środa, 23 lipca 2014

Zawieszam...

Przykro mi, ale zawieszam bloga na jakiś czas. Najprawdopodobniej do końca wakacji, ale może wrócę szybciej. Przepraszam jeszcze raz. Bardzo mi przykro :( Sorry, że tak późno. ~Viki

wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 21

  Przeczytajcie notkę pod rozdziałem. To bardzo ważne!!!
*perspektywa Pauliny*
 Byłam ciekawa jak wszystko się ułoży. Czy Hazz zostanie ze mną? Kogo naprawdę kocha? Czy będzie lepiej? To wszystko było bez sensu. Jednak to co stało się w ciągu kilku następnych dni było co najmniej szokujące,a zaczęło się tak:
 Byłam na spacerze z Harrym. Chodziliśmy po parku. Po drodze spotkaliśmy Vicky, Nialla, Zayna, Lou, Liama i Nat. Chłopaki chcieli pogadać z Hazzą, bo planowali iść razem do muzycznego show X- Factor. On oczywiście się zgodził. Długo myśleli nad tym jak nazwać zespół. W końcu Harry zaproponował nazwę "One Direction". Wszyscy z chęcią przyjęli tą nazwę. Zgłosili się do programu. Gdy okazało się, że dostali się dalej i będą teraz mieszkać w tamtym domu wszyscy byli uradowani. Gdy zajęli trzecie miejsce i stali się sławni, też wszystko było w porządku. Jednak potem wszystko zaczęło się sypać.
   Szłam z Vicky z plaży, na której spędziłyśmy dwie i pół godziny. Szłyśmy w stronę domu chłopaków. Nikogo miało tam nie być. Weszłyśmy po cichu do środka. Chciałyśmy iść do pokoju Hazzy, bo chciałam mu zrobić niespodziankę ( :) ). Jednak to co tam zobaczyłam wprawiło mnie w niemały szok. Zobaczyłam Hazze i Lou w dziwnej sytuacji. Całowali się, przytuleni do siebie i do tego byli bez koszulek. Vicku też nie mało zszokowana wybiegła zapłakana z domu.
-Lou jak mogłeś jej to zrobić? A ty Hazz... nawet nie wiem co powiedzieć idę szukać Vicky, bo uciekła przez was.
-Paula to nie tak. Źle to odebrałyście.
-Niby jak to miałyśmy odebrać?! Ku*** Harry przyznaj się, że jesteś gejem!
-Nie jestem!
-Chociaż nie kłam!
-Nie kłamie.
-Takie kity to wciskaj Nat, a nie mi!
-Hazz przyznaj się. Nie warto je okłamywać.- powiedział Lou smutny
-No dobra, ale co to zmienia?
-Co?! To koniec! - i pobiegłam szukać Vicky. Nie mogła uciec  daleko. Minęła tylko chwila. Skręciłam w stronę parku. Siedziała tam, cała zapłakana na ławce. Usiadłam obok i ją przytuliłam. Minęło może pięć minut gdy usłyszałam wołane na zmiane nasze imiona.
-Vicky! Paulina! Victoria! Paula!- po chwili zobaczyłam, że w naszą stronę idą Lou i Hazz. Gdy nas zobaczyli, podbiegli do nas i kucnęli przed nami. Najpierw zaczął mówić Louis:
-Vicky, posłuchaj. Naprawdę przepraszam. Nie chciałem ci tego zrobić. Ja..
-To czemu zrobiłeś?!- krzyknęła zapłakana- Chciałeś żebym do ciebie wróciła! Tylko po co? Jak ja mogłam być taka głupia, żeby zaufać ci drugi raz? Jesteś dupkiem. Najpierw pytasz się mnie czy możesz odzyskać moje zaufanie i do mnie wrócić,a potem przyłapuje cię w jednym łóżku z Harrym. Jak ja mam ci po tym zaufać?
-Ja nie...
-Louis, daj spokój. Nie teraz, jest wściekła. Może jeżeli posłuch tego co mam do powiedzenie Paulinie to zrozumie. Paula, to nie było prawdziwe. Wszystko było ustawione. Kazali nam to zrobić żeby Vicky była tylko z jednym, tu akurat z Niallem, a ja miałem zająć się Natt i Darcy. Zrozum, że to co widziałyście nie było prawdziwe. Oni ustawili tam kamery. Chcieli żeby wszystko przebiegło według ich planu. Naprawdę nam przykro. Gdybyśmy się nie zgodzili miałoby to poważne konsekwencje, bo oni nami rządzą, ale gdy zobaczyliśmy waszą reakcje to za wami wybiegliśmy.
-Vicky co o tym sądzisz?
-Chce zobaczyć nagranie.
-Okej. Wiem, że źle zrobiliśmy. Dlatego od razu ubraliśmy się i za wami wybiegliśmy.
-Dobra. To chodźmy zobaczyć to nagranie.
  Poszliśmy zobaczyć. Okazało się, że Harry mówił prawdę.
-Przepraszam Harry- powiedziałam
-Ok. To... Znowu jesteśmy razem?
-Jasne - i się pocałowaliśmy. Vicky pogodziła się z Louisem. Stwierdziliśmy, że zapomnimy o całej sytuacji i nikomu nie powiemy. Cieszyłam się, że wszystko dobrze się skończyło.
  *perspektywa Natalie*
 Wyszłam na spacer z Darcy. Chodziłam z nią po parku. Chłopacy naprawdę mają talent. Cieszyłam się, że udało im się zająć trzecie miejsce w X- Factor. Zaczynali być sławni. Szkoda tylko, że mieli mniej czasu. Jeszcze mieli na głowie ten cały Modest czy jakoś tak. 
  Idąc tak przez park, nagle na kogoś wpadłam. Szybko powiedziałam:
-Przepraszam.
-Nic się nie... Natalie?- spojrzałam na ową osobę. To był mój kolega. Chodziłam z nim kiedyś do gimnazjum.
-Cześć Nicholas. Co u ciebie słychać?
-Wszystko ok, a u ciebie? Długo mieszkasz w Londynie?
-Parę lat. Wszystko u mnie dobrze. A ty ile mieszkasz w Londynie?
- Ja przyjechałem miesiąc temu. Widzę, ze masz nawet dziecko?
-Tak. Urodziłam dwa miesiące temu. Przyjechałeś sam?
-Nie. Są ze mną Damien i wszyscy chłopacy, którzy byli z nami na tej zielonej szkole w Wygonienie. 
-To był super wyjazd. Nie dla wszystkich, ale był.
-Tak.. Może zrobimy któregoś dnia wspólne spotkanie w parku?
-Jasne. Masz mój numer.- podałam mu kartkę. - Muszę lecieć. Cześć.
-Pa.- fajnie tak spotkać starych znajomych. Pamiętam tamtą zieloną szkołę. Ile się na niej działo. Spotkanie będzie super. Powspominamy stare czasy. Eh...
 Wróciłam do domu o szesnastej. Nakarmiłam i położyłam małą po czym wzięłam się za przygotowanie przekąski.
  *perspektywa Vicky*
Miałam dzisiaj spotkać się z Natt. Wyszłam z domu. Dotarłam do niej parę minut przed siedemnastą.
*****************************************************
1. przepraszam, że tak długo nie było rozdziału
2. dla Pauli i Natt będzie od teraz trochę inna wersja wydarzeń przy perspektywie Vicky
3. nie wiem kiedy next
4. miłego czekania i czytania
 5. sorki że bez zdjęć wstawię je później do tego rozdziału
 ~Wiki

środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 20

    *perspektywa Natalie*
Rano gdy się obudziłam nie wiedziałam co czuję. Było mi smutno, że Harry woli być z Pauliną, ale z drugiej cieszyłam się, że był szczęśliwy. Dzisiaj miał przyjść do małej. Przy okazji musiałam z nim porozmawiać. Przyszedł po południu.
-Hej Harry.
-Cześć
-Bierzemy małą na spacer czy zostajemy?
-Zostańmy. Mała śpi?
-W tej chwili tak, ale powinna się obudzić za jakieś 15 minut. Chodź do środka. -weszliśmy i usiedliśmy na kanapie.

-Chciałem pogadać.
-Już się zdecydowałeś?
-W sumie to nadal nie jestem pewny na 100%.
-Rozumiem, mogę dać ci jeszcze czas do namysłu. Zastanów się na spokojnie. Zaczekam na odpowiedź.
-Dziękuje Natt.- przytulił mnie i w tym momencie mała się obudziła. Poszłam i wyciągnęłam ją z łóżeczka. Nakarmiłam ją i przebrałam po czym poszłam z nią do salonu. Usiadłam obok Harry'ego i pokazałam mu małą. Spojrzał na nią i się uśmiechnął. Mała zrobiła to samo i wystawiła do niego rączki. Podałam mu ją. Pocałował ją w czółko, a ona miała uradowaną minę. Jaki słodki widok. 


Cyknęłam im sweet focie. Gadaliśmy jeszcze trochę i bawiliśmy się z małą. Po jakimś czasie Hazz już musiał iść. Pożegnałam go i usiadłam z małą. Trochę mi się nudziło więc włożyłam małą do łóżeczka, dałam jej zabawki i weszłam w telefonie na internet.
    *perspektywa Vicky* 

Wybrałam się dzisiaj z Niall'em na spacer. Poszliśmy do parku. Było cudownie. W pewnej chwili spotkaliśmy Lou. 
-Hejka wam.
-Cześć Louis. Co tu robisz?
-Przyszedłem się przejść. A wy?
-Jesteśmy na randce.- powiedział Niall
-To wam nie przeszkadzam. Do zobaczenia Vicky.
-Czekaj co? Nie byliśmy umówieni.
-Mieliśmy pójść na spacer i pogadać.
-Na pewno nie dzisiaj.
-No dobra. Pa Vicky, pa Niall.
-Pa.- odpowiedzieliśmy wspólnie.
-Kiedy poprosił cię o spotkanie?- opowiedziałam mu obie sytuacje z Lou po tym jak mnie odprowadził
-Czyli następnym razem muszę zaczekać aż wejdziesz do domu.
-Niall nie zawracaj sobie głowy. Wszystko będzie dobrze. Wyjaśnię to z nim i wszystko będzie ok. Ufasz mi?
-Tak, ufam, ale nie ufam jemu.
-Domyślam się, ale nie martw się jeżeli ufasz mi to będzie ok. 
-Dobra, ale jeżeli coś się będzie działo to daj mi znać.
-Jasne.- chodziliśmy jeszcze trochę po parku. Potem poszliśmy do kina i na koniec do mnie do domu. Pogadaliśmy trochę po czym Nialler poszedł do domu. 


Usiadłam przed laptopem i kontynuowałam pianie mojego opowiadania dla mojej przyjaciółki. Obiecałam, że jej w końcu skończę więc skoro miałam chwilę to postanowiłam wziąć się do pracy. Pisanie przerwał mi dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Był tam Louis. 

-Hejka. Możemy pogadać?
-Ok. Wejdź. - usiadł obok minie na kanapie.
-Jest szansa żebym odzyskał twoje zaufanie?
-Może, ale to nie zmieni faktu, że mam chłopaka.
-Dobrze, ale i tak będę się starał.
-Jak chcesz. 
-Kiedy możemy iść na ten obiecany spacer?
-Jutro?
-Ok to będę po ciebie o 12. Pasuje?
-Jasne, a teraz sorki muszę skończyć opowidanie.
-Do jutra.
-Pa.- Lou wyszedł, a ja skończyłam opowiadanie po czym wysłałam je przyjaciółce. 



Wzięłam ciepłą kąpiel i położyłam się do łóżka.
*******************************************************


Ponieważ były tylko 3 komy w czym jeden mój rozdział jest krótki. W następnym rozdziale (rozdziałach) u Vicky będzie coraz lepiej. Za to u Nat, Pauli i Hazzy wszystko się pomiesza. Kompletny chaos i niespodziewany zwrot akcji. Nikt ni zgadnie co się stanie. ~Wiki

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 19

 Rozdział dedykuje wszystkim czytającym: Paulinie, Natalii. Klaudii, Honoracie i Klaudii. I tym którzy czytają, a ich nie wymieniłam.
-Chce się zajmować małą, ale w tej chwili chce być z Pauliną. Kocham ją i nie chce jej ranić. Wiem, że ranię ciebie i nie jest ci to na rękę, ale nie mogę jej opuścić. Przykro mi. Możemy ustalić zajmowanie się małą. Niedługo muszę jechać do Pauli.
-Ale Harry...Ja naprawdę miałam nadzieję, że...
-Wiem, ale twoje przekonywanie nie ma sensu. Nie zmienię swojego zdania. Będę z Paulą.

-Przemyślałeś to dokładnie? co jeżeli zakochasz się we mnie gdy będziesz zajmował się małą? Jeżeli odejdziesz od niej w takich okolicznościach to wtedy zranisz ją jeszcze bardziej. Proszę cię przemyśl to jeszcze raz i wtedy mi powiedz co zadecydowałeś. Mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję.
-No dobrze, jeszcze raz to przemyśle, ale nie łódź się, ze zmienię zdanie. Wiesz dobrze, że ją kocham i tak łatwo tego nie odpuszcze.
-W takim razie przemyśl  to jeszcze raz i daj mi znać. I pamiętaj idź za głosem serca. Muszę iść. Pa.
-Ok. Pa
 Wyszłam i udałam się do Vicky. Chciałam z nią pogadać o zaistniałej sytuacji. Miałam nadzieję, że się ułoży chociaż przeczuwałam, że będzie trudno. Gdy byłam już przy jej domu zapukałam. Po chwili otworzyła mi.  Weszłam i usiadłyśmy na kanapie. Vicky przyniosła nam herbatę i zaczęłyśmy gadać.
-To co Nat? Jak się mają sprawy z Harrym?- opowiedziałam jej o naszej rozmowie i moich przeczuciach.- Nie martw się. Będzie dobrze.

-Mam nadzieję, a jak tak u ciebie?
-Louis nie daje mi spokoju. Ciągle mnie nachodzi i chce  żebym do niego wróciła. Tylko ja nie umiem mu ponownie zaufać. Wczoraj przyszedł i chciał żebym do niego wróciła oraz mnie pocałował. Nie wiem co robic.
-Co podpowiada ci serce?
-W sumie to nie wiem. Chyba kocham ich obu, ale nie potrafię zaufać Louisowi, a na tym opiera się związek.
-Faktycznie jesteś w kropce. Zobacz jak sprawy się potoczą. I tak będzie tak jak los ułoży.
-Może masz rację. Dziękuję.
-Spoko. Dobra ja już lece. Pa
-Pa.
  *perspektywa Vicky*


Po południu przyszedł do mnie Niall. Dzisiaj wybieraliśmy się do wesołego miasteczka. Bawiliśmy się świetnie. Zapomniałam o wszystkich problemach. Wróciliśmy wieczorem. Pocałował mnie i się pożegnaliśmy. Byłam w wspaniałym nastroju. Właśnie otwierałam drzwi gdy ktoś chwycił mnie za biodra i przyciągnął do siebie. Odwróciłam głowę i ujrzałam Louisa. Byłam zła, że znowu tu przyszedł.

-Czego ty chcesz?
-A może tak "cześć"?
-Cześć. Co chciałeś?
-Cały czas próbuję cię odzyskać. Będę próbował cały czas.
-Zrozum, że to nie ma sensu. Nie masz mojego zaufania.
-Czy mogę je jakoś odzyskać? I wtedy spróbować cię odzyskać?
-Jest taka możliwość i nie wiem.
-A jak mogę odzyskać twoje zaufanie?
-To się zobaczy. A teraz puść mnie. Idę do domu.
- No dobrze. Zobaczymy się jutro? Zabiorę cię na spacer. Co ty na to?
-Jestem umówiona z Niallem, ale może innym razem.
-No tak, zapomniałem o nim. No trudno. To do zobaczenia.
-Pa Louis. Do zobaczenia.
 Przytuliłam go i weszłam do domu. Wzięłam ciepłą kąpiel i położyłam się do łóżka. Włączyłam sobie muzykę chcąc zapomnieć o tym wszystkim. W końcu zasnęłam.
***************************************************
Przepraszam, że tak późno,a le nie mogłam wcześniej. Mam nadzieję, że się podobało. komentujcie.
NEXT ZA & KOM Wiki

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 18


Pochodziliśmy jeszcze po parku i Niall poszedł mnie odprowadzić. Przy moim domu pocałował mnie i poszedł. Gdy szukałam kluczy ktoś chwycił mnie za nadgarstek. Spojrzałam się i był to Louis. Przestraszyłam się przez to co było wcześniej. Poza tym Niall już poszedł.
-Nareszcie jesteśmy sami.- powiedział
-Czego ty ode mnie chcesz?
-Przecież dobrze wiesz czego chce.

-Już ci mówiłam,że nie mogę do ciebie wrócić. Po pierwsze mam chłopaka,a po drugie już ci nie ufam.
-Mam uwierzyć, że to z Niallem to na poważnie? Nie żartuj sobie ze mnie. Co do zaufania to zawszę mogę je odbudować.
-Nie, nie jesteś tym samym człowiekiem, którego znałam i kochałam. Zmieniłeś się Louis i wcale nie na lepsze. Nie wiem co się z tobą stało. Byłeś taki ciepły, kochający, pomocny, ale już taki nie jesteś.
-Dla ciebie mogę się z powrotem zmienić.
-To, że mnie nachodzisz świadczy o tym, że chcesz mnie odzyskać, ale twoja zmiana byłaby udawana i ja bym o tym wiedziała.
-Daj spokój. Chociaż spróbujmy..
-Nie, straciłeś swoją szansę. Idź już.
-Poczekaj najpierw muszę cię przekonać do tego, że mam rację.
-Zrozum, że to nic nie da. To nie ma sensu. Odpuść sobie.
-Nie mogę.- nagle z zaskoczenia mnie pocałował.
-Louis! Mówiłam ci żebyś przestał! Idź już! Mam cię dość! Pa!
-Vicky poczekaj. Przepraszam. Ja napra...-już go nie słyszałam, bo weszłam do domu i zatrzasnęłam drzwi. To nie miało sensu. Po co mnie nachodził skoro jasno dałam mu do zrozumienia, że nic z tego nie będzie. To co on robi jest niedorzeczne. Nir chcąc więcej o tym myśleć wzięłam długą i relaksującą kąpiel, po czym poszłam spać.
  *perspektywa Natalie*




 Obudziłam się gdy było już jasno. Na szczęście dzisiaj mnie wypisywali. Miałam plan spotkać się z Harrym.
 Wypisali mnie po południu. Poszłam do domu się przebrać i ubrać małą. Później zebrałam się i wzięłam Darcy w nosidełko po czym poszłyśmy do Hazzy. On też chciał ze mną pogadać więc chętnie mnie wpuścił. Postawiłam małą w nosidełku obok mnie. Harry usiadł na przeciwko.





-Nie wiem od czego zacząć. W sumie chciałem pogadać o tym co będzie.
-Podjąłeś już decyzję?
-Tak już wiem.
-Czyli jak będzie?
********************************************************************************
Sorki, że tak późno. Nie wiem kiedy będzie next. Mam nadzieję, że się podobało. Komentujcie proszę. Macie dużo zdjęć. <3

piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 17

-Nie wiem co z resztą. Czuję, że coraz bardziej przywiązuje się do małej i do ciebie, ale Paula też nie jest mi obojętna.
-Zapytam prosto. Co do niej czujesz?
-Nie jest to takie samo uczucie jak na początku, ale nadal ją kocham.  Nie wiem. Jestem zagubiony. Muszę to przemyśleć.
-Dobrze. Poczekam, aż zadecydujesz. Tylko pamiętaj żeby iść za głosem serca.
-Będę pamiętać. Muszę już lecieć. Pa.
-Pa.- oddał mi małą, przytulił i wyszedł.

  Po chwili weszła cała reszta. Oczywiście jak zawsze uśmiechnięci. Vicky i Niall wyglądali razem słodko. Byli razem tacy szczęśliwi.
-Jak się czujesz?- spytała Vik
-Nawet dobrze, a co tam u was?
-Jest ok.
-To dobrze. Wpadniecie jutro? Chciałabym trochę odpocząć.
-Jasne. Pa
-Pa.
   *perspektywa Vicky*
Zostawiliśmy Nat by odpoczęła i pojechaliśmy do domu. Razem z Niallem postanowiliśmy wybrać się wieczorem na spacer. Każdy z nas pojechał do swojego domu. Ja od razu poszłam się przebrać. Ubrałam fioletową sukienkę.
Potem jeszcze się uczesałam i lekko pomalowałam. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół by poczekać na Nialla. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Nialler, ale się myliłam. To był Louis. Nie wiedziałam co tu robił. Nim zdążyłam go powstrzymać wszedł do środka.
-Lou co ty tu robisz?
-Przyszedłem do ciebie.- zaczął się niebezpiecznie zbliżać
-O co ci chodzi?
-Przecież wiem, że nadal mnie kochasz. Niall to tylko przykrywka. Taka kara dla mnie, ale nie pomyślałaś, że mnie nie nabierzesz kotku.
-Louis przestań! Zrozum, że kocham Nialla. Nie chcę cię nabierać. Idź do tej swojej Elki!
-O nie. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
 Zaczął mnie całować. Próbowałam go odepchnąć, ale był dużo silniejszy. Na szczęście po chwili usłyszałam głos mojego chłopaka.
-Louis puść ją!- ten się odwrócił
-Co ty tu robisz?!
-Przyszedłem po swoją dziewczynę. I jak widzę w dobrą porę. Najpierw ją ranisz, a potem przychodzisz i całujesz.
-To nie twoja sprawa co robię!
-Jeżeli chodzi o moją dziewczynę to moja. Spadaj!
-Dobra już idę,ale wiedzcie, że to nie koniec i będę o nią walczył.
 Gdy sobie poszedł mocno wtuliłam się w Nialla. Gdy już się trochę uspokoiłam, pocałowałam go i złapałam za rękę. Poszliśmy w stronę parku, który był blisko mojego domu.Moje kochanie wyglądało dzisiaj cudnie.
Szliśmy jedną z alejek przy świetle księżyca. Było bardzo romantycznie. Cieszyłam się tą chwilą wolną od problemów.
-Vicky zobacz! Spadająca gwiazda. Pomyśl życzenie.- zawołał Niall. Wymarzyłam sobie by wszystko ułożyło się dobrze i tak jak powinno. Nie tak jak chcą ludzie, ale tak jak powinno być. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to możemy mieć skutki w przyszłości.
-Pomyślałaś?
-Tak.
-A o czym?
-Nie mogę powiedzieć, bo się nie spełni.
-Szkoda. Ale jak się spełni to powiesz.
-Jasne, że tak kochanie.- wtedy pocałowaliśmy się w świetle księżyca. Było jak w bajce.
********************************************************************************
Wiem, że krótki, ale nie miałam weny. Nie wiem kiedy następny. Pozostaje wam czekać. Jakie wasze reakcje na zachowanie Lou? Wiki

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 16

Rozdział z dedykacją dla Kasi, która zgadła co odpowie Vicky, Niallowi. Specjalną dedykację daję także NATALII. Ten rozdział na pewno jej się spodoba.
Ważna informacja pod postem!!!!
*************************************************************************************
-Jasne. Jesteś chyba najmilszym chłopakiem jakiego do tej pory poznałam.
-Miło mi to od ciebie usłyszeć.- uśmiechnęliśmy się
-Wiesz może kiedy mnie wypisują?
-Muszą ci jeszcze zmienić szwy. Właśnie przyszli. Do zobaczenia.
-Pa.- pocałowałem ją i wyszedłem.


  Po jakimś czasie przywieźli ją z powrotem na salę. Lekarz powiedział, że jak będzie się dobrze czuła to wypiszą ją jutro. Umówiliśmy się, że przyjadę po nią rano. Pocałowaliśmy się i poszedłem do samochodu.  Zadzwoniłem do Hazzy.
-Hejka. Gdzie jesteści?
-U mnie. Wychodzisz już?
-Tak. Wypiszą ją prawdopodobnie jutro. Mam przyjechać do niej rano. No wiesz muszę odebrać moją dziewczynę ze szpitala.
-Dziewczynę?- spytał nieco ciszej.- Od kiedy?
-Jakiś pare godzin. Mogę wpaść?
-Jasne. Czekamy.- byłem po chwili w salonie Hazzy
-Siemka.
-Hej. Jak tam Vik?- spytała Paula
-Jutro ją wypisują. Jadę po nią rano.
-Czemu ty?- zapytał Lou
-Chyba wypada odebrać swoją dziewczynę ze szpitala.
-Dziewczynę?!

-No, a co?
-Wiesz jak mi na niej zależało! Chciałem ją odzyskać!
-Nie było tego widać gdy obściskiwałeś się w parku z Eleanor. Ona tak ci ufała. Teraz nie uważa twoich słów za szczere.
-Niall przeginasz!
-Kiedy to prawda. Zapytasz się jej jak wróci.
-Właśnie Lou. Uspokój się. Musisz pogadać z nią. Wiesz, mogła stracić do ciebie zaufanie.- powiedział Liam
-Racja.- skwitował Zayn
-No ok. Wiem, że przegiąłem, ale naprawdę mi na niej zależy.
-Było myśleć o tym wcześniej.- powiedział Harry
-Właśnie Lou.- powiedziała Nat
-Ok rozumiem. Widzę, że nic nie wskóram. Dobra muszę już lecieć. Mam... zajęcia taneczne. Narka.
-Pa.- odpowiedzieliśmy
   *perspektywa Vicky*

 Nie mogłam się doczekać wyjścia z tego miejsca. To było słodkie ze strony Nialla. Wiedział, że potrzebuję teraz wsparcia. Cieszę się, że jest moim chłopakiem, bo mu ufam. Nie skrzywdził mnie tak jak Louis. Lou stracił moje zaufanie, a Niall nie. Byłam już zmęczona więc postanowiłam się położyć.
  Gdy się obudziłam zobaczyłam w mojej sali uśmiechniętego blondynka. Przywitaliśmy się. Niall powiedział, że zrobią mi podstawowe badania i jeżeli będą pozytywne to dostane wypis. Po trzydziestu minutach dostałam wypis i mogłam wyjść ze szpitala razem z moim chłopakiem. Aww jak to słodko brzmi.
   *perspektywa Natalie*

  Termin porodu zbliżał się w szybkim tępię. Był to już 34 tydzień. Jeszcze dwa tygodnie i moja, eh nasza mała córeczka przyjdzie na świat. Nie mogłam się odczekać tego momentu. Miałam nadzieję, że gdy mała się urodzi Harry przejrzy na oczy.
 *perspektywa Vicky*
  Pojechaliśmy do Hazzy gdzie byli wszyscy. Przywitaliśmy się i usiedliśmy na kanapach. Gadaliśmy już dobre parę godzin. Nagle usłyszeliśmy krzyk Nat.
-Zaczęlo się.- powiedziała Dan
 Szybko wpakowaliśmy się do samochodów. Po chwili byliśmy już w szpitalu. Cały ten czas Harry był przy niej. W sumie nie wiem czy nie przeżywał tego bardziej niż ona. ;)
*jakiś czas później*
 Weszliśmy na salę gdzie leżała Natalie. Po chwili przyszła pielęgniarka z małą. Harry wziął ją na ręce.



-Jak ją nazwiecie?- spytałam
-Darcy.- powiedzieli równo i uśmiechnęli się do siebie.
-Przyjdziemy później.- powiedziałam wypraszając z sali wszystkich poza Hazzą.- Wy sobie pogadajcie.
  *perspektywa Nat*
-Ma śliczne oczka.- powiedziałam
-No. Cudne.

-Po tatusiu.
-Nie, ona ma ładniejsze.
-Hihi.- zaśmiałam się.- Harry?
-Tak?
-Co teraz będzie? Z małą, z nami i wogóle?
-Nie wiem. To jest trudne.
-Rozumiem, ale musisz podjąć jakąś decyzję.
-Wiem, że chcę się zajmować małą, ale....
-Ale co?

*******************************************************************************
Bardzo mi przykro, że nie udzielacie się w komentarzach. Zastanawiam się nad pisaniem kolejnego bloga. Też o 1D. Co o tym sądzicie? Następny rozdział w piątek. Proszę was komentujcie. + Mam nadzieję, że się podobało.

poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 15

Wszyscy byliśmy w szoku. Miałem nadzieję, że nic jej się nie stało.





- Co się tam stało, że zaczęła uciekać przed tobą? Przecież bez powodu by tego nie zrobiła.- mówił Niall
-Ja... oh. Później wam powiem.- nie chciałem teraz jeszcze bardziej denerwować Nialla, który i tak był na mnie zły.


-Nie możesz teraz? O co się pokłóciliście?- drążył
-No, bo widziała mnie jak... Całowałem się z Eleanor. Potem na mnie nakrzyczała i nie słuchając mnie zaczęła biec ze łzami w oczach. Naprawdę tego nie chciałem, ale ona mnie nie słuchała.- wydusiłem
-Czy ty myślisz? Tak bardzo chciałeś z nią być, a teraz sam zaprzepaszczasz swoje szanse. Do tego ona wpadła pod rozpędzony samochód.- powiedział Zayn
-Wiem, że to nie było fair w stosunku do niej, ale nawet nie pamiętam jak do tego doszło. Nie chciałem jej całować.
-Teraz jest już za późno. Czasu nie cofniemy. Trzeba było działać wcześniej. Już jesteśmy.- powiedział Harry
Wszyscy wysiedliśmy z samochodu. Ja i Niall poszliśmy do recepcji zapytać co z nią, a reszta udała się poczekać na krzesełka.
-Dzień dobry. Gdzie leży Vicky? Ta nastolatka z wypadku samochodowego?
-W sali 205 na drugim piętrze.
-Dziękujemy.- powiedzieliśmy i poszliśmy do reszty. Następnie wspólnie udaliśmy się pod salę. Właśnie wychodził z niej lekarz.
-Panie doktorze co z nią?- zapytałem
-A kim pan jest?
-Jej byłym chłopakiem.
-Więc przykro mi. Nie mogę panu udzielić żadnych informacji.

-Ja jestem jej chłopakiem.- powiedział Niall. Chciałem oś powiedzieć, ale on mnie porozumiewawczo szturchnął
-No dobrze. Stan jest w miarę stabilny, ale jeszcze ją zatrzymamy. Jest przytomna.
-Czy możemy do niej wejść?- spytał
Tak, ale nie na długo. Musi odpoczywać. Czeka ją jeszcze zmiana szwów.
-Dziękujemy.- weszliśmy do sali.
 Leżała tam przypięta do różnych pikających urządzeń. Gdy nas zobaczyła uśmiechnęła się.
   *perspektywa Nialla*
-Hejka.- powiedziałem
-Cześć. Jak się dowiedzieliście co mi jest> Przecież lekarze mogą mówić tylko najbliższym.
-Niall podał się za twojego chłopaka.
-Aha. To ok, bo jesteście.
-Jak się czujesz?- spytał Liam. Ah ten nadopiekuńczy Liam
-Bywało lepiej, ale ok.
-Dobra my musimy lecieć. Tylko Niall może zostać, bo my mamy ważną sprawę.- powiedział Zayn
-To pa. Tylko najpierw was przytulę.- przytuliła już każdego oprócz Lou, który stał kawałek od niej - No chodź tu. Ciebie też chcę przytulić. - jego też przytuliła i wyszli.
-Dzięki, że pomyślałeś i dzięki temu mogliście wejść.
-Nie ma sprawy. Co się tam wogóle stało?
-No.. Właśnie wracałam od Nat gdy w parku zauważyłam Lou całującego się z El. Nawrzeszczałam na niego, że mówił o walczeniu o mnie, a teraz całuje inną. On stwierdził, że to przypadek, że to ona zaczęła, a on nie chciał. Nie chciałam go słuchać i zaczęłam uciekać ze łzami w oczach. No i nie zauważyłam pędzącego samochodu. - zaczęła płakać więc ją przytuliłem
-Nie płacz już. To idiota. Spokojnie. Powiem ci coś. :
"Wole być dzieciakiem i bawić się papierowymi samolotami, niż być facetem, który bawi się sercami kobiet."
-Piękny cytat. Czyj on jest?

-Mój.
-Śliczny. Dziękuję Niall. Naprawdę nie chcę go słuchać. Najpierw mówi jedno, a potem robi drugie.
-Ja ci obiecałem coś i tego dotrzymam. On to po prostu pacan i tyle.
-Wiem dlatego bardzo ci dziękuję.
-To.. chciałabyś zostać moją dziewczyną?
**********************************************************************************
Jak myślicie czy Vicky się zgodzi? Jak potoczy się dalsza akcja? Zapraszam do dalszego czytania. Teraz żeby zachęcić was do komentowania następny rozdział będzie gdy pojawi się siedem komów.  ~Wiki

sobota, 15 marca 2014

Rozdział 14

 Klaudia domyśliła się kogo spotka Vicky więc dedykuje jej ten rozdział. :*
*****************************************************************************************
Nie mogłam uwierzyć, że mi to zrobił. Mówił, że mu na mnie zależy,a teraz obściskiwał się z tą lalą. Miałam już łzy w oczach. Przyglądałam się im jeszcze chwilę,a potem postanowiłam do nich podejść.
  *perspektywa Eleanor*
 Z daleka widziałam Vicky. Dobrze się składało. Może w końcu zostawi Lou w spokoju. Wiedziałam, że Louis odda ten pocałunek. Nigdy mi się nie oparł.
 *tego samego dnia parę godzin wcześniej*
*perspektywa Eleanor*
 Miałam plan. Wiedziałam, że Vicky będzie dzisiaj u Nat. Zadzwonił do Louisa i zapytałam czy wybierze się ze mną na przyjacielski spacer. Jakoś musiałam wyciągnąć go z domu. Zgodził się. Byliśmy umówieni na 17. Przeszliśmy się trochę i po chwili zauważyłam Vicky idącą w tą stronę. Od razu zaczęłam całować Lou. Najpierw był zdziwiony, ale po chwili oddał pocałunek. Widziałam jak brunetce zbierają się łzy w oczach. Jeszcze mocniej przylgnęłam do Lou.
  *perspektywa Vicky*
 Zaczęłam iść w ich stronę. Lou mnie nie widział, bo był odwrócony tyłem. Odciągnęłam go od niej (ona się uśmiechnęła) i wymierzyłam mu siarczystego .
-I ty mówiłeś, że mnie kochasz?! Że będziesz o mnie walczyć?! Jesteś zwykłym dupkiem! Nie chcę cię znać! Nie kontaktuj się ze mną! Mam cię dość! Jesteś najgorszym chłopakiem jakiego z znam! I to wszystko przez nią! A podobno z nią zerwałeś!- wykrzyczałam mu prosto w twarz i zaczęłam biec. Słyszałam jego krzyki próbujące mnie zatrzymać.
-Vicky! Proszę zatrzymaj się! Ja nie chciałem! To ona zaczęła mnie całować! Nadal mi na tobie zależy!
Nie chciałam go słuchać i biegłam ile sił w nogach ze łzami w oczach. Nagle usłyszałam ponowny krzyk Lou.
-Vicky uważaj!
Ale było za późno. Wpadłam na pędzący samochód i widziałam już tylko ciemność.
*perspektywa Lou*
Widziałem jak wbiegła na ulice, a rozpędzony samochód jedzie w jej stronę. Krzyknąłem żeby uważała, ale było już za późno. Samochód ją potrącił. Leżała tam nieprzytomna. Szybko zadzwoniłem po pogotowie i chłopaków. Potem do niej podbiegłem. Teraz miałem cały mój mały świat w rękach. Po chwili przyjechało pogotowie i ją zabrało. Ja pojechałem do szpitala z chłopakami, Nat i Paulą którzy już zdążyli przyjechać.
*****************************************************************************************
Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałam weny. Sorki, że bez zdjęć, ale nie miałam jak wstawić. Następny rozdział jeszcze nie wiem kiedy, ale niedługo.  :* Zostawiajcie komentarze i piszcie jeżeli ktoś chce rozdział z dedykacją. :*

czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 13

-No,a co my do tego mamy? No i oczywiście gratulacje.- powiedziała Paulina
-Kto jest ojcem?- spytał Harry


-No i o to właśnie chodzi, że ty.- Vicky
-Czekaj co?- Harry
-Jak to?- Paulina
-No normalnie. Słuchajcie wiem, że możecie być zszokowani, ale tak jest.- Vicky
-No ok. Pomogę ci je wychować. Nie martw się. Teraz muszę już lecieć. Umówiłem się z chłopakami.
-To pa.
-Podrzucić cię?- Paula
-Jakbyś mogła. To pa dziewczyny.



-Pa.- przytuliłyśmy się na pożegnanie i Hazza z Paulą wyszli. My włączyłyśmy sobie film. Było nawet ok. Przyjął to w miarę dobrze. Ciekawe tylko co będzie dalej.
 *perspektywa Pauliny*
-Harry?
-Tak?
-Co teraz będzie z nami?- nie wiedziałam co myśleć
-Co masz na myśli?
-Będziesz musiał poświęcać czas Nat, a gdy się urodzi maluch pokochasz go i co wtedy? Będziesz chciał związać z Natalie, a mnie zostawisz. Po prostu się o to boję.- na tą wersję łzy zaczęły zbierać się w moich oczach.

-Paula nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Przecież wiesz, że cię kocham. Gdy urodzi się maluch będę się nim zajmował, ale to nie znaczy, że przestanę cię kochać. Jesteś dla mnie wszystkim. Już jesteśmy. Pa i nie martw się.- czule mnie pocałował i wysiadł z samochodu. Teraz już się nie martwiłam. Harry jest wspaniałym chłopakiem. Dzięki jego zapewnieniu czuję się o wiele lepiej. Wróciłam do domu z dobrym humorem. Wykąpałam się i położyłam spać.
 *perspektywa Vicky*

 Pomogłam Natalie to powiedzieć. Moim zdaniem dobrze, że to zrobiła i w miarę spokojnie to przyjęli. Ciekawe jak to wszystko się ułoży. Mam nadzieję, że Hazza i Paula się nie rozstaną. To fajna para. Posiedziałam jeszcze chwilę z Nat i poszłam do domu. Rozmyślałam o tym wszystkim. O tym co się działo u mnie i o tym co się działo u Nat. Naprawdę nie wiem którego z nich wybrać. Może gdy poczekam sprawa sama się rozwiąże. Gdy to pomyślałam właśnie przechodziłam przez park. To co tam zobaczyłam rozwiało wszystkie moje wątpliwości. Przekonałam się który z nich jest w stanie się dla mnie poświęcić, a który z nich nie jest godzien mojej uwagi, bo mu na mnie nie zależy. 
***********************************************************************************
 Przepraszam, że taki krótki. Za to dużo obrazków. :)  Nie miałam weny. Następny rozdział będzie najprawdopodobniej w sobotę. Jak myślicie co będzie z Hazzą i Paulą? Czy Harry zwiąże się z Nat? Kogo zobaczyła Vik? Proszę o zostawianie komentarzy. :* Buziaki dla tych co czytają.