wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 21

  Przeczytajcie notkę pod rozdziałem. To bardzo ważne!!!
*perspektywa Pauliny*
 Byłam ciekawa jak wszystko się ułoży. Czy Hazz zostanie ze mną? Kogo naprawdę kocha? Czy będzie lepiej? To wszystko było bez sensu. Jednak to co stało się w ciągu kilku następnych dni było co najmniej szokujące,a zaczęło się tak:
 Byłam na spacerze z Harrym. Chodziliśmy po parku. Po drodze spotkaliśmy Vicky, Nialla, Zayna, Lou, Liama i Nat. Chłopaki chcieli pogadać z Hazzą, bo planowali iść razem do muzycznego show X- Factor. On oczywiście się zgodził. Długo myśleli nad tym jak nazwać zespół. W końcu Harry zaproponował nazwę "One Direction". Wszyscy z chęcią przyjęli tą nazwę. Zgłosili się do programu. Gdy okazało się, że dostali się dalej i będą teraz mieszkać w tamtym domu wszyscy byli uradowani. Gdy zajęli trzecie miejsce i stali się sławni, też wszystko było w porządku. Jednak potem wszystko zaczęło się sypać.
   Szłam z Vicky z plaży, na której spędziłyśmy dwie i pół godziny. Szłyśmy w stronę domu chłopaków. Nikogo miało tam nie być. Weszłyśmy po cichu do środka. Chciałyśmy iść do pokoju Hazzy, bo chciałam mu zrobić niespodziankę ( :) ). Jednak to co tam zobaczyłam wprawiło mnie w niemały szok. Zobaczyłam Hazze i Lou w dziwnej sytuacji. Całowali się, przytuleni do siebie i do tego byli bez koszulek. Vicku też nie mało zszokowana wybiegła zapłakana z domu.
-Lou jak mogłeś jej to zrobić? A ty Hazz... nawet nie wiem co powiedzieć idę szukać Vicky, bo uciekła przez was.
-Paula to nie tak. Źle to odebrałyście.
-Niby jak to miałyśmy odebrać?! Ku*** Harry przyznaj się, że jesteś gejem!
-Nie jestem!
-Chociaż nie kłam!
-Nie kłamie.
-Takie kity to wciskaj Nat, a nie mi!
-Hazz przyznaj się. Nie warto je okłamywać.- powiedział Lou smutny
-No dobra, ale co to zmienia?
-Co?! To koniec! - i pobiegłam szukać Vicky. Nie mogła uciec  daleko. Minęła tylko chwila. Skręciłam w stronę parku. Siedziała tam, cała zapłakana na ławce. Usiadłam obok i ją przytuliłam. Minęło może pięć minut gdy usłyszałam wołane na zmiane nasze imiona.
-Vicky! Paulina! Victoria! Paula!- po chwili zobaczyłam, że w naszą stronę idą Lou i Hazz. Gdy nas zobaczyli, podbiegli do nas i kucnęli przed nami. Najpierw zaczął mówić Louis:
-Vicky, posłuchaj. Naprawdę przepraszam. Nie chciałem ci tego zrobić. Ja..
-To czemu zrobiłeś?!- krzyknęła zapłakana- Chciałeś żebym do ciebie wróciła! Tylko po co? Jak ja mogłam być taka głupia, żeby zaufać ci drugi raz? Jesteś dupkiem. Najpierw pytasz się mnie czy możesz odzyskać moje zaufanie i do mnie wrócić,a potem przyłapuje cię w jednym łóżku z Harrym. Jak ja mam ci po tym zaufać?
-Ja nie...
-Louis, daj spokój. Nie teraz, jest wściekła. Może jeżeli posłuch tego co mam do powiedzenie Paulinie to zrozumie. Paula, to nie było prawdziwe. Wszystko było ustawione. Kazali nam to zrobić żeby Vicky była tylko z jednym, tu akurat z Niallem, a ja miałem zająć się Natt i Darcy. Zrozum, że to co widziałyście nie było prawdziwe. Oni ustawili tam kamery. Chcieli żeby wszystko przebiegło według ich planu. Naprawdę nam przykro. Gdybyśmy się nie zgodzili miałoby to poważne konsekwencje, bo oni nami rządzą, ale gdy zobaczyliśmy waszą reakcje to za wami wybiegliśmy.
-Vicky co o tym sądzisz?
-Chce zobaczyć nagranie.
-Okej. Wiem, że źle zrobiliśmy. Dlatego od razu ubraliśmy się i za wami wybiegliśmy.
-Dobra. To chodźmy zobaczyć to nagranie.
  Poszliśmy zobaczyć. Okazało się, że Harry mówił prawdę.
-Przepraszam Harry- powiedziałam
-Ok. To... Znowu jesteśmy razem?
-Jasne - i się pocałowaliśmy. Vicky pogodziła się z Louisem. Stwierdziliśmy, że zapomnimy o całej sytuacji i nikomu nie powiemy. Cieszyłam się, że wszystko dobrze się skończyło.
  *perspektywa Natalie*
 Wyszłam na spacer z Darcy. Chodziłam z nią po parku. Chłopacy naprawdę mają talent. Cieszyłam się, że udało im się zająć trzecie miejsce w X- Factor. Zaczynali być sławni. Szkoda tylko, że mieli mniej czasu. Jeszcze mieli na głowie ten cały Modest czy jakoś tak. 
  Idąc tak przez park, nagle na kogoś wpadłam. Szybko powiedziałam:
-Przepraszam.
-Nic się nie... Natalie?- spojrzałam na ową osobę. To był mój kolega. Chodziłam z nim kiedyś do gimnazjum.
-Cześć Nicholas. Co u ciebie słychać?
-Wszystko ok, a u ciebie? Długo mieszkasz w Londynie?
-Parę lat. Wszystko u mnie dobrze. A ty ile mieszkasz w Londynie?
- Ja przyjechałem miesiąc temu. Widzę, ze masz nawet dziecko?
-Tak. Urodziłam dwa miesiące temu. Przyjechałeś sam?
-Nie. Są ze mną Damien i wszyscy chłopacy, którzy byli z nami na tej zielonej szkole w Wygonienie. 
-To był super wyjazd. Nie dla wszystkich, ale był.
-Tak.. Może zrobimy któregoś dnia wspólne spotkanie w parku?
-Jasne. Masz mój numer.- podałam mu kartkę. - Muszę lecieć. Cześć.
-Pa.- fajnie tak spotkać starych znajomych. Pamiętam tamtą zieloną szkołę. Ile się na niej działo. Spotkanie będzie super. Powspominamy stare czasy. Eh...
 Wróciłam do domu o szesnastej. Nakarmiłam i położyłam małą po czym wzięłam się za przygotowanie przekąski.
  *perspektywa Vicky*
Miałam dzisiaj spotkać się z Natt. Wyszłam z domu. Dotarłam do niej parę minut przed siedemnastą.
*****************************************************
1. przepraszam, że tak długo nie było rozdziału
2. dla Pauli i Natt będzie od teraz trochę inna wersja wydarzeń przy perspektywie Vicky
3. nie wiem kiedy next
4. miłego czekania i czytania
 5. sorki że bez zdjęć wstawię je później do tego rozdziału
 ~Wiki

środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 20

    *perspektywa Natalie*
Rano gdy się obudziłam nie wiedziałam co czuję. Było mi smutno, że Harry woli być z Pauliną, ale z drugiej cieszyłam się, że był szczęśliwy. Dzisiaj miał przyjść do małej. Przy okazji musiałam z nim porozmawiać. Przyszedł po południu.
-Hej Harry.
-Cześć
-Bierzemy małą na spacer czy zostajemy?
-Zostańmy. Mała śpi?
-W tej chwili tak, ale powinna się obudzić za jakieś 15 minut. Chodź do środka. -weszliśmy i usiedliśmy na kanapie.

-Chciałem pogadać.
-Już się zdecydowałeś?
-W sumie to nadal nie jestem pewny na 100%.
-Rozumiem, mogę dać ci jeszcze czas do namysłu. Zastanów się na spokojnie. Zaczekam na odpowiedź.
-Dziękuje Natt.- przytulił mnie i w tym momencie mała się obudziła. Poszłam i wyciągnęłam ją z łóżeczka. Nakarmiłam ją i przebrałam po czym poszłam z nią do salonu. Usiadłam obok Harry'ego i pokazałam mu małą. Spojrzał na nią i się uśmiechnął. Mała zrobiła to samo i wystawiła do niego rączki. Podałam mu ją. Pocałował ją w czółko, a ona miała uradowaną minę. Jaki słodki widok. 


Cyknęłam im sweet focie. Gadaliśmy jeszcze trochę i bawiliśmy się z małą. Po jakimś czasie Hazz już musiał iść. Pożegnałam go i usiadłam z małą. Trochę mi się nudziło więc włożyłam małą do łóżeczka, dałam jej zabawki i weszłam w telefonie na internet.
    *perspektywa Vicky* 

Wybrałam się dzisiaj z Niall'em na spacer. Poszliśmy do parku. Było cudownie. W pewnej chwili spotkaliśmy Lou. 
-Hejka wam.
-Cześć Louis. Co tu robisz?
-Przyszedłem się przejść. A wy?
-Jesteśmy na randce.- powiedział Niall
-To wam nie przeszkadzam. Do zobaczenia Vicky.
-Czekaj co? Nie byliśmy umówieni.
-Mieliśmy pójść na spacer i pogadać.
-Na pewno nie dzisiaj.
-No dobra. Pa Vicky, pa Niall.
-Pa.- odpowiedzieliśmy wspólnie.
-Kiedy poprosił cię o spotkanie?- opowiedziałam mu obie sytuacje z Lou po tym jak mnie odprowadził
-Czyli następnym razem muszę zaczekać aż wejdziesz do domu.
-Niall nie zawracaj sobie głowy. Wszystko będzie dobrze. Wyjaśnię to z nim i wszystko będzie ok. Ufasz mi?
-Tak, ufam, ale nie ufam jemu.
-Domyślam się, ale nie martw się jeżeli ufasz mi to będzie ok. 
-Dobra, ale jeżeli coś się będzie działo to daj mi znać.
-Jasne.- chodziliśmy jeszcze trochę po parku. Potem poszliśmy do kina i na koniec do mnie do domu. Pogadaliśmy trochę po czym Nialler poszedł do domu. 


Usiadłam przed laptopem i kontynuowałam pianie mojego opowiadania dla mojej przyjaciółki. Obiecałam, że jej w końcu skończę więc skoro miałam chwilę to postanowiłam wziąć się do pracy. Pisanie przerwał mi dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Był tam Louis. 

-Hejka. Możemy pogadać?
-Ok. Wejdź. - usiadł obok minie na kanapie.
-Jest szansa żebym odzyskał twoje zaufanie?
-Może, ale to nie zmieni faktu, że mam chłopaka.
-Dobrze, ale i tak będę się starał.
-Jak chcesz. 
-Kiedy możemy iść na ten obiecany spacer?
-Jutro?
-Ok to będę po ciebie o 12. Pasuje?
-Jasne, a teraz sorki muszę skończyć opowidanie.
-Do jutra.
-Pa.- Lou wyszedł, a ja skończyłam opowiadanie po czym wysłałam je przyjaciółce. 



Wzięłam ciepłą kąpiel i położyłam się do łóżka.
*******************************************************


Ponieważ były tylko 3 komy w czym jeden mój rozdział jest krótki. W następnym rozdziale (rozdziałach) u Vicky będzie coraz lepiej. Za to u Nat, Pauli i Hazzy wszystko się pomiesza. Kompletny chaos i niespodziewany zwrot akcji. Nikt ni zgadnie co się stanie. ~Wiki