Klaudia domyśliła się kogo spotka Vicky więc dedykuje jej ten rozdział. :*
*****************************************************************************************
Nie mogłam uwierzyć, że mi to zrobił. Mówił, że mu na mnie zależy,a teraz obściskiwał się z tą lalą. Miałam już łzy w oczach. Przyglądałam się im jeszcze chwilę,a potem postanowiłam do nich podejść.
*perspektywa Eleanor*
Z daleka widziałam Vicky. Dobrze się składało. Może w końcu zostawi Lou w spokoju. Wiedziałam, że Louis odda ten pocałunek. Nigdy mi się nie oparł.
*tego samego dnia parę godzin wcześniej*
*perspektywa Eleanor*
Miałam plan. Wiedziałam, że Vicky będzie dzisiaj u Nat. Zadzwonił do Louisa i zapytałam czy wybierze się ze mną na przyjacielski spacer. Jakoś musiałam wyciągnąć go z domu. Zgodził się. Byliśmy umówieni na 17. Przeszliśmy się trochę i po chwili zauważyłam Vicky idącą w tą stronę. Od razu zaczęłam całować Lou. Najpierw był zdziwiony, ale po chwili oddał pocałunek. Widziałam jak brunetce zbierają się łzy w oczach. Jeszcze mocniej przylgnęłam do Lou.
*perspektywa Vicky*
Zaczęłam iść w ich stronę. Lou mnie nie widział, bo był odwrócony tyłem. Odciągnęłam go od niej (ona się uśmiechnęła) i wymierzyłam mu siarczystego .
-I ty mówiłeś, że mnie kochasz?! Że będziesz o mnie walczyć?! Jesteś zwykłym dupkiem! Nie chcę cię znać! Nie kontaktuj się ze mną! Mam cię dość! Jesteś najgorszym chłopakiem jakiego z znam! I to wszystko przez nią! A podobno z nią zerwałeś!- wykrzyczałam mu prosto w twarz i zaczęłam biec. Słyszałam jego krzyki próbujące mnie zatrzymać.
-Vicky! Proszę zatrzymaj się! Ja nie chciałem! To ona zaczęła mnie całować! Nadal mi na tobie zależy!
Nie chciałam go słuchać i biegłam ile sił w nogach ze łzami w oczach. Nagle usłyszałam ponowny krzyk Lou.
-Vicky uważaj!
Ale było za późno. Wpadłam na pędzący samochód i widziałam już tylko ciemność.
*perspektywa Lou*
Widziałem jak wbiegła na ulice, a rozpędzony samochód jedzie w jej stronę. Krzyknąłem żeby uważała, ale było już za późno. Samochód ją potrącił. Leżała tam nieprzytomna. Szybko zadzwoniłem po pogotowie i chłopaków. Potem do niej podbiegłem. Teraz miałem cały mój mały świat w rękach. Po chwili przyjechało pogotowie i ją zabrało. Ja pojechałem do szpitala z chłopakami, Nat i Paulą którzy już zdążyli przyjechać.
*****************************************************************************************
Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałam weny. Sorki, że bez zdjęć, ale nie miałam jak wstawić. Następny rozdział jeszcze nie wiem kiedy, ale niedługo. :* Zostawiajcie komentarze i piszcie jeżeli ktoś chce rozdział z dedykacją. :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz