wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział 22

Na sam początek bardzo przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. W końcu się zebrałam na dalsze pisanie. Bardzo chciałam podziękować tym którzy wytrwale czekali na ciąg dalszy i nie naciskali na mnie za bardzo. Wiem, że mogliście trochę zapomnieć wydarzenia. Ale chyba nic nie szkodzi. :) Ten rozdział dedykuje wszystkim tym którzy zawsze to czytali. Czyli: Paulinie, Natali, Klaudi, Honoracie i Kasi. Jeżeli o kimś zapomniałam to piszcie w kom.
I tak ja XD

***************************************************************************


-Hejka Nat.
-Cześć Vicky.
-Co tam?
-Nawet ok. Tylko przykro mi, że Hazz postanowił wybrać Paulę. Nie wiem co o tym myśleć. Myślałam, że mnie kocha. Cały czas miałam tą złudną nadzieję, że jednak coś dla niego znacze.
-Biedna. Niestety musisz się z tym pogodzić. Wybrał ją więc pewnie ją kocha.
-Trudno. Jakoś się pozbieram.
-Teraz muszę się już zbierać. Zobaczymy się potem?
-Tak jasne. Pa.
-Bye.
         *perspektywa Vicky*

  Louis naprawdę mnie już denerwował. Niby próbował mnie odzyskać, ale za każdym razem robił coś co niszczył moje odbudowywane do niego zaufanie. Nie wiem co o tym myśleć. Właśnie szłam się z nim spotkać żeby o tym pogadać. Szybko doszłam do jego domu, bo mieszkał niedaleko niej.
-Hej Louis przyszłam z tobą pogadać.
-Jasne. Wejdź. Uprzedzę tylko, że mam gościa.
 W środku oniemiałam. Siedział tam z Elką, która (jakby tego jeszcze było mało) siedziała w samej bieliźnie. Myślałam, że mnie coś trafi. To ja specjalnie przychodzę tu żeby się z nim pogodzić, a on jest w takiej sytuacji? Tak właśnie taki jest Lou. A ja głupia kolejny raz miałam nadzieję, że będę mogła mu zaufać. Tak on chce mnie odzyskać. Dość tego.

-Jak możesz? Po tym wszystkim co mi obiecałeś? Ja głupia chciałam ci to wszystko wybaczyć. Dać ci szanse na zaufanie. Wiesz co? Bardziej nie mogłam się co do tego mylić.
-Vicky to nie tak. Eleanor, ubierz się. Vicky proszę zaufaj mi. To nie ja. Przed chwilą siedziała tu ubrana. Ona to robi specjalnie.
-Ty myślisz, że po tym wszystkim ci uwierzę? Rozwieję twoje przypuszczenia, bo odpowiedź brzmi: NIE! Nara.
 Wybiegłam stamtąd. Nie chciałam słuchać jego głupich tłumaczeń. Miałam dość. Ja chce mu wybaczyć,a on takie coś. Nie wiedząc co dalej robić poszłam do Nialla. Tylko on mógł mi w tej chwili poprawić humor. Szybko doszłam do jego domu. Zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili otworzył mi Niall. Wtuliłam się w niego cała zalana łzami. On nieco zdziwiony objął mnie ramionami i wprowadził do środka. Gdy się trochę uspokoiłam opowiedziałam mu o całej sytuacji.
-Czekaj, ale po co ty właściwie do niego poszłaś?
-Chciałam się z nim pogodzić. Dać tą szanse odzyskania mojego zaufania. On jest po prostu podły.
-Mój biedny kociak. Mogę cię jakoś pocieszyć.
-Tak.
-W jaki sposób.- szepnęłam mu na ucho po czym on wziął mnie na ręce i....

   *perspektywa Lou*
-Eleanor, jak mogłaś? Dlaczego to zrobiłaś?
-Serio pytasz? Nie widzisz tego kotku?
-Nawet tak do mnie nie mów! Mam cie dosyć. O co ci chodzi?
-Ja cię kocham! Zawsze cie kochałam i będę.
-Nie! Lepiej już stąd idź! Mam cię dosyć!
-Ale kotku..- powiedziała podchodząc do mnie i delikatnie całując.- Ostatni raz. Chodź do mnie.- przez małą chwilę nie mogłem oprzeć się jej wdziękom. Niestety było już za późno. Stało się. Boże co ja zrobiłem!? Teraz już nigdy nie odzyskam Vicky. Po wszystkim El wyszła nic nie mówiąc. Nie wiedziałem, że ta sytuacja miała później doprowadzić do okropnych skutków.
  *perspektywa Pauliny*

Cieszyłam się, że w końcu układa mi się z Hazzą. Miałam nadzieję, że będzie dobrze i nie będzie żadnych więcej kłótni i problemów.
 Cztery dni później przyszła do mnie Vicky. Zdziwiłam się tym, bo się nie umawiałyśmy. Ona opowiedziała mi o całej sytuacji. Byłam w szoku. Chciałam ją jakoś pocieszyć, ale wtedy mi powiedział, że jest jej już lepiej, bo spędziła cudowną noc z Niallem. Właśnie opowiadałam jej o tym, że cieszyłam się z tego, że jestem z Hazzą gdy przyszedł do niej SMS. Nie była zachwycona więc od razu spytałam co się stało. Ona zamiast odpowiedzieć pokazała mi telefon. To co przeczytałam wprawiło mnie w osłupienie. Wiadomość była od Elki i brzmiała: "Możesz pogratulować Lou. Zostanie tatusiem. :) Mam nadzieję, że się cieszysz. Szkoda tylko, że nam wtedy przerwałaś. Buziaki El."  To było już naprawdę podłe. I on śmiał mówić, że nie miał z tym nic do czynienia? Dupek. Na szczęście wiedziałam jak Vicky mogła się mu odpłacić za te wszystkie przykrości. A więc miało być tak...
**********************************************************************************
 Jej kolejny rozdział za nami! Cieszę się, że przez niego przebrnęłam. Jak myślicie jaki plan ma Paula? Jak to wszystko się skończy? Czy Vickyu zgodzi się wziąć udział w tym szalonym planie? Dowiecie się niedługo. I jeszcze raz przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Pozdrawiam. I na pocieszenia takie zdjęcie.

~Vicky