poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 15

Wszyscy byliśmy w szoku. Miałem nadzieję, że nic jej się nie stało.





- Co się tam stało, że zaczęła uciekać przed tobą? Przecież bez powodu by tego nie zrobiła.- mówił Niall
-Ja... oh. Później wam powiem.- nie chciałem teraz jeszcze bardziej denerwować Nialla, który i tak był na mnie zły.


-Nie możesz teraz? O co się pokłóciliście?- drążył
-No, bo widziała mnie jak... Całowałem się z Eleanor. Potem na mnie nakrzyczała i nie słuchając mnie zaczęła biec ze łzami w oczach. Naprawdę tego nie chciałem, ale ona mnie nie słuchała.- wydusiłem
-Czy ty myślisz? Tak bardzo chciałeś z nią być, a teraz sam zaprzepaszczasz swoje szanse. Do tego ona wpadła pod rozpędzony samochód.- powiedział Zayn
-Wiem, że to nie było fair w stosunku do niej, ale nawet nie pamiętam jak do tego doszło. Nie chciałem jej całować.
-Teraz jest już za późno. Czasu nie cofniemy. Trzeba było działać wcześniej. Już jesteśmy.- powiedział Harry
Wszyscy wysiedliśmy z samochodu. Ja i Niall poszliśmy do recepcji zapytać co z nią, a reszta udała się poczekać na krzesełka.
-Dzień dobry. Gdzie leży Vicky? Ta nastolatka z wypadku samochodowego?
-W sali 205 na drugim piętrze.
-Dziękujemy.- powiedzieliśmy i poszliśmy do reszty. Następnie wspólnie udaliśmy się pod salę. Właśnie wychodził z niej lekarz.
-Panie doktorze co z nią?- zapytałem
-A kim pan jest?
-Jej byłym chłopakiem.
-Więc przykro mi. Nie mogę panu udzielić żadnych informacji.

-Ja jestem jej chłopakiem.- powiedział Niall. Chciałem oś powiedzieć, ale on mnie porozumiewawczo szturchnął
-No dobrze. Stan jest w miarę stabilny, ale jeszcze ją zatrzymamy. Jest przytomna.
-Czy możemy do niej wejść?- spytał
Tak, ale nie na długo. Musi odpoczywać. Czeka ją jeszcze zmiana szwów.
-Dziękujemy.- weszliśmy do sali.
 Leżała tam przypięta do różnych pikających urządzeń. Gdy nas zobaczyła uśmiechnęła się.
   *perspektywa Nialla*
-Hejka.- powiedziałem
-Cześć. Jak się dowiedzieliście co mi jest> Przecież lekarze mogą mówić tylko najbliższym.
-Niall podał się za twojego chłopaka.
-Aha. To ok, bo jesteście.
-Jak się czujesz?- spytał Liam. Ah ten nadopiekuńczy Liam
-Bywało lepiej, ale ok.
-Dobra my musimy lecieć. Tylko Niall może zostać, bo my mamy ważną sprawę.- powiedział Zayn
-To pa. Tylko najpierw was przytulę.- przytuliła już każdego oprócz Lou, który stał kawałek od niej - No chodź tu. Ciebie też chcę przytulić. - jego też przytuliła i wyszli.
-Dzięki, że pomyślałeś i dzięki temu mogliście wejść.
-Nie ma sprawy. Co się tam wogóle stało?
-No.. Właśnie wracałam od Nat gdy w parku zauważyłam Lou całującego się z El. Nawrzeszczałam na niego, że mówił o walczeniu o mnie, a teraz całuje inną. On stwierdził, że to przypadek, że to ona zaczęła, a on nie chciał. Nie chciałam go słuchać i zaczęłam uciekać ze łzami w oczach. No i nie zauważyłam pędzącego samochodu. - zaczęła płakać więc ją przytuliłem
-Nie płacz już. To idiota. Spokojnie. Powiem ci coś. :
"Wole być dzieciakiem i bawić się papierowymi samolotami, niż być facetem, który bawi się sercami kobiet."
-Piękny cytat. Czyj on jest?

-Mój.
-Śliczny. Dziękuję Niall. Naprawdę nie chcę go słuchać. Najpierw mówi jedno, a potem robi drugie.
-Ja ci obiecałem coś i tego dotrzymam. On to po prostu pacan i tyle.
-Wiem dlatego bardzo ci dziękuję.
-To.. chciałabyś zostać moją dziewczyną?
**********************************************************************************
Jak myślicie czy Vicky się zgodzi? Jak potoczy się dalsza akcja? Zapraszam do dalszego czytania. Teraz żeby zachęcić was do komentowania następny rozdział będzie gdy pojawi się siedem komów.  ~Wiki

sobota, 15 marca 2014

Rozdział 14

 Klaudia domyśliła się kogo spotka Vicky więc dedykuje jej ten rozdział. :*
*****************************************************************************************
Nie mogłam uwierzyć, że mi to zrobił. Mówił, że mu na mnie zależy,a teraz obściskiwał się z tą lalą. Miałam już łzy w oczach. Przyglądałam się im jeszcze chwilę,a potem postanowiłam do nich podejść.
  *perspektywa Eleanor*
 Z daleka widziałam Vicky. Dobrze się składało. Może w końcu zostawi Lou w spokoju. Wiedziałam, że Louis odda ten pocałunek. Nigdy mi się nie oparł.
 *tego samego dnia parę godzin wcześniej*
*perspektywa Eleanor*
 Miałam plan. Wiedziałam, że Vicky będzie dzisiaj u Nat. Zadzwonił do Louisa i zapytałam czy wybierze się ze mną na przyjacielski spacer. Jakoś musiałam wyciągnąć go z domu. Zgodził się. Byliśmy umówieni na 17. Przeszliśmy się trochę i po chwili zauważyłam Vicky idącą w tą stronę. Od razu zaczęłam całować Lou. Najpierw był zdziwiony, ale po chwili oddał pocałunek. Widziałam jak brunetce zbierają się łzy w oczach. Jeszcze mocniej przylgnęłam do Lou.
  *perspektywa Vicky*
 Zaczęłam iść w ich stronę. Lou mnie nie widział, bo był odwrócony tyłem. Odciągnęłam go od niej (ona się uśmiechnęła) i wymierzyłam mu siarczystego .
-I ty mówiłeś, że mnie kochasz?! Że będziesz o mnie walczyć?! Jesteś zwykłym dupkiem! Nie chcę cię znać! Nie kontaktuj się ze mną! Mam cię dość! Jesteś najgorszym chłopakiem jakiego z znam! I to wszystko przez nią! A podobno z nią zerwałeś!- wykrzyczałam mu prosto w twarz i zaczęłam biec. Słyszałam jego krzyki próbujące mnie zatrzymać.
-Vicky! Proszę zatrzymaj się! Ja nie chciałem! To ona zaczęła mnie całować! Nadal mi na tobie zależy!
Nie chciałam go słuchać i biegłam ile sił w nogach ze łzami w oczach. Nagle usłyszałam ponowny krzyk Lou.
-Vicky uważaj!
Ale było za późno. Wpadłam na pędzący samochód i widziałam już tylko ciemność.
*perspektywa Lou*
Widziałem jak wbiegła na ulice, a rozpędzony samochód jedzie w jej stronę. Krzyknąłem żeby uważała, ale było już za późno. Samochód ją potrącił. Leżała tam nieprzytomna. Szybko zadzwoniłem po pogotowie i chłopaków. Potem do niej podbiegłem. Teraz miałem cały mój mały świat w rękach. Po chwili przyjechało pogotowie i ją zabrało. Ja pojechałem do szpitala z chłopakami, Nat i Paulą którzy już zdążyli przyjechać.
*****************************************************************************************
Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałam weny. Sorki, że bez zdjęć, ale nie miałam jak wstawić. Następny rozdział jeszcze nie wiem kiedy, ale niedługo.  :* Zostawiajcie komentarze i piszcie jeżeli ktoś chce rozdział z dedykacją. :*

czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 13

-No,a co my do tego mamy? No i oczywiście gratulacje.- powiedziała Paulina
-Kto jest ojcem?- spytał Harry


-No i o to właśnie chodzi, że ty.- Vicky
-Czekaj co?- Harry
-Jak to?- Paulina
-No normalnie. Słuchajcie wiem, że możecie być zszokowani, ale tak jest.- Vicky
-No ok. Pomogę ci je wychować. Nie martw się. Teraz muszę już lecieć. Umówiłem się z chłopakami.
-To pa.
-Podrzucić cię?- Paula
-Jakbyś mogła. To pa dziewczyny.



-Pa.- przytuliłyśmy się na pożegnanie i Hazza z Paulą wyszli. My włączyłyśmy sobie film. Było nawet ok. Przyjął to w miarę dobrze. Ciekawe tylko co będzie dalej.
 *perspektywa Pauliny*
-Harry?
-Tak?
-Co teraz będzie z nami?- nie wiedziałam co myśleć
-Co masz na myśli?
-Będziesz musiał poświęcać czas Nat, a gdy się urodzi maluch pokochasz go i co wtedy? Będziesz chciał związać z Natalie, a mnie zostawisz. Po prostu się o to boję.- na tą wersję łzy zaczęły zbierać się w moich oczach.

-Paula nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Przecież wiesz, że cię kocham. Gdy urodzi się maluch będę się nim zajmował, ale to nie znaczy, że przestanę cię kochać. Jesteś dla mnie wszystkim. Już jesteśmy. Pa i nie martw się.- czule mnie pocałował i wysiadł z samochodu. Teraz już się nie martwiłam. Harry jest wspaniałym chłopakiem. Dzięki jego zapewnieniu czuję się o wiele lepiej. Wróciłam do domu z dobrym humorem. Wykąpałam się i położyłam spać.
 *perspektywa Vicky*

 Pomogłam Natalie to powiedzieć. Moim zdaniem dobrze, że to zrobiła i w miarę spokojnie to przyjęli. Ciekawe jak to wszystko się ułoży. Mam nadzieję, że Hazza i Paula się nie rozstaną. To fajna para. Posiedziałam jeszcze chwilę z Nat i poszłam do domu. Rozmyślałam o tym wszystkim. O tym co się działo u mnie i o tym co się działo u Nat. Naprawdę nie wiem którego z nich wybrać. Może gdy poczekam sprawa sama się rozwiąże. Gdy to pomyślałam właśnie przechodziłam przez park. To co tam zobaczyłam rozwiało wszystkie moje wątpliwości. Przekonałam się który z nich jest w stanie się dla mnie poświęcić, a który z nich nie jest godzien mojej uwagi, bo mu na mnie nie zależy. 
***********************************************************************************
 Przepraszam, że taki krótki. Za to dużo obrazków. :)  Nie miałam weny. Następny rozdział będzie najprawdopodobniej w sobotę. Jak myślicie co będzie z Hazzą i Paulą? Czy Harry zwiąże się z Nat? Kogo zobaczyła Vik? Proszę o zostawianie komentarzy. :* Buziaki dla tych co czytają.

czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 12

-Co?! Zamierzasz mu powiedzieć?
-Nie wiem. Nie myślałam jeszcze nad tym, bo przeraziłam się tym zajściem.
-Dobra. Pierwsze to się uspokój. Drugie to radziłabym ci raczej powiedzieć.
-Chyba masz rację. Dziękuję.

-Nie masz za co. Przyjaciołom się pomaga.
-Mimo wszystko dzięki.- uśmiechnęła się do mnie co odwzajemniłam
-Muszę lecieć. Jeżeli nie chcesz mówić tego sama to jutro się z tobą wybiorę.
-Jeżelibyś mogła. To mi bardzo pomoże.
-Spoko. To pa.
-Pa.- przytuliłyśmy się i wyszłam. Miałam do domu kawałek, ale przynajmniej będę mogła wszystko "przetrawić". Nagle zadzwonił mój telefon wyrywając mnie z przemyśleń.
-Hej Vicky.
-Cześć Paula.
-I co? Wszystko u Nat ok?
-Tak. Spoko.
-Możemy się jutro spotkać?
-Jasne. Gdzie i o której?
-Hm... Może przyjadę po ciebie o 12. Pasuje ci?
-Myślę, że tak.
-To do zobaczenia.
- Papatki.- rozłączyłam się i szłam dalej w ciszy. Po chwili obok mnie zatrzymał się jakiś samochód. Przystanęłam zdziwiona. Okazało się, że to Niall.
-O cześć Niall. Co ty tu robisz?
-Przejeżdżałem tędy i cię zauważyłem. Podwieźć się?
-Jeżeli to nie kłopot.
-Ty nigdy nie jesteś kłopotem.- lekko się zarumieniłam i wsiadłam. Ruszyliśmy i po 10 minutach byliśmy.
-Już jesteśmy.
-Dziękuję ci.
-Nie ma za co.
-Jest. Jeszcze raz dzię...- nie dokończyłam, bo Niall mnie pocałował.
-Takie podziękowanie jest ok.
-Niall!- udałam obrażoną.- Do zobaczenia.- uśmiechnęłam się i chciałam go pocałować w policzek, ale on w ostatnim momencie odwrócił głowę i wyszło na to, że pocałowałam go w usta.
-Osz ty!- poczochrałam go po włosach.- Muszę lecieć. Pa.
-Pa.
-Powtarzam się, ale dzięki za podwózkę.
-Spoko. Do zobaczenia.
-Cześć.- wysiadłam z samochodu blondyna i weszłam do domu. Poszłam do góry i włączyłam laptopa. Weszłam na kilka stronek i poszłam napuścić wody do wanny. Po wyjściu z wanny ubrałam spodnie dresowe i bluzkę z krótkim rękawem. Poszłam do pokoju i włączyłam film.
   Rano niestety musiałam zwlec się z łóżka. Wzięłam z szafy czarne rurki, fioletową bluzkę i złotą bransoletkę. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Włosy spięłam w koka. Ubrałam jeszcze czarną marynarkę i converse w tym samym kolorze.

 Poszłam zjeść śniadanie. Gdy skończyłam była 11:50. Za 10 minut miała być po mnie Paulina. Wzięłam jeszcze tylko torebkę i wyszłam na zewnątrz. Po chwili podjechała Paula. Przywitałam się z nią i wsiadłam do auta. Gdy ruszyłyśmy zapytała:
-I co tam z Nat?
-Jest ok.
-Na pewno?
-Tak.
-To ok. Za chwilę będziemy. Uwielbiam to centrum handlowe.
-Też je lubię. Mają kilka super sklepów.
 Trochę nam zajęło chodzenie po sklepach. Nakupowałyśmy mnóstwo rzeczy. Ja kupiłam między innymi: kilka par kolorowych rurek, kilka ślicznych bluzek, cztery kolorowe marynarki i trzy pary butów. Do tego jeszcze kilka dodatków. Paulina zrobiła podobne zakupy tylko nie kupowała marynarek. Zamiast nich kupiła sobie jakieś bluzy.Po skończonych zakupach poszłyśmy coś zjeść. Zamówiłyśmy sobie jedzenie i usuadłyśmy do stolika.
-Może pojedziemy dzisiaj do Nat?- spytałam
-Super pomysł. Zjemy i do niej pojedziemy?
-Spoko. Tylko do niej zadzwonię.- wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Nat. Odebrała po chwili.
-Halo?
-Cześć Nat. Możemy wpaść do ciebie z Paulą?
-Ok, a będzie Harry?
-Nie wiem. Zapytam się Pauliny.- zapytałam się na co ona pokiwała twierdząco głową.
-I co?
-Będzie z nami. Nie przeszkadza ci to?
-Nie.
-Ok. Będziemy za jakieś pół godziny.
-Dobra.- pożegnałyśmy się i rozłączyłyśmy. Skończyłyśmy jeść i poszłyśmy na zewnątrz poczekać na Hazze. Gdy przyszedł wsiedliśmy do samochodu Pauliny i pojechaliśmy do Nat. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Gdy dotarliśmy otworzyła nam Nat. Weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie.
-Chcecie coś do picia?- zapytała
-Tak.- powiedzieliśmy
   *perspektywa Natalie*

 Byłam cała w nerwach. Na niczym nie mogłam się skupić. Myślałam tylko o tym jak wszyscy zareagują. Gdy ich zobaczyłam to jeszcze bardziej spanikowałam. By się chwile uspokoić poszłam do kuchni zrobić im coś do picia. Ręce mi się trzęsły.
-Vicky możesz mi pomóc?
-Jasne.- przyszła do mnie do kuchni.
-Nie wiem co robić. Jestem cała w nerwach.
-Spokojnie, nie denerwuj się. Chodź.
-Dobra.- weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy.
-Nie martw się.- szepnęła mi Vicky.- słuchajcie musimy wam coś powiedzieć.
-No?- spytała Paulina
-Ja....ja..- nie mogłam wykrztusić z siebie zdania.
-Chodzi o to, że Nat jest w ciąży.- powiedziała za mnie Vicky.
**********************************************************************************
Następny rozdział w czwartek, bo teoretycznie miałam szlaban do poniedziałku. Przez to, że wstawiam rozdział dzisiaj mam przedłużony szlaban do środy. Jak myślicie co powiedzą Harry i Paulina? Miłego czekania.

poniedziałek, 24 lutego 2014

rozdział 11

-To już nie można zadzwonić do swojego chłopaka?
-Słuchaj, jakbyś zapomniała nie jesteśmy już razem. Zerwałem z tobą przy ostatniej rozmowie. Pamiętasz?
-Daj spokój. Przecież wiem, że żartowałeś. Louis mnie nie nabierzesz. Kochasz inną. Uważaj, bo uwierzę.
-Muszę cię zawieść, bo to prawda.Jeżeli mi nie wierzysz to jest tylko i wyłącznie twój problem. Nie dzwoń do mnie. Nic do ciebie nie czuje. Daj mi spokój.
-Aaa...ale Louis-zaczęła łkać mi w słuchawkę.- Nie rób mi tego. Co źle zrobiłam? Proszę daj mi jeszcze szanse. Ja napra...
-Eleanor przestań. Zrozum, że kocham Vicky i tylko ją.  Przepraszam, że cię zraniłem i proszę nie płacz przeze mnie. Nie możemy być razem. Możemy zostać przyjaciółmi. Tylko tyle.
-Ale Louis....
-Nie. Przykro mi, ale przyjaźń to jedyne co mogę ci zaproponować.
-Co jeżeli ja nie chce się z tobą tylko przyjaźnić?- chlipała dalej
-Przykro mi i proszę nie płacz.
-No dobrze. Spróbuje. Nie będzie to łatwe, ale dla ciebie to zrobię.
-Dziękuję. Muszę już kończyć. Vicky na mnie czeka.
  *perspektywa Eleanor*

 Zmieniłam taktykę. Postanowiłam udawać przyjaciółkę Lou by móc się do niego zbliżyć. Kocham go i zawszę będę. Ja on mógł mnie zostawić dla tej...ugh. Nawet nie mam na nią słów.Nienawidzimy się od początku szkoły. To przez nią mój kochany Louisek nie chce ze mną być. Ja już zadbam o to i ona gorzko tego pożałuje. Nie odpuszczę jej tego. Niech poczuje ten ból utraty ukochanego.
  *perspektywa Vicky*
-Wiecie co ja już chyba pojadę do domu.
-Odwieźć cię?- zapytał Louis
-Nie trzeba. Przejdę się do Nat. Dawno z nią nie gadałam.- nagle zaczął dzwonić mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. -O wilku mowa. Halo?
-Hejka Vicky. Możesz do mnie przyjechać?- mówiła zapłakana
-Jasne. Co się stało?


-To nie jest rozmowa na telefon. Powiem ci jak przyjedziesz.
-Ok zaraz będę. Do zobaczenia.
-Pa.- rozłączyłam się
-Louis możesz mnie zawieźć do Natalie?
-Jasne. Co się stało.
-Nie wiem. Płakała mi do słuchawki i powiedziała, że powie mi jak u niej będę. Martwię się o nią. Ona nie płacze o błahostki. Coś musi być na rzeczy. Mam nadzieję, że nic poważnego.
-Dobra to chodź jedziemy.
-Ok. Pa Niall.- przytuliłam blondyna na pożegnanie
-Pa Vicky.
 Poszliśmy z Louisem do samochodu. Miałam nadzieję, że moje problemy się rozwiążą,ale teraz nie to było ważne. Natalie musiało się coś stać. Nie wiedziałam co myśleć. Musiałam jej pomóc. Wcześniej trochę zaniedbałam nasze relację przez moje problemy. Dlatego teraz gdy tylko mnie poprosiła postanowiłam pojechać. Siedzieliśmy tak w milczeniu gdy zadzwoniła Paulina.
-Halo?
-Hej Vicky. Masz czas? Chciałabym się z tobą przejść i dowiedzieć jak tam się sprawy potoczyły.
-Wiesz co teraz jestem zajęta. Jadę do Nat, bo do mnie dzwoniła. Coś się stało, bo płakała. Możemy się spotkać jutro? Wtedy ci wszystko opowiem.
-Jasne nie ma sprawy. Tylko daj znać czy wszystko w porządku jak wyjdziesz od Natalie.
-Ok pa.
-Pa.- rozłączyła się
-Vicky już jesteśmy.
-Dzięki Louis. - pocałowałam go w policzek i wysiadłam z samochodu.- Do zobaczenia.
-Pa.- uśmiechnął się i odjechał,a ja poszłam w stronę drzwi i zapukałam. Otworzyła mi zapłakana Natalie.

-Cześć.- od razu ją przytuliłam
-Hejka. Wejdź.- usiadłyśmy na kanapie
-To gadaj co jest na rzeczy.
-No więc chodzi o to, że....
***********************************************************************************
Przepraszam, że taki krótki, ale nie chce za dużo zdradzać. Jeżeli chcecie wiedzieć co będzie dalej pod tym postem muszą się znaleźć 3 komentarze. Wtedy dodam next.

sobota, 22 lutego 2014

rozdział 10

-Tak pocałowałem ją gdy byliśmy na samej górze London Eye, ale ona się ode mnie odsuneła. Powiedziała, że mi wybacza, bo ją przeprosiłem, ale też powiedziała byśmy zostali przyjaciółmi.
-Czemu ją pocałowałeś? Przecież wiesz, że próbuję ją odzyskać.
-Po pierwsze zraniłeś ją, a po drugie ona ma w sobie coś takiego co mnie przyciąga.
-Obiecujesz, że nie zrobisz tego więcej? Naprawdę mi na niej zależy i chcę ją odzyskać.
-To jej wybór. Nawet jeżeli będziesz się starał może ci nie wybaczyć.
-Wiem, ale i tak będę się starał. Poza tym dzisiaj jak rozmawiałem z nią na polanie pocałowałem ją i dało się zauważyć, że brakowało jej tego od ostatniego pocałunku. Będę o nią walczył.
-Jak chcesz. Wracamy? O czekaj Paula dzwoni. Halo......Aha.....No,ale nie możemy tego tak zostawić.......A w ogóle chce z kimś gadać?........Ok. To będziemy jutro.....Co?...Aha.....No dobra czyli da znać?...Ok. To pa.
-I co?
-Z Paulą i Hazzą nie chce gadać. Chce pogadać z nami, ale nie dzisiaj więc powiedziałem, że będziemy jutro, ale ona nie jest jeszcze gotowa i dostaniemy znać jak będziemy mieli do niej przyjść.
-Aha. Ok. To jedźmy do domu.
-Dobra.
 * perspektywa Vicky*
 Rozmyślałam o wydarzeniach ostatnich dni. Nie wiedziałam co mam tym myśleć. To było pogmatwane. Gdy dowiedziałam się, że Lou ma na boku inną to było straszne. Te pocałunki z Niallem. To jak Louis mnie przeprosił, pocałował i powiedział, że będzie o mnie walczyć. Nie wiedziałam już co myśleć. W sumie nie wiem czemu im uciekłam. Może mnie to przerosło? Nie chce się mieszać między nich. Jeżeli przez mnie ma się zniszczyć ich przyjaźń to ja wcale nie chce wybierać. Nie wiedziałam też czy wybaczyć Louisowi. Jednak jakby nie patrząc skrzywdził mnie. Ja go teoretycznie też, ale się przyznałam, a on wszystko zataił. Rozmyślając nad tym zasnęłam. Obudziły mnie promienie wpadające przez okno. Spojrzałam na zegarek. Była 10 więc postanowiłam już wstać. Na szczęście była sobota. 
 Wzięłam z szafy czarne rurki, niebieską koszule, czarny sweterek, srebrną bransoletkę i moje ulubione czarne converse.
Włosy rozczesałam i spięłam w koka. Na usta nałożyłam wiśniowy błyszczyk, a oczy lekko pomalowałam. Tak przygotowana zeszłam na dół. Z kuchni chwyciłam jabłko i wodę, które włożyłam do plecaka. Spakowałam jeszcze kilka potrzebnych rzeczy chwyciłam kurtkę i wyszłam. Na szczęście zaczęło się ocieplać. Skierowałam się w stronę parku niedaleko szkoły. Chciałam tam wszystko przemyśleć, a potem udać się do tego parczku, zadzwonić do chłopaków i z nimi pogadać. Musieliśmy w końcu to sobie wyjaśnić. Nim się obejrzałam byłam już w parku. Usiadłam na ławce, zjadłam jabłko i rozmyślałam. Siedziałam tam trochę z zamkniętymi oczami gdy nagle ktoś zakrył mi rękoma oczy. Przestraszyłam się.
-Zgadnij kto to?- zapytał, a ja już wiedziałam, że to Niall. Tylko on miał taki głos.
-Niall wiesz jak mnie przestraszyłeś?- on tylko się uśmiechnął i usiadł obok mnie.
-Co tu robisz sama?
-Siedzę i myślę, a ty?
-Przyszedłem się przejść. Mieszkam tu niedaleko. Nad czym tak myślisz?
-To jakie przesłuchanie?- odpowiedziałam pytaniem
-Nie. Po prostu jestem ciekawski. No więc... Odpowiesz mi?
-No nie wiem...
-Proszę. Nie bądź taka. Powiedz.
-No dobrze. Myślę nad tym co się wydarzyło wczoraj.
-I co? Chcesz z nami pogadać?
-Jeszcze nie wiem co chce wam powiedzieć.- na mój policzek wdarła się jedna łza. Szybko starłam ją wierzchem dłoni żeby Niall nie zauważył. Niestety się nie udało.
-Ej nie płacz.- przytulił mnie- Będzie dobrze. Naprawdę nie masz się co martwić.-  teraz na dobre się rozpłakałam, a on bez słowa mocniej mnie przytulił.
-Wiesz co? Ja idę do domu się ogarnąć i za jakąś godzinę przyjdź z Louisem do tego parczku. Okej?
-Jasne. Będziemy tam za godzinę.
 Pożegnałam się z nim i poszłam do domu. Tam umyłam moją zapłakaną buźkę. Przebrałam się w legginsy i zieloną tunikę. Związałam włosy w wysokiego kucyka i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kanapki, które zjadłam i wróciła do góry. Wzięłam plecak i zeszłam na dół. Stwierdziłam,, że nie będę się malować w razie gdybym znowu płakała. Ubrałam czarne tenisówki, czapkę z daszkiem i chwyciłam zieloną bluzę. Zamknęłam dom, ubrałam bluzę i skierowałam się w stronę parczku. W głowie nadal układałam sobie co im powiem. Gdy dotarłam na miejsce zostało jeszcze 5 minut. Usiadłam na ławeczce i nie musiałam długo czekać, bo chłopcy pojawili się po chwili. Niall był ubrany w jeansy i zieloną bluzkę, a Louis w jeansy i niebieską bluzkę. Usiedli po moich dwóch stronach na ławce. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam.
-Słuchajcie, pierwsze to chciałam was przeprosić za to, że wtedy uciekłam, ale to mnie przerosło. Długo się nad tym zastanawiałam i nie chce  żeby wasza przyjaźń tworzona przez lata rozpadła się w chwilę przeze mnie. Chce żebyście nadal byli przyjaciółmi. Nie może być tak, że wejdę pomiędzy was.
-Przecież ty nie...- zaczął Louis
-Nie przerywaj mi proszę. Więc tak jak mówiłam nie chce wchodzić między was ani wybierać żadnego, bo obaj jesteście wspaniali.-  w tej chwili nie wytrzymałam i się rozpłakałam. Po chwili poczułam na sobie  dwie pary ramion przytulających mnie. Trwaliśmy chwile w milczeniu gdy nagle zadzwonił telefon Louisa. Przeprosił nas i poszedł odebrać.


   *perspektywa Louisa*
 Właśnie przytulaliśmy Vicky na pocieszenie gdy nagle zadzwonił mój telefon. Przeprosiłem ich na moment po czym oddaliłem się kawałek i niechętnie odebrałem.
-Halo?
-Cześć Lou. To ja Eleanor.
-Co chcesz?- spytałem trochę zły.
*****************************************************************
Cześć miśki. Mam nadzieję, że się podobało. Next w poniedziałek. Proszę was o komy, bo to naprawdę motywuje. :-) Pozdro dla tych co czytają.

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 9

-Dziękuje. Właśnie zjeżdżamy na dół. Chcesz przejść się jeszcze na spacer?


-Jasne.- uśmiechnęliśmy się do siebie. Po zjechaniu na dół zaczęliśmy spacerować uliczkami Londynu. Później Niall odwiózł mnie do domu. Chciałam dać znać tacie, że już jestem gdy zobaczyłam pięć nieodebranych telefonów od Pauli i dwa od Hazzy do tego miała trzy sms od Pauli typu:
"Co się stało? Dojechałaś?"
"Wszystko w porządku?"
"Zaraz u ciebie będę"
Zadzwoniłam do niej. Odebrała po dwóch sygnałach i zdenerwowana zapytała gdzie jestem i czemu nie odbierałam.
-Nie martw się. Byłam z Niallem się przejść. Widocznie miałam wyciszony telefon.
-Gdzie wy byliście tyle czasu? Wiesz co? Opowiesz mi jak wrócisz, bo jestem u ciebie. Pa
-Narka.
-Paulina?-zapytał Niall
-Tak martwi się o mnie przez tą sytuacje z Lou.- mimowolnie pojedyncza łza wypłynęła na moje policzki. Akurat wjechaliśmy na podjazd więc Nialler mnie przytulił i powiedział:
-Nie płacz będzie dobrze. Nie przejmuj się nim, a teraz idź do domu, bo Paula i twój tata się martwią.
-Niall?-spojrzał na mnie.- Dziękuję ci.
-Za co?
-Za wszystko co dla mnie zrobiłeś i, że próbowałeś mi pomóc zapomnieć o Lou.
-Nie ma sprawy. Nie zostawiłbym cię w takiej sytuacji.
-Muszę już iść. Pa
-Pa.-dałam mu buziaka w policzek i poszłam do domu. Gdy weszłam do środka zamurowało mnie. Na kanapie siedzieli Harry i Paula, a obok nich Louis. Mojego taty nie było widocznie wyszedł. Gdy tylko mnie zobaczyli Lou podbiegł do mnie, przytulił i powiedział:
-Jak dobrze, że noc ci nie jest. Martwiłem się.


-Louis?
-Tak skarbie?
-Po pierwsze nie mów do mnie skarbie, a po drugie puść mnie. Jakbyś zapomniał nie jesteśmy razem.
-Przecież wiesz, że będę się starał. Kocham cię.
-Nie mam do ciebie zaufania.- odsunęłam się do niego. Właśnie wtedy zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć.
-O cześć Niall. Co ty tu robisz?
-Zostawiłaś torebkę u mnie w samochodzie.
-Dziękuje.- przytuliłam go i nagle za mną stanął Lou obejmując mnie w pasie.- Puść mnie Louis. Już ci coś mówiłam.
-Co ty tu robisz Horan?
-Przyniosłem Vicky torebkę którą zostawiła w moim samochodzie.
-To już możesz iść. ja się zajmę moją dziewczyną.- podkreślił ostatnie słowa
-Nie jestem twoją dziewczyną. Już nie.
-Widzisz? Lepiej sobie odpuść.
-Po co? Żeby zostawić ci wolną drogę? Nie ma takiej opcji.
-Uspokójcie się obaj. Ja wychodzę.- ubrałam szybko tenisówki, wzięłam kurtkę i wybiegłam z domu. Widziałam tylko jak chłopacy weszli do środka za pewne powiadomić resztę. Po chwili już wychodzili. Ja biegłam ze łzami w oczach. Miałam dość tego, że kłócili się przeze mnie. Spójrzmy prawdzie w oczy. Niszczyłam ich przyjaźń. Lepiej by było gdyby mnie nie było. Nadal byliby super przyjaciółmi. Poza tym nie chciałam być raniona, a Lou niestety mnie zranił. Biegłam tak jakiś czas słysząc przyjaciół próbujących mnie zatrzymać. Biegli kawałek za mną. Skręcałam w różne uliczki i w końcu ich zgubiłam. Nadal biegłam. Rozpoznawałam już okolice. Byłam niedaleko tego ślicznego parczku który pokazał mi Louis. Postanowiłam tam pójść. Usiadłam na ławeczce pod dębem. Po chwili usłyszałam jego głos. Wiedziałam, że to Lou, bo tylko on wiedział jak tu dojść.


-Vicky wiem, że tu jesteś. Wyjdź. Jestem sam. Oni czekają  kawałek od drogi do tego parku. Tam gdzie zasłaniałem ci oczy. Wyjdź proszę.
-Po co tu przyszedłeś? Nie chce cię widzieć. Zraniłeś mnie, a poza tym niszczę waszą przyjaźń. Zostaw mnie tu chce być sama i nie chce gadać. Szczególnie z tobą..- podszedł do mnie i przytulił- Puść mnie.
-Płakałaś przeze mnie? Przepraszam. Nie płacz. Kocham cię.- tulił mnie w ramionach, a po chwili uniósł mój podbródek i delikatnie pocałował. Jak mi tego brakowało prze cały dzień. Tych jego miękkich ust i kojącego uścisku.
-Nie możemy. Jeszcze nie jestem gotowa żeby ci wybaczyć. Zraniłeś mnie.- nadal mnie tuląc odpowiedział
-Przepraszam. Zerwałem z nią zarazo tym jak wybiegłaś. Nie pojechałem do niej tylko zadzwoniłem. Wybaczysz mi?
-Potrzebuje czasu,a teraz przyprowadź tu resztę.
-Dobrze.- jeszcze raz delikatnie mnie pocałował. Gdy poszedł po resztę postanowiłam uciec, bo nie czułam się na siłach by się z nimi spotkać. Kilka razy byłam tu sama. Wiedziałam jak wyjść niespostrzeżenie. Wyszłam jednym z przejść gdy natknęłam się na Nialla.

-Co ty tu robisz?
-Louis przewidział, że będziesz chciała uciec i obstawiliśmy te wyjścia. Lou stoi przy głównym wyjściu. Chodź do nas. Martwimy się. To moja wina?
-Ty niczemu nie zawiniłeś. To przeze mnie. Wasza przyjaźń się wali i to moja wina. Do tego Louis właśnie powiedział, że zerwał z Eleanor i chce ze mną być. Mam mętlik w głowie. Nie chce na razie z wami rozmawiać.- znowu się rozpłakałam, a blondyn tylko mnie przytulił.
-Ćśśś. Nie płacz. Będzie dobrze. Nie kłócimy się przez ciebie.
-O to właśnie chodzi, że przeze mnie. Muszę iść. Idź na polankę i powiedz, że mnie nie spotkałeś. Dobrze?
-A dostane całusa?
-Nie mogę.
-Proszę.- zrobił oczy kota ze Shreka
-No dobrze, ale krótkiego i nikomu o tym nie mów.
-Ok.- złączyliśmy nasze usta w pocałunku. Był on namiętny, a zarazem delikatny.
-Muszę iść.
-Dobrze.- powiedział po czym jeszcze raz mnie pocałował i poszedł w stronę polany. Ja udałam się w stronę domu.
* perspektywa Nialla*
Postanowiłem nadal o nią walczyć. Ten pocałunek był magiczny. Poszedłem w stronę polany gdzie właśnie schodziła się reszta.
-Nigdzie jej nie ma.- powiedziałem chociaż wiedziałem, że okłamuję przyjaciół.
-Musimy wracać, bo robi się późno. Może jest w domu?- powiedziała Paula- Sprawdzę.
-Pojadę z tobą, a wy chłopaki jedźcie do domu.-powiedział Hazza
-Dacie znać czy nic jej nie jest?- spytałem
-Tak.- odpowiedzieli i wszyscy udaliśmy się do samochodów. Paulina pojechała z Hazzą, a Lou ze mną.
-Stary ona uciekła przez nas.- powiedział Lou- Przez to, że się kłócimy. Poza tym musi sobie wszystko ułożyć.
-Dziwisz się jej? Naprawdę ją to zabolało. Jak ją zabrałem to humor trochę jej się polepszył.
-Gdzie właściwie byliście?
-Najpierw na cieście i gorącej czekoladzie, potem na spacerze. Wsiedliśmy na London Eye i później znowu się przeszliśmy po czym ją odwiozłem.
-Niall? Czy wy się całowaliście?
*****************************************************************************************
Przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale byłam wykończona. Najpierw byłam u babci w klinice w Sopocie i wróciłam późno, a że jestem chora to byłam zmęczona. Jeszcze raz przepraszam. Następny rozdział będzie w sobotę. Nie wiem czy rozdziały nadal będą co dwa dni. Możliwe, że rzadziej. Proszę zostawiajcie po sobie komentarze. To motywuje mnie do dalszego pisania. Poza tym chce znać waszą opinie. Jeszcze w wynagrodzenie taki obrazek dla was.