? O czym gadacie?
-Nie wasze interere. Swoją drogą fajna jesteś Natalie. Może wyskoczymy razem na zakupy?
-Jasne. Masz mój numer i ty mi daj swój.
-Ok.- wymieniły się numerami po czym pożegnaliśmy się i Lou z Vicky pojechali.
-Sorry za nich.
-Nie spoko. Fajna ta jego dziewczyna. Wiesz okazało się, że mamy wspólną znajomą.
-tak? Jaką?
-Paulinę.
-Jak to?
-Znasz ją?
-Co? Ja? Nie skądże znowu. Będziemy wracać?
-Jasne.
Spakowaliśmy koc i inne rzeczy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Nie
mogłem uwierzyć, że się znają. Jeżeli będą plotkować tak jak to
dziewczyny robią to prawda wyjdzie na jaw. Trochę się załamałem.
Dojechaliśmy pod dom Nat. Odprowadziłem ją pod drzwi.
-Przepraszam cię, że oni wtedy przeszkodzili nam w tym pocałunku. Nadrobimy to?
-Pewnie.- uśmiechnęła się po czym złączyliśmy nasze usta w krótkim, ale namiętnym
pocałunku. Ten dzień mogę zaliczyć do w połowie udanych. Nadal miałem
obawy, że się wyda, że chodzę z dwiema na raz. Będę miał przerąbane.
Pojechałem do domu i położyłem się spać rozmyślając którą z nich wybrać.
To było ciężkie.
* perspektywa Vicky*
Natalie była fajna.
Super, że obie znałyśmy Paulinę. Jutro po szkole miałyśmy iść razem na
zakupy do galerii. Poszłam spać. W szkole nie wydarzyło się nic ciekawego.
Po lekcjach wróciłam do domu. Odłożyłam plecak i zjadłam obiad. Pół
godziny później były po mnie dziewczyny. Wsiadłam do samochodu i
pojechałyśmy do galerii. Podczas drogi rozmawiałyśmy.
-Jak tam Lou?- spytała Natalie
-Spoko, a co u was w sprawach miłosnych?
-Ostatnio spotkałam się z fajnym gościem.- Paulina
-Ja też. Wczoraj. Zresztą widziałaś Vicky-.
-No tak z Harrym.
-Czekaj. Co?- Paulina
-No z Harrym.- Natalie
-Ja się z nim spotkałam przedwczoraj.- Paulina
-Co? To świnia jedna.- Natalie
-Zmiana planów. Jedziemy do domu Styles'a.- Paulina
-Spoko.
Musicie to wyjaśnić.- powiedziałam i ruszyłyśmy. Dziewczyny były
wściekłe. Zresztą nie dziwiłam się. Też bym była. W końcu zajechałyśmy
pod dom Hazzy z moimi wskazówkami, bo dziewczyny tu wcześniej nie były.
Zapukałyśmy do drzwi. Po chwili otworzył nam uśmiechnięty Harry, ale gdy
zobaczył nasze miny uśmiech od razu znikł z jego twarzy.
-Cześć Harry.- powiedziała twardo Natalie
-Nie masz nam czegoś do powiedzenia?- Paulina
-Dajcie spokój. Nie chciałem was ranić.
-Zamierzałeś w ogóle im powiedzieć?
-Tak. Tylko... Wejdźcie do środka.- weszłyśmy po czym udałyśmy się do salonu. Dostałam sms.
Od Lou <3 "Gdzie jesteście?"
Do Lou <3 "U Hazzy. Nabroił."
Od Lou <3 "Zaraz będę. <3."
Do Lou <3 "Ok. <3 kc."
Harry siedział skulony w fotelu. Dziewczyny próbowały się uspokoić. Po
chwili zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć. Stali tam uśmiechnięci Liam,
Niall i Zayn. Gdy zobaczyli moją minę uśmiechy znikły z ich twarzy.
-Możemy wejść?- Niall
-To nie jest dobry pomysł. Harry narozrabiał.
-Co on znowu wymyślił?- Zayn
-No..
chodził naraz z dwoma dziewczynami które się znały. Paulinę już znałam,
a Natalie poznałam wczoraj. Jechałyśmy na zakupy i gadałyśmy i tak
wyszło na jaw. Dziewczyny są wściekłe.
-Dobra to ja wejdę. Potem dam wam znać co i jak. Idźcie do domu chłopaki.- Niall
-Ok.- Liam
Weszłam z Niallem do środka. Dziewczyny rozmawiały między sobą, a
Harry siedział na fotelu tak jak wcześniej. Niall do nich podszedł.
-I co?- spytał
-Jesteśmy na niego wściekłe. Zastanawiamy się czemu to zrobił. - Paulina
-Nie chciałem. Po prostu podobacie mi się obie. Nie wiedziałem którą wybrać.- mówił ze łzami w oczach
-Pogadajcie sami.- powiedział Niall
Wyszliśmy z salonu i udaliśmy się do kuchni. Przed chwilą dostałam sms
od Lou, że nie przyjdzie, bo nie da rady. Siedzieliśmy tak z Niall przy
herbacie, rozmawialiśmy i śmialiśmy się choć atmosfera była napięta.
Dobrze się dogadywaliśmy. Po jakimś czasie nawet nie wiedziałam jak to
się stało zaczęliśmy się całować. Zatraciłam się na chwile, ale zaraz się ocknęłam i odeszłam od Nialla.
-Nie możemy tak. Ja mam chłopaka, a do tego to twój najlepszy przyjaciel.
-Przepraszam cię. Nie chciałem. Po prostu..jesteś piękna, mądra, zabawna...
-Oh, Niall dziękuje, ale nie mogę. Pójdę już.
-Nie. Zaczekaj.-chwycił mnie za ramie- lepiej na nie zaczekaj. Nikomu nie powiem. Przysięgam.
-To miłe. Zaczekam na dziewczyny, ale Lou muszę powiedzieć. Jest moim chłopakiem i muszę być z nim szczera.
-Rozumiem. Tylko on będzie na mnie wściekły.
-Wiem i przepraszam, ale muszę.
-No ok.- do kuchni weszły dziewczyny
-Idziemy?- spytałam
-Tak.-odpowiedziały. Wyszłyśmy na zewnątrz i Paula powiedziała:
-Teoretycznie mu wyjaśniłyśmy i wybaczyłyśmy, a on nas przeprosił, ale nie wiem czy to coś da.Nat nadal jest zła.
-Jak miałabym nie być? Sorry, ale jadę do domu. Nie mam ochoty tu siedzieć ani chodzić po galerii.
-To pa.- pożegnałyśmy się i Natalie poszła do domu.
-Paula?
-Tak?
-Nadal ci na nim zależy, prawda?
-Trochę, ale nie powiem tego Nat, bo będzie jeszcze bardziej wściekła.
-Rozumiem.
-Chodźmy na kawę i ciasto.
-To dobry pomysł.
Poszłyśmy więc. Rozmawiałyśmy o tym wszystkim. Zwierzyłam się Pauli o
tej sytuacji z Niallem. Zapytała czy mu powiem. Powiedziałam jej, że
tak, bo nie mam zamiaru przed nim niczego ukrywać. Gadałyśmy tak jeszcze
pół godziny gdy zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
***************************************************************************************
Po pierwsze bardzo przepraszam, że tak późno. Po drugie proszę abyście komentowali co sądzicie o tym blogu. Po trzecie mam nadzieję, że się podobało. No i w końcu po czwarte następny rozdział będzie w czwartek. :-)