-Co?! Zamierzasz mu powiedzieć?
-Nie wiem. Nie myślałam jeszcze nad tym, bo przeraziłam się tym zajściem.
-Dobra. Pierwsze to się uspokój. Drugie to radziłabym ci raczej powiedzieć.
-Chyba masz rację. Dziękuję.
-Nie masz za co. Przyjaciołom się pomaga.
-Mimo wszystko dzięki.- uśmiechnęła się do mnie co odwzajemniłam
-Muszę lecieć. Jeżeli nie chcesz mówić tego sama to jutro się z tobą wybiorę.
-Jeżelibyś mogła. To mi bardzo pomoże.
-Spoko. To pa.
-Pa.- przytuliłyśmy się i wyszłam. Miałam do domu kawałek, ale przynajmniej będę mogła wszystko "przetrawić". Nagle zadzwonił mój telefon wyrywając mnie z przemyśleń.
-Hej Vicky.
-Cześć Paula.
-I co? Wszystko u Nat ok?
-Tak. Spoko.
-Możemy się jutro spotkać?
-Jasne. Gdzie i o której?
-Hm... Może przyjadę po ciebie o 12. Pasuje ci?
-Myślę, że tak.
-To do zobaczenia.
- Papatki.- rozłączyłam się i szłam dalej w ciszy. Po chwili obok mnie zatrzymał się jakiś samochód. Przystanęłam zdziwiona. Okazało się, że to Niall.
-O cześć Niall. Co ty tu robisz?
-Przejeżdżałem tędy i cię zauważyłem. Podwieźć się?
-Jeżeli to nie kłopot.
-Ty nigdy nie jesteś kłopotem.- lekko się zarumieniłam i wsiadłam. Ruszyliśmy i po 10 minutach byliśmy.
-Już jesteśmy.
-Dziękuję ci.
-Nie ma za co.
-Jest. Jeszcze raz dzię...- nie dokończyłam, bo Niall mnie pocałował.
-Takie podziękowanie jest ok.
-Niall!- udałam obrażoną.- Do zobaczenia.- uśmiechnęłam się i chciałam go pocałować w policzek, ale on w ostatnim momencie odwrócił głowę i wyszło na to, że pocałowałam go w usta.
-Osz ty!- poczochrałam go po włosach.- Muszę lecieć. Pa.
-Pa.
-Powtarzam się, ale dzięki za podwózkę.
-Spoko. Do zobaczenia.
-Cześć.- wysiadłam z samochodu blondyna i weszłam do domu. Poszłam do góry i włączyłam laptopa. Weszłam na kilka stronek i poszłam napuścić wody do wanny. Po wyjściu z wanny ubrałam spodnie dresowe i bluzkę z krótkim rękawem. Poszłam do pokoju i włączyłam film.
Rano niestety musiałam zwlec się z łóżka. Wzięłam z szafy czarne rurki, fioletową bluzkę i złotą bransoletkę. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Włosy spięłam w koka. Ubrałam jeszcze czarną marynarkę i converse w tym samym kolorze.
Poszłam zjeść śniadanie. Gdy skończyłam była 11:50. Za 10 minut miała być po mnie Paulina. Wzięłam jeszcze tylko torebkę i wyszłam na zewnątrz. Po chwili podjechała Paula. Przywitałam się z nią i wsiadłam do auta. Gdy ruszyłyśmy zapytała:
-I co tam z Nat?
-Jest ok.
-Na pewno?
-Tak.
-To ok. Za chwilę będziemy. Uwielbiam to centrum handlowe.
-Też je lubię. Mają kilka super sklepów.
Trochę nam zajęło chodzenie po sklepach. Nakupowałyśmy mnóstwo rzeczy. Ja kupiłam między innymi: kilka par kolorowych rurek, kilka ślicznych bluzek, cztery kolorowe marynarki i trzy pary butów. Do tego jeszcze kilka dodatków. Paulina zrobiła podobne zakupy tylko nie kupowała marynarek. Zamiast nich kupiła sobie jakieś bluzy.Po skończonych zakupach poszłyśmy coś zjeść. Zamówiłyśmy sobie jedzenie i usuadłyśmy do stolika.
-Może pojedziemy dzisiaj do Nat?- spytałam
-Super pomysł. Zjemy i do niej pojedziemy?
-Spoko. Tylko do niej zadzwonię.- wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Nat. Odebrała po chwili.
-Halo?
-Cześć Nat. Możemy wpaść do ciebie z Paulą?
-Ok, a będzie Harry?
-Nie wiem. Zapytam się Pauliny.- zapytałam się na co ona pokiwała twierdząco głową.
-I co?
-Będzie z nami. Nie przeszkadza ci to?
-Nie.
-Ok. Będziemy za jakieś pół godziny.
-Dobra.- pożegnałyśmy się i rozłączyłyśmy. Skończyłyśmy jeść i poszłyśmy na zewnątrz poczekać na Hazze. Gdy przyszedł wsiedliśmy do samochodu Pauliny i pojechaliśmy do Nat. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Gdy dotarliśmy otworzyła nam Nat. Weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie.
-Chcecie coś do picia?- zapytała
-Tak.- powiedzieliśmy
*perspektywa Natalie*
Byłam cała w nerwach. Na niczym nie mogłam się skupić. Myślałam tylko o tym jak wszyscy zareagują. Gdy ich zobaczyłam to jeszcze bardziej spanikowałam. By się chwile uspokoić poszłam do kuchni zrobić im coś do picia. Ręce mi się trzęsły.
-Vicky możesz mi pomóc?
-Jasne.- przyszła do mnie do kuchni.
-Nie wiem co robić. Jestem cała w nerwach.
-Spokojnie, nie denerwuj się. Chodź.
-Dobra.- weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy.
-Nie martw się.- szepnęła mi Vicky.- słuchajcie musimy wam coś powiedzieć.
-No?- spytała Paulina
-Ja....ja..- nie mogłam wykrztusić z siebie zdania.
-Chodzi o to, że Nat jest w ciąży.- powiedziała za mnie Vicky.
**********************************************************************************
Następny rozdział w czwartek, bo teoretycznie miałam szlaban do poniedziałku. Przez to, że wstawiam rozdział dzisiaj mam przedłużony szlaban do środy. Jak myślicie co powiedzą Harry i Paulina? Miłego czekania.



cooooo??? O_o z kim !!! ja się ciebie pytam :)
OdpowiedzUsuńprzy okazji super rozdział :D