piątek, 14 lutego 2014

rozdział 6

-Halo?
-Cześć Vicky.Gdzie jesteś? Jestem już wolny.
-Możesz być za pół godziny u mnie?
-Coś się stało, bo masz dziwny głos?
-Musimy pogadać. Jestem w galerii.
-To przyjadę po ciebie. Zaczekaj tam.
Lou był po 10 minutach. Pożegnałam się z Paulą i poszłam z Lou do samochodu. Niedługo później byliśmy u mnie w domu. Zdjęliśmy buty i kurtki i weszliśmy na górę. Lou zapytał co się stało i objął mnie ramieniem. Opowiedziałam mu całą sytuacje. Trochę się zdenerwował.
-Co?
-Nie chciałam. To był przypadek.
-Jak mogłaś się z nim całować?
-To on mnie pocałował.- mówiłam zapłakana
-Wierzę ci, że to był przypadek, ale to mnie boli.
-Wiesz, że nie zrobiłabym ci tego specjalnie, bo cię kocham.
-Pogadam sobie z nim.
-Tylko spokojnie. Proszę.
-Dobrze. Możesz iść ze mną.
-Idziemy teraz czy jutro?
-Teraz. Chce to załatwić jak najszybciej.
-Poczekaj chwile.
Napisałam do Nialla'a. Odpisał, że jest w domu i możemy przyjść. Napisał też żebym trochę uspokoiła Louis'a zanim przyjdziemy. Miał rację. Nie chciałam żeby się tam pobili.
-Jest w domu.
-Ma twój numer?!
-Jest moim przyjacielem Louis. Tak jak Harry, Liam i Zayn. Też mają mój numer.
-To nie jest normalne całować się z przyjacielem gdy ma się chłopaka!
-Rozumiesz, że nie chciałam? To był wypadek. Wiesz, przynajmniej ci powiedziałam! Więc nie krzycz na mnie.- mówiłam prze łzy. Podszedł do mnie i przytulił.
-Przepraszam, po prostu poniosły mnie emocje. Kocham cię. To był wypadek.
-Dziękuje. Ja też przepraszam. Kocham cię. To co jedziemy?
-Tak.
-pół godziny później dom Niall'a-
-Cześć Lou. Hej Vicky. Wejdźcie.- weszliśmy- Przepraszam. Naprawdę nie chciałem. Nawet nie wiem jak to się stało.
-Vicky zostawisz nas samych? Idź do kuchni.
-Ok.- wyszłam
* perspektywa Lou*
-Naprawdę cię przepraszam. Nie chciałem. To...
-Przestań już! Mam do ciebie .
-Hm?
-Kochasz ją?
-No......
-Prosta odpowiedź. Tak czy nie?
-Trochę.. No dobra tak.
-Widzisz. Ja też ją kocham. Jest moją dziewczyną. Więc rozumiesz czemu byłem zły?
-Tak. Obiecuję ci, że więcej tego nie zrobię.
-Jeżeli obiecujesz to zgoda.
-Dzięki Lou. Jesteś super przyjacielem.
-Spoko. My już spadamy. Narka.
-Narka.
-pół godziny później dom Lou-
-Wyjaśniliście sobie?
-Tak.
-O czym gadaliście?
-Pogodziliśmy się i zadałem mu jedno pytanie.
-Jakie?
-Czy cię kocha.
-Co powiedział?
-Tak.
-Nic mu nie zrobiłeś?
-Nie. Po prostu umiał postawić się w mojej sytuacji.
-Aha. Chodź tu do mnie.
-Po co?
-No chodź.- podszedłem do niej, a ona mnie namiętnie pocałowała.
-Za co to?
-Na przeprosiny.
-O. To chyba częściej musisz przepraszać.
-Nie muszę. Chodź tu.- znowu się namiętnie pocałowaliśmy. Całowaliśmy się tak jeszcze trochę i w oońcu musiała wracać do domu. Odwiozłem ją. Na pożegnanie jeszcze raz namiętnie sië pocałowaliśmy.
* perspektywa Hazzy*
Miałem mętlik w głowie. Nie na rękę była mi ta kłótnia. Na jednej z nich bardzo mi zależało. Nawet wiedziałem na której, ale nie wiedziałem czy nie jest na mnie wściekła. Ta dziewczyna była wyjątkowa. Wybranką mojego serca była Paulina. Lubiłem Natalie, ale Paule kochałem.  Jednak nie chciałem by była na mnie wściekła. Więc wolałem na razie nie wybierać. Chociaż.... Zadzwoniłem do Pauliny.
-Cześć . Nadal się na mnie gniewasz?
-Nie. Jest ok. A co?
-Możesz do mnie przyjechać? Chciałem o czymś pogadać.
-Będę za 15 minut.
-Dzięki. Będę czekał.
  * 15 minut później*
-Jestem. Co chciałeś?
***********************************************************************************
Strasznie przepraszam, że nie dodałam wczoraj. Nie dałam rady robiłam kartki walentynkowe dla klasy do 22. Przy okazji wszystkiego najlepszego z okazji walentynek. Jeżeli nie obchodzicie to wszystkiego naj z okazji dnia singla, który będzie jutro. Chociaż w walentynki zostawcie po sobie komentarz. :-) <3 Dziękuje, że ze mną jesteście. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz