Na sam początek bardzo przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. W końcu się zebrałam na dalsze pisanie. Bardzo chciałam podziękować tym którzy wytrwale czekali na ciąg dalszy i nie naciskali na mnie za bardzo. Wiem, że mogliście trochę zapomnieć wydarzenia. Ale chyba nic nie szkodzi. :) Ten rozdział dedykuje wszystkim tym którzy zawsze to czytali. Czyli: Paulinie, Natali, Klaudi, Honoracie i Kasi. Jeżeli o kimś zapomniałam to piszcie w kom.
I tak ja XD
***************************************************************************
-Hejka Nat.
-Cześć Vicky.
-Co tam?
-Nawet ok. Tylko przykro mi, że Hazz postanowił wybrać Paulę. Nie wiem co o tym myśleć. Myślałam, że mnie kocha. Cały czas miałam tą złudną nadzieję, że jednak coś dla niego znacze.
-Biedna. Niestety musisz się z tym pogodzić. Wybrał ją więc pewnie ją kocha.
-Trudno. Jakoś się pozbieram.
-Teraz muszę się już zbierać. Zobaczymy się potem?
-Tak jasne. Pa.
-Bye.
*perspektywa Vicky*
Louis naprawdę mnie już denerwował. Niby próbował mnie odzyskać, ale za każdym razem robił coś co niszczył moje odbudowywane do niego zaufanie. Nie wiem co o tym myśleć. Właśnie szłam się z nim spotkać żeby o tym pogadać. Szybko doszłam do jego domu, bo mieszkał niedaleko niej.
-Hej Louis przyszłam z tobą pogadać.
-Jasne. Wejdź. Uprzedzę tylko, że mam gościa.
W środku oniemiałam. Siedział tam z Elką, która (jakby tego jeszcze było mało) siedziała w samej bieliźnie. Myślałam, że mnie coś trafi. To ja specjalnie przychodzę tu żeby się z nim pogodzić, a on jest w takiej sytuacji? Tak właśnie taki jest Lou. A ja głupia kolejny raz miałam nadzieję, że będę mogła mu zaufać. Tak on chce mnie odzyskać. Dość tego.
-Jak możesz? Po tym wszystkim co mi obiecałeś? Ja głupia chciałam ci to wszystko wybaczyć. Dać ci szanse na zaufanie. Wiesz co? Bardziej nie mogłam się co do tego mylić.
-Vicky to nie tak. Eleanor, ubierz się. Vicky proszę zaufaj mi. To nie ja. Przed chwilą siedziała tu ubrana. Ona to robi specjalnie.
-Ty myślisz, że po tym wszystkim ci uwierzę? Rozwieję twoje przypuszczenia, bo odpowiedź brzmi: NIE! Nara.
Wybiegłam stamtąd. Nie chciałam słuchać jego głupich tłumaczeń. Miałam dość. Ja chce mu wybaczyć,a on takie coś. Nie wiedząc co dalej robić poszłam do Nialla. Tylko on mógł mi w tej chwili poprawić humor. Szybko doszłam do jego domu. Zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili otworzył mi Niall. Wtuliłam się w niego cała zalana łzami. On nieco zdziwiony objął mnie ramionami i wprowadził do środka. Gdy się trochę uspokoiłam opowiedziałam mu o całej sytuacji.
-Czekaj, ale po co ty właściwie do niego poszłaś?
-Chciałam się z nim pogodzić. Dać tą szanse odzyskania mojego zaufania. On jest po prostu podły.
-Mój biedny kociak. Mogę cię jakoś pocieszyć.
-Tak.
-W jaki sposób.- szepnęłam mu na ucho po czym on wziął mnie na ręce i....
*perspektywa Lou*
-Eleanor, jak mogłaś? Dlaczego to zrobiłaś?
-Serio pytasz? Nie widzisz tego kotku?
-Nawet tak do mnie nie mów! Mam cie dosyć. O co ci chodzi?
-Ja cię kocham! Zawsze cie kochałam i będę.
-Nie! Lepiej już stąd idź! Mam cię dosyć!
-Ale kotku..- powiedziała podchodząc do mnie i delikatnie całując.- Ostatni raz. Chodź do mnie.- przez małą chwilę nie mogłem oprzeć się jej wdziękom. Niestety było już za późno. Stało się. Boże co ja zrobiłem!? Teraz już nigdy nie odzyskam Vicky. Po wszystkim El wyszła nic nie mówiąc. Nie wiedziałem, że ta sytuacja miała później doprowadzić do okropnych skutków.
*perspektywa Pauliny*
Cieszyłam się, że w końcu układa mi się z Hazzą. Miałam nadzieję, że będzie dobrze i nie będzie żadnych więcej kłótni i problemów.
Cztery dni później przyszła do mnie Vicky. Zdziwiłam się tym, bo się nie umawiałyśmy. Ona opowiedziała mi o całej sytuacji. Byłam w szoku. Chciałam ją jakoś pocieszyć, ale wtedy mi powiedział, że jest jej już lepiej, bo spędziła cudowną noc z Niallem. Właśnie opowiadałam jej o tym, że cieszyłam się z tego, że jestem z Hazzą gdy przyszedł do niej SMS. Nie była zachwycona więc od razu spytałam co się stało. Ona zamiast odpowiedzieć pokazała mi telefon. To co przeczytałam wprawiło mnie w osłupienie. Wiadomość była od Elki i brzmiała: "Możesz pogratulować Lou. Zostanie tatusiem. :) Mam nadzieję, że się cieszysz. Szkoda tylko, że nam wtedy przerwałaś. Buziaki El." To było już naprawdę podłe. I on śmiał mówić, że nie miał z tym nic do czynienia? Dupek. Na szczęście wiedziałam jak Vicky mogła się mu odpłacić za te wszystkie przykrości. A więc miało być tak...
**********************************************************************************
Jej kolejny rozdział za nami! Cieszę się, że przez niego przebrnęłam. Jak myślicie jaki plan ma Paula? Jak to wszystko się skończy? Czy Vickyu zgodzi się wziąć udział w tym szalonym planie? Dowiecie się niedługo. I jeszcze raz przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Pozdrawiam. I na pocieszenia takie zdjęcie.
~Vicky
Miłość, przyjaźń
wtorek, 10 lutego 2015
środa, 23 lipca 2014
Zawieszam...
Przykro mi, ale zawieszam bloga na jakiś czas. Najprawdopodobniej do końca wakacji, ale może wrócę szybciej. Przepraszam jeszcze raz. Bardzo mi przykro :( Sorry, że tak późno. ~Viki
wtorek, 24 czerwca 2014
Rozdział 21
Przeczytajcie notkę pod rozdziałem. To bardzo ważne!!!
*perspektywa Pauliny*
Byłam ciekawa jak wszystko się ułoży. Czy Hazz zostanie ze mną? Kogo naprawdę kocha? Czy będzie lepiej? To wszystko było bez sensu. Jednak to co stało się w ciągu kilku następnych dni było co najmniej szokujące,a zaczęło się tak:
Byłam na spacerze z Harrym. Chodziliśmy po parku. Po drodze spotkaliśmy Vicky, Nialla, Zayna, Lou, Liama i Nat. Chłopaki chcieli pogadać z Hazzą, bo planowali iść razem do muzycznego show X- Factor. On oczywiście się zgodził. Długo myśleli nad tym jak nazwać zespół. W końcu Harry zaproponował nazwę "One Direction". Wszyscy z chęcią przyjęli tą nazwę. Zgłosili się do programu. Gdy okazało się, że dostali się dalej i będą teraz mieszkać w tamtym domu wszyscy byli uradowani. Gdy zajęli trzecie miejsce i stali się sławni, też wszystko było w porządku. Jednak potem wszystko zaczęło się sypać.
Szłam z Vicky z plaży, na której spędziłyśmy dwie i pół godziny. Szłyśmy w stronę domu chłopaków. Nikogo miało tam nie być. Weszłyśmy po cichu do środka. Chciałyśmy iść do pokoju Hazzy, bo chciałam mu zrobić niespodziankę ( :) ). Jednak to co tam zobaczyłam wprawiło mnie w niemały szok. Zobaczyłam Hazze i Lou w dziwnej sytuacji. Całowali się, przytuleni do siebie i do tego byli bez koszulek. Vicku też nie mało zszokowana wybiegła zapłakana z domu.
-Lou jak mogłeś jej to zrobić? A ty Hazz... nawet nie wiem co powiedzieć idę szukać Vicky, bo uciekła przez was.
-Paula to nie tak. Źle to odebrałyście.
-Niby jak to miałyśmy odebrać?! Ku*** Harry przyznaj się, że jesteś gejem!
-Nie jestem!
-Chociaż nie kłam!
-Nie kłamie.
-Takie kity to wciskaj Nat, a nie mi!
-Hazz przyznaj się. Nie warto je okłamywać.- powiedział Lou smutny
-No dobra, ale co to zmienia?
-Co?! To koniec! - i pobiegłam szukać Vicky. Nie mogła uciec daleko. Minęła tylko chwila. Skręciłam w stronę parku. Siedziała tam, cała zapłakana na ławce. Usiadłam obok i ją przytuliłam. Minęło może pięć minut gdy usłyszałam wołane na zmiane nasze imiona.
-Vicky! Paulina! Victoria! Paula!- po chwili zobaczyłam, że w naszą stronę idą Lou i Hazz. Gdy nas zobaczyli, podbiegli do nas i kucnęli przed nami. Najpierw zaczął mówić Louis:
-Vicky, posłuchaj. Naprawdę przepraszam. Nie chciałem ci tego zrobić. Ja..
-To czemu zrobiłeś?!- krzyknęła zapłakana- Chciałeś żebym do ciebie wróciła! Tylko po co? Jak ja mogłam być taka głupia, żeby zaufać ci drugi raz? Jesteś dupkiem. Najpierw pytasz się mnie czy możesz odzyskać moje zaufanie i do mnie wrócić,a potem przyłapuje cię w jednym łóżku z Harrym. Jak ja mam ci po tym zaufać?
-Ja nie...
-Louis, daj spokój. Nie teraz, jest wściekła. Może jeżeli posłuch tego co mam do powiedzenie Paulinie to zrozumie. Paula, to nie było prawdziwe. Wszystko było ustawione. Kazali nam to zrobić żeby Vicky była tylko z jednym, tu akurat z Niallem, a ja miałem zająć się Natt i Darcy. Zrozum, że to co widziałyście nie było prawdziwe. Oni ustawili tam kamery. Chcieli żeby wszystko przebiegło według ich planu. Naprawdę nam przykro. Gdybyśmy się nie zgodzili miałoby to poważne konsekwencje, bo oni nami rządzą, ale gdy zobaczyliśmy waszą reakcje to za wami wybiegliśmy.
-Vicky co o tym sądzisz?
-Chce zobaczyć nagranie.
-Okej. Wiem, że źle zrobiliśmy. Dlatego od razu ubraliśmy się i za wami wybiegliśmy.
-Dobra. To chodźmy zobaczyć to nagranie.
Poszliśmy zobaczyć. Okazało się, że Harry mówił prawdę.
-Przepraszam Harry- powiedziałam
-Ok. To... Znowu jesteśmy razem?
-Jasne - i się pocałowaliśmy. Vicky pogodziła się z Louisem. Stwierdziliśmy, że zapomnimy o całej sytuacji i nikomu nie powiemy. Cieszyłam się, że wszystko dobrze się skończyło.
*perspektywa Natalie*
Wyszłam na spacer z Darcy. Chodziłam z nią po parku. Chłopacy naprawdę mają talent. Cieszyłam się, że udało im się zająć trzecie miejsce w X- Factor. Zaczynali być sławni. Szkoda tylko, że mieli mniej czasu. Jeszcze mieli na głowie ten cały Modest czy jakoś tak.
Idąc tak przez park, nagle na kogoś wpadłam. Szybko powiedziałam:
-Przepraszam.
-Nic się nie... Natalie?- spojrzałam na ową osobę. To był mój kolega. Chodziłam z nim kiedyś do gimnazjum.
-Cześć Nicholas. Co u ciebie słychać?
-Wszystko ok, a u ciebie? Długo mieszkasz w Londynie?
-Parę lat. Wszystko u mnie dobrze. A ty ile mieszkasz w Londynie?
- Ja przyjechałem miesiąc temu. Widzę, ze masz nawet dziecko?
-Tak. Urodziłam dwa miesiące temu. Przyjechałeś sam?
-Nie. Są ze mną Damien i wszyscy chłopacy, którzy byli z nami na tej zielonej szkole w Wygonienie.
-To był super wyjazd. Nie dla wszystkich, ale był.
-Tak.. Może zrobimy któregoś dnia wspólne spotkanie w parku?
-Jasne. Masz mój numer.- podałam mu kartkę. - Muszę lecieć. Cześć.
-Pa.- fajnie tak spotkać starych znajomych. Pamiętam tamtą zieloną szkołę. Ile się na niej działo. Spotkanie będzie super. Powspominamy stare czasy. Eh...
Wróciłam do domu o szesnastej. Nakarmiłam i położyłam małą po czym wzięłam się za przygotowanie przekąski.
*perspektywa Vicky*
Miałam dzisiaj spotkać się z Natt. Wyszłam z domu. Dotarłam do niej parę minut przed siedemnastą.
*****************************************************
1. przepraszam, że tak długo nie było rozdziału
2. dla Pauli i Natt będzie od teraz trochę inna wersja wydarzeń przy perspektywie Vicky
3. nie wiem kiedy next
4. miłego czekania i czytania
5. sorki że bez zdjęć wstawię je później do tego rozdziału
~Wiki
*perspektywa Pauliny*
Byłam ciekawa jak wszystko się ułoży. Czy Hazz zostanie ze mną? Kogo naprawdę kocha? Czy będzie lepiej? To wszystko było bez sensu. Jednak to co stało się w ciągu kilku następnych dni było co najmniej szokujące,a zaczęło się tak:
Byłam na spacerze z Harrym. Chodziliśmy po parku. Po drodze spotkaliśmy Vicky, Nialla, Zayna, Lou, Liama i Nat. Chłopaki chcieli pogadać z Hazzą, bo planowali iść razem do muzycznego show X- Factor. On oczywiście się zgodził. Długo myśleli nad tym jak nazwać zespół. W końcu Harry zaproponował nazwę "One Direction". Wszyscy z chęcią przyjęli tą nazwę. Zgłosili się do programu. Gdy okazało się, że dostali się dalej i będą teraz mieszkać w tamtym domu wszyscy byli uradowani. Gdy zajęli trzecie miejsce i stali się sławni, też wszystko było w porządku. Jednak potem wszystko zaczęło się sypać.
Szłam z Vicky z plaży, na której spędziłyśmy dwie i pół godziny. Szłyśmy w stronę domu chłopaków. Nikogo miało tam nie być. Weszłyśmy po cichu do środka. Chciałyśmy iść do pokoju Hazzy, bo chciałam mu zrobić niespodziankę ( :) ). Jednak to co tam zobaczyłam wprawiło mnie w niemały szok. Zobaczyłam Hazze i Lou w dziwnej sytuacji. Całowali się, przytuleni do siebie i do tego byli bez koszulek. Vicku też nie mało zszokowana wybiegła zapłakana z domu.
-Lou jak mogłeś jej to zrobić? A ty Hazz... nawet nie wiem co powiedzieć idę szukać Vicky, bo uciekła przez was.
-Paula to nie tak. Źle to odebrałyście.
-Niby jak to miałyśmy odebrać?! Ku*** Harry przyznaj się, że jesteś gejem!
-Nie jestem!
-Chociaż nie kłam!
-Nie kłamie.
-Takie kity to wciskaj Nat, a nie mi!
-Hazz przyznaj się. Nie warto je okłamywać.- powiedział Lou smutny
-No dobra, ale co to zmienia?
-Co?! To koniec! - i pobiegłam szukać Vicky. Nie mogła uciec daleko. Minęła tylko chwila. Skręciłam w stronę parku. Siedziała tam, cała zapłakana na ławce. Usiadłam obok i ją przytuliłam. Minęło może pięć minut gdy usłyszałam wołane na zmiane nasze imiona.
-Vicky! Paulina! Victoria! Paula!- po chwili zobaczyłam, że w naszą stronę idą Lou i Hazz. Gdy nas zobaczyli, podbiegli do nas i kucnęli przed nami. Najpierw zaczął mówić Louis:
-Vicky, posłuchaj. Naprawdę przepraszam. Nie chciałem ci tego zrobić. Ja..
-To czemu zrobiłeś?!- krzyknęła zapłakana- Chciałeś żebym do ciebie wróciła! Tylko po co? Jak ja mogłam być taka głupia, żeby zaufać ci drugi raz? Jesteś dupkiem. Najpierw pytasz się mnie czy możesz odzyskać moje zaufanie i do mnie wrócić,a potem przyłapuje cię w jednym łóżku z Harrym. Jak ja mam ci po tym zaufać?
-Ja nie...
-Louis, daj spokój. Nie teraz, jest wściekła. Może jeżeli posłuch tego co mam do powiedzenie Paulinie to zrozumie. Paula, to nie było prawdziwe. Wszystko było ustawione. Kazali nam to zrobić żeby Vicky była tylko z jednym, tu akurat z Niallem, a ja miałem zająć się Natt i Darcy. Zrozum, że to co widziałyście nie było prawdziwe. Oni ustawili tam kamery. Chcieli żeby wszystko przebiegło według ich planu. Naprawdę nam przykro. Gdybyśmy się nie zgodzili miałoby to poważne konsekwencje, bo oni nami rządzą, ale gdy zobaczyliśmy waszą reakcje to za wami wybiegliśmy.
-Vicky co o tym sądzisz?
-Chce zobaczyć nagranie.
-Okej. Wiem, że źle zrobiliśmy. Dlatego od razu ubraliśmy się i za wami wybiegliśmy.
-Dobra. To chodźmy zobaczyć to nagranie.
Poszliśmy zobaczyć. Okazało się, że Harry mówił prawdę.
-Przepraszam Harry- powiedziałam
-Ok. To... Znowu jesteśmy razem?
-Jasne - i się pocałowaliśmy. Vicky pogodziła się z Louisem. Stwierdziliśmy, że zapomnimy o całej sytuacji i nikomu nie powiemy. Cieszyłam się, że wszystko dobrze się skończyło.
*perspektywa Natalie*
Wyszłam na spacer z Darcy. Chodziłam z nią po parku. Chłopacy naprawdę mają talent. Cieszyłam się, że udało im się zająć trzecie miejsce w X- Factor. Zaczynali być sławni. Szkoda tylko, że mieli mniej czasu. Jeszcze mieli na głowie ten cały Modest czy jakoś tak.
Idąc tak przez park, nagle na kogoś wpadłam. Szybko powiedziałam:
-Przepraszam.
-Nic się nie... Natalie?- spojrzałam na ową osobę. To był mój kolega. Chodziłam z nim kiedyś do gimnazjum.
-Cześć Nicholas. Co u ciebie słychać?
-Wszystko ok, a u ciebie? Długo mieszkasz w Londynie?
-Parę lat. Wszystko u mnie dobrze. A ty ile mieszkasz w Londynie?
- Ja przyjechałem miesiąc temu. Widzę, ze masz nawet dziecko?
-Tak. Urodziłam dwa miesiące temu. Przyjechałeś sam?
-Nie. Są ze mną Damien i wszyscy chłopacy, którzy byli z nami na tej zielonej szkole w Wygonienie.
-To był super wyjazd. Nie dla wszystkich, ale był.
-Tak.. Może zrobimy któregoś dnia wspólne spotkanie w parku?
-Jasne. Masz mój numer.- podałam mu kartkę. - Muszę lecieć. Cześć.
-Pa.- fajnie tak spotkać starych znajomych. Pamiętam tamtą zieloną szkołę. Ile się na niej działo. Spotkanie będzie super. Powspominamy stare czasy. Eh...
Wróciłam do domu o szesnastej. Nakarmiłam i położyłam małą po czym wzięłam się za przygotowanie przekąski.
*perspektywa Vicky*
Miałam dzisiaj spotkać się z Natt. Wyszłam z domu. Dotarłam do niej parę minut przed siedemnastą.
*****************************************************
1. przepraszam, że tak długo nie było rozdziału
2. dla Pauli i Natt będzie od teraz trochę inna wersja wydarzeń przy perspektywie Vicky
3. nie wiem kiedy next
4. miłego czekania i czytania
5. sorki że bez zdjęć wstawię je później do tego rozdziału
~Wiki
środa, 4 czerwca 2014
Rozdział 20
*perspektywa Natalie*
Rano gdy się obudziłam nie wiedziałam co czuję. Było mi smutno, że Harry woli być z Pauliną, ale z drugiej cieszyłam się, że był szczęśliwy. Dzisiaj miał przyjść do małej. Przy okazji musiałam z nim porozmawiać. Przyszedł po południu.
-Hej Harry.
-Cześć
-Bierzemy małą na spacer czy zostajemy?
-Zostańmy. Mała śpi?
-W tej chwili tak, ale powinna się obudzić za jakieś 15 minut. Chodź do środka. -weszliśmy i usiedliśmy na kanapie.
-Chciałem pogadać.
-Już się zdecydowałeś?
-W sumie to nadal nie jestem pewny na 100%.
-Rozumiem, mogę dać ci jeszcze czas do namysłu. Zastanów się na spokojnie. Zaczekam na odpowiedź.
-Dziękuje Natt.- przytulił mnie i w tym momencie mała się obudziła. Poszłam i wyciągnęłam ją z łóżeczka. Nakarmiłam ją i przebrałam po czym poszłam z nią do salonu. Usiadłam obok Harry'ego i pokazałam mu małą. Spojrzał na nią i się uśmiechnął. Mała zrobiła to samo i wystawiła do niego rączki. Podałam mu ją. Pocałował ją w czółko, a ona miała uradowaną minę. Jaki słodki widok.
Cyknęłam im sweet focie. Gadaliśmy jeszcze trochę i bawiliśmy się z małą. Po jakimś czasie Hazz już musiał iść. Pożegnałam go i usiadłam z małą. Trochę mi się nudziło więc włożyłam małą do łóżeczka, dałam jej zabawki i weszłam w telefonie na internet.
*perspektywa Vicky*
Wybrałam się dzisiaj z Niall'em na spacer. Poszliśmy do parku. Było cudownie. W pewnej chwili spotkaliśmy Lou.
-Hejka wam.
-Cześć Louis. Co tu robisz?
-Przyszedłem się przejść. A wy?
-Jesteśmy na randce.- powiedział Niall
-To wam nie przeszkadzam. Do zobaczenia Vicky.
-Czekaj co? Nie byliśmy umówieni.
-Mieliśmy pójść na spacer i pogadać.
-Na pewno nie dzisiaj.
-No dobra. Pa Vicky, pa Niall.
-Pa.- odpowiedzieliśmy wspólnie.
-Kiedy poprosił cię o spotkanie?- opowiedziałam mu obie sytuacje z Lou po tym jak mnie odprowadził
-Czyli następnym razem muszę zaczekać aż wejdziesz do domu.
-Niall nie zawracaj sobie głowy. Wszystko będzie dobrze. Wyjaśnię to z nim i wszystko będzie ok. Ufasz mi?
-Tak, ufam, ale nie ufam jemu.
-Domyślam się, ale nie martw się jeżeli ufasz mi to będzie ok.
-Dobra, ale jeżeli coś się będzie działo to daj mi znać.
-Jasne.- chodziliśmy jeszcze trochę po parku. Potem poszliśmy do kina i na koniec do mnie do domu. Pogadaliśmy trochę po czym Nialler poszedł do domu.
Usiadłam przed laptopem i kontynuowałam pianie mojego opowiadania dla mojej przyjaciółki. Obiecałam, że jej w końcu skończę więc skoro miałam chwilę to postanowiłam wziąć się do pracy. Pisanie przerwał mi dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Był tam Louis.
-Hejka. Możemy pogadać?
-Ok. Wejdź. - usiadł obok minie na kanapie.
-Jest szansa żebym odzyskał twoje zaufanie?
-Może, ale to nie zmieni faktu, że mam chłopaka.
-Dobrze, ale i tak będę się starał.
-Jak chcesz.
-Kiedy możemy iść na ten obiecany spacer?
-Jutro?
-Ok to będę po ciebie o 12. Pasuje?
-Jasne, a teraz sorki muszę skończyć opowidanie.
-Do jutra.
-Pa.- Lou wyszedł, a ja skończyłam opowiadanie po czym wysłałam je przyjaciółce.
Wzięłam ciepłą kąpiel i położyłam się do łóżka.
*******************************************************
Ponieważ były tylko 3 komy w czym jeden mój rozdział jest krótki. W następnym rozdziale (rozdziałach) u Vicky będzie coraz lepiej. Za to u Nat, Pauli i Hazzy wszystko się pomiesza. Kompletny chaos i niespodziewany zwrot akcji. Nikt ni zgadnie co się stanie. ~Wiki
Rano gdy się obudziłam nie wiedziałam co czuję. Było mi smutno, że Harry woli być z Pauliną, ale z drugiej cieszyłam się, że był szczęśliwy. Dzisiaj miał przyjść do małej. Przy okazji musiałam z nim porozmawiać. Przyszedł po południu.
-Hej Harry.
-Cześć
-Bierzemy małą na spacer czy zostajemy?
-Zostańmy. Mała śpi?
-W tej chwili tak, ale powinna się obudzić za jakieś 15 minut. Chodź do środka. -weszliśmy i usiedliśmy na kanapie.
-Chciałem pogadać.
-Już się zdecydowałeś?
-W sumie to nadal nie jestem pewny na 100%.
-Rozumiem, mogę dać ci jeszcze czas do namysłu. Zastanów się na spokojnie. Zaczekam na odpowiedź.
-Dziękuje Natt.- przytulił mnie i w tym momencie mała się obudziła. Poszłam i wyciągnęłam ją z łóżeczka. Nakarmiłam ją i przebrałam po czym poszłam z nią do salonu. Usiadłam obok Harry'ego i pokazałam mu małą. Spojrzał na nią i się uśmiechnął. Mała zrobiła to samo i wystawiła do niego rączki. Podałam mu ją. Pocałował ją w czółko, a ona miała uradowaną minę. Jaki słodki widok.
Cyknęłam im sweet focie. Gadaliśmy jeszcze trochę i bawiliśmy się z małą. Po jakimś czasie Hazz już musiał iść. Pożegnałam go i usiadłam z małą. Trochę mi się nudziło więc włożyłam małą do łóżeczka, dałam jej zabawki i weszłam w telefonie na internet.
*perspektywa Vicky*
Wybrałam się dzisiaj z Niall'em na spacer. Poszliśmy do parku. Było cudownie. W pewnej chwili spotkaliśmy Lou.
-Hejka wam.
-Cześć Louis. Co tu robisz?
-Przyszedłem się przejść. A wy?
-Jesteśmy na randce.- powiedział Niall
-To wam nie przeszkadzam. Do zobaczenia Vicky.
-Czekaj co? Nie byliśmy umówieni.
-Mieliśmy pójść na spacer i pogadać.
-Na pewno nie dzisiaj.
-No dobra. Pa Vicky, pa Niall.
-Pa.- odpowiedzieliśmy wspólnie.
-Kiedy poprosił cię o spotkanie?- opowiedziałam mu obie sytuacje z Lou po tym jak mnie odprowadził
-Czyli następnym razem muszę zaczekać aż wejdziesz do domu.
-Niall nie zawracaj sobie głowy. Wszystko będzie dobrze. Wyjaśnię to z nim i wszystko będzie ok. Ufasz mi?
-Tak, ufam, ale nie ufam jemu.
-Domyślam się, ale nie martw się jeżeli ufasz mi to będzie ok.
-Dobra, ale jeżeli coś się będzie działo to daj mi znać.
-Jasne.- chodziliśmy jeszcze trochę po parku. Potem poszliśmy do kina i na koniec do mnie do domu. Pogadaliśmy trochę po czym Nialler poszedł do domu.
Usiadłam przed laptopem i kontynuowałam pianie mojego opowiadania dla mojej przyjaciółki. Obiecałam, że jej w końcu skończę więc skoro miałam chwilę to postanowiłam wziąć się do pracy. Pisanie przerwał mi dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Był tam Louis.
-Hejka. Możemy pogadać?
-Ok. Wejdź. - usiadł obok minie na kanapie.
-Jest szansa żebym odzyskał twoje zaufanie?
-Może, ale to nie zmieni faktu, że mam chłopaka.
-Dobrze, ale i tak będę się starał.
-Jak chcesz.
-Kiedy możemy iść na ten obiecany spacer?
-Jutro?
-Ok to będę po ciebie o 12. Pasuje?
-Jasne, a teraz sorki muszę skończyć opowidanie.
-Do jutra.
-Pa.- Lou wyszedł, a ja skończyłam opowiadanie po czym wysłałam je przyjaciółce.
Wzięłam ciepłą kąpiel i położyłam się do łóżka.
*******************************************************
Ponieważ były tylko 3 komy w czym jeden mój rozdział jest krótki. W następnym rozdziale (rozdziałach) u Vicky będzie coraz lepiej. Za to u Nat, Pauli i Hazzy wszystko się pomiesza. Kompletny chaos i niespodziewany zwrot akcji. Nikt ni zgadnie co się stanie. ~Wiki
poniedziałek, 12 maja 2014
Rozdział 19
Rozdział dedykuje wszystkim czytającym: Paulinie, Natalii. Klaudii, Honoracie i Klaudii. I tym którzy czytają, a ich nie wymieniłam.
-Chce się zajmować małą, ale w tej chwili chce być z Pauliną. Kocham ją i nie chce jej ranić. Wiem, że ranię ciebie i nie jest ci to na rękę, ale nie mogę jej opuścić. Przykro mi. Możemy ustalić zajmowanie się małą. Niedługo muszę jechać do Pauli.
-Ale Harry...Ja naprawdę miałam nadzieję, że...
-Wiem, ale twoje przekonywanie nie ma sensu. Nie zmienię swojego zdania. Będę z Paulą.
-Przemyślałeś to dokładnie? co jeżeli zakochasz się we mnie gdy będziesz zajmował się małą? Jeżeli odejdziesz od niej w takich okolicznościach to wtedy zranisz ją jeszcze bardziej. Proszę cię przemyśl to jeszcze raz i wtedy mi powiedz co zadecydowałeś. Mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję.
-No dobrze, jeszcze raz to przemyśle, ale nie łódź się, ze zmienię zdanie. Wiesz dobrze, że ją kocham i tak łatwo tego nie odpuszcze.
-W takim razie przemyśl to jeszcze raz i daj mi znać. I pamiętaj idź za głosem serca. Muszę iść. Pa.
-Ok. Pa
Wyszłam i udałam się do Vicky. Chciałam z nią pogadać o zaistniałej sytuacji. Miałam nadzieję, że się ułoży chociaż przeczuwałam, że będzie trudno. Gdy byłam już przy jej domu zapukałam. Po chwili otworzyła mi. Weszłam i usiadłyśmy na kanapie. Vicky przyniosła nam herbatę i zaczęłyśmy gadać.
-To co Nat? Jak się mają sprawy z Harrym?- opowiedziałam jej o naszej rozmowie i moich przeczuciach.- Nie martw się. Będzie dobrze.
-Mam nadzieję, a jak tak u ciebie?
-Louis nie daje mi spokoju. Ciągle mnie nachodzi i chce żebym do niego wróciła. Tylko ja nie umiem mu ponownie zaufać. Wczoraj przyszedł i chciał żebym do niego wróciła oraz mnie pocałował. Nie wiem co robic.
-Co podpowiada ci serce?
-W sumie to nie wiem. Chyba kocham ich obu, ale nie potrafię zaufać Louisowi, a na tym opiera się związek.
-Faktycznie jesteś w kropce. Zobacz jak sprawy się potoczą. I tak będzie tak jak los ułoży.
-Może masz rację. Dziękuję.
-Spoko. Dobra ja już lece. Pa
-Pa.
*perspektywa Vicky*
Po południu przyszedł do mnie Niall. Dzisiaj wybieraliśmy się do wesołego miasteczka. Bawiliśmy się świetnie. Zapomniałam o wszystkich problemach. Wróciliśmy wieczorem. Pocałował mnie i się pożegnaliśmy. Byłam w wspaniałym nastroju. Właśnie otwierałam drzwi gdy ktoś chwycił mnie za biodra i przyciągnął do siebie. Odwróciłam głowę i ujrzałam Louisa. Byłam zła, że znowu tu przyszedł.
-Czego ty chcesz?
-A może tak "cześć"?
-Cześć. Co chciałeś?
-Cały czas próbuję cię odzyskać. Będę próbował cały czas.
-Zrozum, że to nie ma sensu. Nie masz mojego zaufania.
-Czy mogę je jakoś odzyskać? I wtedy spróbować cię odzyskać?
-Jest taka możliwość i nie wiem.
-A jak mogę odzyskać twoje zaufanie?
-To się zobaczy. A teraz puść mnie. Idę do domu.
- No dobrze. Zobaczymy się jutro? Zabiorę cię na spacer. Co ty na to?
-Jestem umówiona z Niallem, ale może innym razem.
-No tak, zapomniałem o nim. No trudno. To do zobaczenia.
-Pa Louis. Do zobaczenia.
Przytuliłam go i weszłam do domu. Wzięłam ciepłą kąpiel i położyłam się do łóżka. Włączyłam sobie muzykę chcąc zapomnieć o tym wszystkim. W końcu zasnęłam.
***************************************************
Przepraszam, że tak późno,a le nie mogłam wcześniej. Mam nadzieję, że się podobało. komentujcie.
NEXT ZA & KOM Wiki
-Chce się zajmować małą, ale w tej chwili chce być z Pauliną. Kocham ją i nie chce jej ranić. Wiem, że ranię ciebie i nie jest ci to na rękę, ale nie mogę jej opuścić. Przykro mi. Możemy ustalić zajmowanie się małą. Niedługo muszę jechać do Pauli.
-Ale Harry...Ja naprawdę miałam nadzieję, że...
-Wiem, ale twoje przekonywanie nie ma sensu. Nie zmienię swojego zdania. Będę z Paulą.
-Przemyślałeś to dokładnie? co jeżeli zakochasz się we mnie gdy będziesz zajmował się małą? Jeżeli odejdziesz od niej w takich okolicznościach to wtedy zranisz ją jeszcze bardziej. Proszę cię przemyśl to jeszcze raz i wtedy mi powiedz co zadecydowałeś. Mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję.
-No dobrze, jeszcze raz to przemyśle, ale nie łódź się, ze zmienię zdanie. Wiesz dobrze, że ją kocham i tak łatwo tego nie odpuszcze.
-W takim razie przemyśl to jeszcze raz i daj mi znać. I pamiętaj idź za głosem serca. Muszę iść. Pa.
-Ok. Pa
Wyszłam i udałam się do Vicky. Chciałam z nią pogadać o zaistniałej sytuacji. Miałam nadzieję, że się ułoży chociaż przeczuwałam, że będzie trudno. Gdy byłam już przy jej domu zapukałam. Po chwili otworzyła mi. Weszłam i usiadłyśmy na kanapie. Vicky przyniosła nam herbatę i zaczęłyśmy gadać.
-To co Nat? Jak się mają sprawy z Harrym?- opowiedziałam jej o naszej rozmowie i moich przeczuciach.- Nie martw się. Będzie dobrze.
-Mam nadzieję, a jak tak u ciebie?
-Louis nie daje mi spokoju. Ciągle mnie nachodzi i chce żebym do niego wróciła. Tylko ja nie umiem mu ponownie zaufać. Wczoraj przyszedł i chciał żebym do niego wróciła oraz mnie pocałował. Nie wiem co robic.
-Co podpowiada ci serce?
-W sumie to nie wiem. Chyba kocham ich obu, ale nie potrafię zaufać Louisowi, a na tym opiera się związek.
-Faktycznie jesteś w kropce. Zobacz jak sprawy się potoczą. I tak będzie tak jak los ułoży.
-Może masz rację. Dziękuję.
-Spoko. Dobra ja już lece. Pa
-Pa.
*perspektywa Vicky*
Po południu przyszedł do mnie Niall. Dzisiaj wybieraliśmy się do wesołego miasteczka. Bawiliśmy się świetnie. Zapomniałam o wszystkich problemach. Wróciliśmy wieczorem. Pocałował mnie i się pożegnaliśmy. Byłam w wspaniałym nastroju. Właśnie otwierałam drzwi gdy ktoś chwycił mnie za biodra i przyciągnął do siebie. Odwróciłam głowę i ujrzałam Louisa. Byłam zła, że znowu tu przyszedł.
-Czego ty chcesz?
-A może tak "cześć"?
-Cześć. Co chciałeś?
-Cały czas próbuję cię odzyskać. Będę próbował cały czas.
-Zrozum, że to nie ma sensu. Nie masz mojego zaufania.
-Czy mogę je jakoś odzyskać? I wtedy spróbować cię odzyskać?
-Jest taka możliwość i nie wiem.
-A jak mogę odzyskać twoje zaufanie?
-To się zobaczy. A teraz puść mnie. Idę do domu.
- No dobrze. Zobaczymy się jutro? Zabiorę cię na spacer. Co ty na to?
-Jestem umówiona z Niallem, ale może innym razem.
-No tak, zapomniałem o nim. No trudno. To do zobaczenia.
-Pa Louis. Do zobaczenia.
Przytuliłam go i weszłam do domu. Wzięłam ciepłą kąpiel i położyłam się do łóżka. Włączyłam sobie muzykę chcąc zapomnieć o tym wszystkim. W końcu zasnęłam.
***************************************************
Przepraszam, że tak późno,a le nie mogłam wcześniej. Mam nadzieję, że się podobało. komentujcie.
NEXT ZA & KOM Wiki
sobota, 19 kwietnia 2014
Rozdział 18
Pochodziliśmy jeszcze po parku i Niall poszedł mnie odprowadzić. Przy moim domu pocałował mnie i poszedł. Gdy szukałam kluczy ktoś chwycił mnie za nadgarstek. Spojrzałam się i był to Louis. Przestraszyłam się przez to co było wcześniej. Poza tym Niall już poszedł.
-Nareszcie jesteśmy sami.- powiedział
-Czego ty ode mnie chcesz?
-Przecież dobrze wiesz czego chce.
-Już ci mówiłam,że nie mogę do ciebie wrócić. Po pierwsze mam chłopaka,a po drugie już ci nie ufam.
-Mam uwierzyć, że to z Niallem to na poważnie? Nie żartuj sobie ze mnie. Co do zaufania to zawszę mogę je odbudować.
-Nie, nie jesteś tym samym człowiekiem, którego znałam i kochałam. Zmieniłeś się Louis i wcale nie na lepsze. Nie wiem co się z tobą stało. Byłeś taki ciepły, kochający, pomocny, ale już taki nie jesteś.
-Dla ciebie mogę się z powrotem zmienić.
-To, że mnie nachodzisz świadczy o tym, że chcesz mnie odzyskać, ale twoja zmiana byłaby udawana i ja bym o tym wiedziała.
-Daj spokój. Chociaż spróbujmy..
-Nie, straciłeś swoją szansę. Idź już.
-Poczekaj najpierw muszę cię przekonać do tego, że mam rację.
-Zrozum, że to nic nie da. To nie ma sensu. Odpuść sobie.
-Nie mogę.- nagle z zaskoczenia mnie pocałował.
-Louis! Mówiłam ci żebyś przestał! Idź już! Mam cię dość! Pa!
-Vicky poczekaj. Przepraszam. Ja napra...-już go nie słyszałam, bo weszłam do domu i zatrzasnęłam drzwi. To nie miało sensu. Po co mnie nachodził skoro jasno dałam mu do zrozumienia, że nic z tego nie będzie. To co on robi jest niedorzeczne. Nir chcąc więcej o tym myśleć wzięłam długą i relaksującą kąpiel, po czym poszłam spać.
*perspektywa Natalie*
Obudziłam się gdy było już jasno. Na szczęście dzisiaj mnie wypisywali. Miałam plan spotkać się z Harrym.
Wypisali mnie po południu. Poszłam do domu się przebrać i ubrać małą. Później zebrałam się i wzięłam Darcy w nosidełko po czym poszłyśmy do Hazzy. On też chciał ze mną pogadać więc chętnie mnie wpuścił. Postawiłam małą w nosidełku obok mnie. Harry usiadł na przeciwko.
-Nie wiem od czego zacząć. W sumie chciałem pogadać o tym co będzie.
-Podjąłeś już decyzję?
-Tak już wiem.
-Czyli jak będzie?
********************************************************************************
Sorki, że tak późno. Nie wiem kiedy będzie next. Mam nadzieję, że się podobało. Komentujcie proszę. Macie dużo zdjęć. <3
piątek, 11 kwietnia 2014
Rozdział 17
-Nie wiem co z resztą. Czuję, że coraz bardziej przywiązuje się do małej i do ciebie, ale Paula też nie jest mi obojętna.
-Zapytam prosto. Co do niej czujesz?
-Nie jest to takie samo uczucie jak na początku, ale nadal ją kocham. Nie wiem. Jestem zagubiony. Muszę to przemyśleć.
-Dobrze. Poczekam, aż zadecydujesz. Tylko pamiętaj żeby iść za głosem serca.
-Będę pamiętać. Muszę już lecieć. Pa.
-Pa.- oddał mi małą, przytulił i wyszedł.
Po chwili weszła cała reszta. Oczywiście jak zawsze uśmiechnięci. Vicky i Niall wyglądali razem słodko. Byli razem tacy szczęśliwi.
-Jak się czujesz?- spytała Vik
-Nawet dobrze, a co tam u was?
-Jest ok.
-To dobrze. Wpadniecie jutro? Chciałabym trochę odpocząć.
-Jasne. Pa
-Pa.
*perspektywa Vicky*
Zostawiliśmy Nat by odpoczęła i pojechaliśmy do domu. Razem z Niallem postanowiliśmy wybrać się wieczorem na spacer. Każdy z nas pojechał do swojego domu. Ja od razu poszłam się przebrać. Ubrałam fioletową sukienkę.
Potem jeszcze się uczesałam i lekko pomalowałam. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół by poczekać na Nialla. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Nialler, ale się myliłam. To był Louis. Nie wiedziałam co tu robił. Nim zdążyłam go powstrzymać wszedł do środka.
-Lou co ty tu robisz?
-Przyszedłem do ciebie.- zaczął się niebezpiecznie zbliżać
-O co ci chodzi?
-Przecież wiem, że nadal mnie kochasz. Niall to tylko przykrywka. Taka kara dla mnie, ale nie pomyślałaś, że mnie nie nabierzesz kotku.
-Louis przestań! Zrozum, że kocham Nialla. Nie chcę cię nabierać. Idź do tej swojej Elki!
-O nie. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
Zaczął mnie całować. Próbowałam go odepchnąć, ale był dużo silniejszy. Na szczęście po chwili usłyszałam głos mojego chłopaka.
-Louis puść ją!- ten się odwrócił
-Co ty tu robisz?!
-Przyszedłem po swoją dziewczynę. I jak widzę w dobrą porę. Najpierw ją ranisz, a potem przychodzisz i całujesz.
-To nie twoja sprawa co robię!
-Jeżeli chodzi o moją dziewczynę to moja. Spadaj!
-Dobra już idę,ale wiedzcie, że to nie koniec i będę o nią walczył.
Gdy sobie poszedł mocno wtuliłam się w Nialla. Gdy już się trochę uspokoiłam, pocałowałam go i złapałam za rękę. Poszliśmy w stronę parku, który był blisko mojego domu.Moje kochanie wyglądało dzisiaj cudnie.
Szliśmy jedną z alejek przy świetle księżyca. Było bardzo romantycznie. Cieszyłam się tą chwilą wolną od problemów.
-Vicky zobacz! Spadająca gwiazda. Pomyśl życzenie.- zawołał Niall. Wymarzyłam sobie by wszystko ułożyło się dobrze i tak jak powinno. Nie tak jak chcą ludzie, ale tak jak powinno być. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to możemy mieć skutki w przyszłości.
-Pomyślałaś?
-Tak.
-A o czym?
-Nie mogę powiedzieć, bo się nie spełni.
-Szkoda. Ale jak się spełni to powiesz.
-Jasne, że tak kochanie.- wtedy pocałowaliśmy się w świetle księżyca. Było jak w bajce.
********************************************************************************
Wiem, że krótki, ale nie miałam weny. Nie wiem kiedy następny. Pozostaje wam czekać. Jakie wasze reakcje na zachowanie Lou? Wiki
-Zapytam prosto. Co do niej czujesz?
-Nie jest to takie samo uczucie jak na początku, ale nadal ją kocham. Nie wiem. Jestem zagubiony. Muszę to przemyśleć.
-Dobrze. Poczekam, aż zadecydujesz. Tylko pamiętaj żeby iść za głosem serca.
-Będę pamiętać. Muszę już lecieć. Pa.
-Pa.- oddał mi małą, przytulił i wyszedł.
Po chwili weszła cała reszta. Oczywiście jak zawsze uśmiechnięci. Vicky i Niall wyglądali razem słodko. Byli razem tacy szczęśliwi.
-Jak się czujesz?- spytała Vik
-Nawet dobrze, a co tam u was?
-Jest ok.
-To dobrze. Wpadniecie jutro? Chciałabym trochę odpocząć.
-Jasne. Pa
-Pa.
*perspektywa Vicky*
Zostawiliśmy Nat by odpoczęła i pojechaliśmy do domu. Razem z Niallem postanowiliśmy wybrać się wieczorem na spacer. Każdy z nas pojechał do swojego domu. Ja od razu poszłam się przebrać. Ubrałam fioletową sukienkę.
Potem jeszcze się uczesałam i lekko pomalowałam. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół by poczekać na Nialla. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Nialler, ale się myliłam. To był Louis. Nie wiedziałam co tu robił. Nim zdążyłam go powstrzymać wszedł do środka.
-Lou co ty tu robisz?
-Przyszedłem do ciebie.- zaczął się niebezpiecznie zbliżać
-O co ci chodzi?
-Przecież wiem, że nadal mnie kochasz. Niall to tylko przykrywka. Taka kara dla mnie, ale nie pomyślałaś, że mnie nie nabierzesz kotku.
-Louis przestań! Zrozum, że kocham Nialla. Nie chcę cię nabierać. Idź do tej swojej Elki!
-O nie. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
Zaczął mnie całować. Próbowałam go odepchnąć, ale był dużo silniejszy. Na szczęście po chwili usłyszałam głos mojego chłopaka.
-Louis puść ją!- ten się odwrócił
-Co ty tu robisz?!
-Przyszedłem po swoją dziewczynę. I jak widzę w dobrą porę. Najpierw ją ranisz, a potem przychodzisz i całujesz.
-To nie twoja sprawa co robię!
-Jeżeli chodzi o moją dziewczynę to moja. Spadaj!
-Dobra już idę,ale wiedzcie, że to nie koniec i będę o nią walczył.
Gdy sobie poszedł mocno wtuliłam się w Nialla. Gdy już się trochę uspokoiłam, pocałowałam go i złapałam za rękę. Poszliśmy w stronę parku, który był blisko mojego domu.Moje kochanie wyglądało dzisiaj cudnie.
Szliśmy jedną z alejek przy świetle księżyca. Było bardzo romantycznie. Cieszyłam się tą chwilą wolną od problemów.
-Vicky zobacz! Spadająca gwiazda. Pomyśl życzenie.- zawołał Niall. Wymarzyłam sobie by wszystko ułożyło się dobrze i tak jak powinno. Nie tak jak chcą ludzie, ale tak jak powinno być. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to możemy mieć skutki w przyszłości.
-Pomyślałaś?
-Tak.
-A o czym?
-Nie mogę powiedzieć, bo się nie spełni.
-Szkoda. Ale jak się spełni to powiesz.
-Jasne, że tak kochanie.- wtedy pocałowaliśmy się w świetle księżyca. Było jak w bajce.
********************************************************************************
Wiem, że krótki, ale nie miałam weny. Nie wiem kiedy następny. Pozostaje wam czekać. Jakie wasze reakcje na zachowanie Lou? Wiki
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































