* perspektywa Lou*Napisałem sms do Nialla, że przyjdę z koleżanką o której im opowiadałem. No musiałem się wytłumaczyć spóźnieniem na nasz wieczór. Nie musiałem długo czekać na odpowiedź.
Od Niall:
"Spoko wpadajcie. Jesteśmy u Hazzy"
Do Niall
"Ok zaraz będziemy"
-Są u Hazzy. To niedaleko.
-No to chodźmy.
Niedługo później byliśmy w domu Hazzy. zadzwoniłem dzwonkiem i po chwili otworzył nam uśmiechnięty od ucha do ucha Niall. Swoją drogą on prawie cały czas się śmiał.
-Cześć Lou. Co tam?
-Dobrze chodźmy do środka. Przedstawie wam Vicky.
-Wchodźcie.-weszliśmy do salonu gdzie siedzieli chłopcy.
-Siemka chłopaki
- Hej Lou.
-To jest Vicky. A to są Harry, Niall, Zayn i Liam.- przedstawiłem
wszystkich
-Cześć chłopaki.
-Co ci się stało w nogę?- zapytał Harry
-Tylko skręciłam kostkę w parku, bo potrąciła mnie jakaś dziewczyna która przebiegała
-To usiądź. Oszczędzaj kostkę- powiedział Niall.
-Dziękuje.
-Chcecie coś do picia?- spytał Harry
-Przynieś jakieś soki.-powiedziałem-Pasuje?
Wszyscy pokiwali głowami twierdząco. Harry poszedł po napoje, a my włączyliśmy jakąś komedie. Usiadłem na kanapę obok Vicky. Z drugiej jej strony usiadł Niall. Harry przyniósł napoje i usiadł obok mnie. Zayn i Liam usiedli drugiej kanapie. Gdy film się skończył Vicky powiedziała:
-Muszę zbierać się do domu.
-Która jest godzina?-spytałem
-Jest 17:30_ powiedział Niall
-To może cię odprowadzę?
-Jeśli chcesz, ale nie musisz.
-To zbierajmy się.-powiedziałem
* perspektywa Vicky*
Ubraliśmy się i po pożegnaniu z chłopakami wyszliśmy. Był lekki wiatr, a niebo pociemniało. Szliśmy powoli. Powietrze było rześkie,a ulica mokra więc musiało padać.
-Vicky? Halo? Żyjesz?-Louis machał mi ręką przed oczami.
-Co? Żyje tylko rozmyślałam i odpłynęłam.
-O czym tak rozmyślałaś?
-O wszystkim i o niczym. Po prostu o życiu.
-Aha. Chcesz jutro też przejść się na spacer?
-Jasne. Możesz też zaprosić chłopaków, bo jest z nimi super zabawa.
-Nie wolisz żebyśmy sami się przeszli?
-Jak chcesz. To gdzie i o której?
-Mam pomysł. Przyjdę po ciebie o 12 i zabiorę cię w piękne miejsce,a potem spotkamy się z chłopakami.
-Tak to dobry pomysł. Już jesteśmy. Do jutra Lou.
-Do jutra Vicky.
Przytuliliśmy się na pożegnanie i poszłam do domu. Weszłam do środka, zdjęłam buty i kurtkę i poszłam do salonu gdzie był mój tata. Jak zwykle siedział na swoim ulubionym fotelu i oglądał telewizję.
-Cześć tato. Wróciłam.
-Hej. Gdzie byłaś?
-Pamiętasz Lou?
-Tego co ci pomógł jak skręciłaś kostkę?
-Tak. Byłam z nim na spacerze, a potem u jego znajomych. Teraz odprowadził mnie do domu.
-Miły z niego chłopak. Mam nadzieję, że było fajnie.
-Tak. Oglądaliśmy przezabawną komedię. Jego znajomi też są mili. Jestem już trochę zmęczona więc pójdę się umyć i położyć.
-Dobrze.
**********************************************************
Mam nadzieję, że się podobało. Wygląd bloga zmieni się niedługo. Następny rozdział dodam w piątek. Piszcie co o tym sądzicie, bo zależy mi na waszej opinii.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz